-
Według ukraińskiego wywiadu Rosja posiada około 700 pocisków balistycznych, kilka tysięcy rakiet manewrujących oraz tysiące dronów.
-
Rosyjski przemysł zbrojeniowy miesięcznie produkuje ponad 200 pocisków, z czego 110 balistycznych oraz około 10 tysięcy dronów różnego typu, koncentrując się na dronach odrzutowych i tanich modelach tłokowych.
-
Rosyjskie zapasy, mimo rozpoczętej jesienią serii zmasowanych ataków na Ukrainę, utrzymują się na mniej więcej tym samym poziomie co w lipcu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR) oszacował, ile rakiet i dronów zgromadziła rosyjska armia przed zimą oraz jak szybko jest w stanie uzupełniać ten arsenał.
Według danych z października Rosja miała w rezerwie do 700 pocisków balistycznych i kilka tysięcy rakiet manewrujących różnego typu. HUR uważa, że rosyjski przemysł zbrojeniowy jest w stanie co miesiąc produkować ponad 200 sztuk takiej broni, z czego 110 – pocisków balistycznych.
Serwis nv.ua zaznacza, że jednym z celów Moskwy jest przeciążenie ukraińskiej obrony, ale też określenie lokalizacji systemów np. Patriot. „Czerwony poziom zagrożenia” – czytamy w publikacji.
Pociski balistyczne w arsenale Rosji. Ukraiński wywiad ujawnia
Ukraiński wywiad ujawnił część swoich ustaleń. Ujawnia, że zapas pocisków balistycznych do systemu Iskander-M szacuje na około 115 sztuk. Miesięcznie Rosja może wytwarzać do 65 takich rakiet. Jednocześnie Moskwa modernizuje system, by miał zasięg 550-700 km, a nie jak dotychczas – do 500 km.
Dalej czytamy, że kluczowym elementem umożliwiającym prowadzenie zmasowanych ataków na Ukrainę są pociski manewrujące Ch-101. Miesięczny plan ich produkcji – według szacunków GUR – wynosi ponad 80 sztuk, jednak rosyjskie fabryki wytwarzają ich więcej. Odbywa się to kosztem jakości – zauważane są usterki techniczne, jak problemy z wystrzeleniem, co zmusza do zwrotu części partii do zakładów.
Zapas pocisków manewrujących Kalibr do zwalczania celów morskich szacuje się na ponad 450 sztuk, a miesięczne tempo produkcji wynosi około 29 pocisków. HUR uważa, że ze względu na wysoką skuteczność ukraińskiej obrony przeciwlotniczej Rosja jest zmuszona kierować większość nowych pocisków Kalibr do rezerwy strategicznej oraz na wyposażenie flot.
Orientacyjne zapasy pocisków celujących RM-48U do systemów typu S-300 i S-400, przystosowanych do ataków na cele naziemne, wynoszą do 400 sztuk, a miesięcznie produkuje się ich około 40. RM-48U zwane są „rakietami zombie” i mają głównie przeciążać ukraińską obronę, by zużywała drogie i trudno dostępne pociski np. do systemów Patriot.
Rosja ma tyle samo pocisków co w lipcu. Ponura analiza Ukrainy
Rosja zgromadziła znaczne zapasy, liczące ponad 600 sztuk, pocisków przeciwokrętowych i zmodernizowanych pocisków Oniks. Zostały one przerobione w taki sposób, że zwiększono ich zasięg i moc głowicy bojowej, aby podnieść skuteczność ataków na cele naziemne. W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2026 roku w Rosji wyprodukowano ponad 55 pocisków Oniks.
Rosyjski zapas pocisków hipersonicznych Cyrkon – według szacunków HUR – przekracza 120 sztuk. Tempo produkcji pozostaje jednak niewielkie – w ciągu pierwszych siedmiu miesięcy tego roku wyprodukowano ich nieco ponad 30 sztuk.
Według ukraińskiego wywiadu produkcja rakiet do hipersonicznego systemu Kindżał została tymczasowo wstrzymana z powodu niskiej celności, a dostępne moce produkcyjne zostały przekierowane na produkcję klasycznego uzbrojenia balistycznego.
Serwis nv.ua ustalił, że pomimo rozpoczęcia jesienią zmasowanych ataków na Ukrainę rosyjskie zapasy pozostają mniej więcej na tym samym poziomie, co w lipcu tego roku. Wówczas – według danych HUR – Kreml dysponował ponad 100 pociskami Iskander-M, ponad 60 pociskami Iskander-K (manewrującymi), około 100 pociskami Kindżał, ponad 450 pociskami Kalibr, ponad 600 pociskami Oniks oraz ponad 120 pociskami Cyrkon. Jedynie pocisków manewrujących Ch-101, przeznaczonych dla samolotów Tu-160 i Tu-95, było wówczas nieco więcej – do 100 sztuk.
Rosja spieszy się z produkcją dronów. Stawiają na modele odrzutowe, ale i tanie
Produkcja rosyjskich dronów typu kamikadze skoncentrowana jest głównie w Tatarstanie – w specjalnej strefie ekonomicznej Ałabuga w rejonie jełabuskim.
Według danych ukraińskiego wywiadu dotychczas w tym roku państwowe zamówienia na drony typu Gerań oraz Gerbera przekroczyły 100 tys. sztuk, przy czym Rosja zgromadziła około 6,2 tys. dronów Gerań o różnych modyfikacjach, w tym odrzutowych. Jednocześnie rosyjski przemysł zbrojeniowy produkuje około 10 tys. dronów miesięcznie – są to zarówno bojowe drony uderzeniowe (śmigłowe i odrzutowe), jak i symulujące fałszywy cel oraz rozpoznawcze.
Serwis nv.ua zauważa, że od tego lata Rosja znacząco przesunęła nacisk w produkcji dronów na rzecz bezzałogowych statków powietrznych z napędem odrzutowym. Jak czytamy, produkuje się obecnie około czterech tysięcy dronów odrzutowych miesięcznie, a głównym trzonem są modele Gerań-4 i Gerań-5, które rozwijają prędkość 400-500 km/h, czyli znacznie wyższą niż modele tłokowe, co zmniejsza liczbę ich zestrzeleń.
Rosja kontynuuje też masową produkcję tańszych maszyn z silnikami tłokowymi w celu wyczerpania ukraińskiego systemu obrony oraz wykrywania pozycji systemów rakietowych.
W tym celu – jak czytamy – „zwykły” Gerań-2 produkowany jest w liczbie około dwóch tysięcy sztuk miesięcznie. Ten dron uderzeniowy charakteryzuje się niską prędkością, ale zachowuje duży zasięg lotu i niskie koszty produkcji. Seria ta jest produkowana m.in. w wersji imitującej bezzałogowiec Gerbera czy kamikadze i wykonana jest z tanich materiałów, jak sklejka czy styropian, bez drogiej optyki czy silników.
Źródło: nv.ua













