-
Kilkadziesiąt manifestacji pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję” odbyło się w całej Polsce w szóstą rocznicę wyroku Trybunału Konstytucyjnego.
-
Protestujący domagają się pełnej legalizacji aborcji do 12. tygodnia ciąży oraz swobodnego dostępu do antykoncepcji awaryjnej, krytykując ostatnie głosowania w Sejmie.
-
Sejm przyjął ustawę częściowo dekryminalizującą pomoc przy aborcji oraz przepisy zezwalające na terminację ciąży w przypadku ciężkich wad płodu.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
We wtorek Sejm przewagą czterech głosów przyjął ustawę częściowo dekryminalizującą aborcję i pomoc przy niej. Niższa izba polskiego parlamentu opowiedziała się także za przepisami, które zezwalają na terminację ciąży ze względu na ciężkie wady płodu. W tym przypadku różnica wynosiła 30 głosów.
Przypomnijmy, że w 2020 r. Trybunał Konstytucyjny uznał przesłankę ciężkiej wady płodu, uprawniającej do przerwania ciąży, za niezgodną z ustawą zasadniczą. Decyzja ta sprowokowała falę strajków kobiet, ogromnych protestów, które ogarnęły kraj.
„Czerwona kartka za aborcję”. Fala protestów w całej Polsce
W szóstą rocznicę tego wyroku, 22 października, kobiety ponownie wyszły na ulice w ramach protestów odbywających się pod hasłem „Czerwona kartka za aborcję„.
Organizatorki manifestacji podkreślały, że ostatnie głosowania w Sejmie nie oznaczają realizacji ich postulatów, a także obietnic wyborczych koalicji rządzącej, więc nie zamierzają rezygnować z wydarzeń.
Kobiety, które wyszły na ulicę kilkudziesięciu polskich miast, domagają się pełnej legalizacji aborcji do 12 tygodnia ciąży, a także swobodnego dostępu do tzw. tabletki „dzień po”. Manifestanci pojawili się m.in. pod Sejmem w Warszawie i na Rynku Głównym w Krakowie, a także w Poznaniu, Wrocławiu czy Częstochowie.
„Zwykły ochłap”, „piekło kobiet trwa”. Kobiety protestują
– To, co zostało przegłosowane, to dla nas zwykły ochłap! Nie na to, droga koalicjo, żeśmy się umawiali! Nie takie były wasze obietnice wyborcze! – mówiła jedna z organizatorek wydarzenia w Warszawie, cytowana przez Onet.
Na transparentach, które widać na ulicach polskich miast, pojawiły się hasła takie jak „Piekło kobiet trwa”, „Nie twoje ciało, nie twój wybór” czy „Nigdy nie będziesz szła sama„. Pojawiały się także sformułowania skierowane do rządzących, w tym m.in. „Tymi ochłapami nas nie uciszycie”, „Dzięki za nic„.
– Chcemy wyboru, nie terroru. Rząd nas okłamał. Kompromitacja! – skandowali protestujący w Poznaniu, cytowani przez „Gazetę Wyborczą”. W tym mieście, podobnie jak we Wrocławiu, odbyła się także kontrmanifestacja środowisk narodowych.
– Ile jeszcze razy kobiety mają wychodzić na ulice, żeby ktoś wreszcie potraktował je poważnie? – mówiła dziennikowi jedna z uczestniczek manifestacji w Łodzi.
– Jestem tutaj w imieniu mojej córki, nastolatki. Wiedziałam o kontrmanifestacji, dlatego jej tu nie ma. Chcę ją chronić. Nie zawsze będę mogła to robić. Chcę, żeby zaczęło ją chronić nasze prawo – stwierdziła w rozmowie z „GW” kobieta obecna na proteście w Bielsku-Białej.
-
Lewica kontra Razem. „Dość walenia nas po głowach. Ile można?”
-
Protest w sprawie dzików w Warszawie zakłócony. Interweniowała policja












