-
Niemieckie służby zatrzymały w Badenii-Wirtembergii trzeciego podejrzanego o zlecenie podpalenia stacji systemu Starlink w Polsce.
-
Podejrzanemu obywatelowi Turcji postawiono zarzut przygotowywania przestępstwa o charakterze terrorystycznym i osadzono go w areszcie.
-
Polskie władze wiążą podpalenie terminala pod Warszawą z działaniami rosyjskich służb wywiadowczych, określając zdarzenie aktem wojny hybrydowej.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Funkcjonariusze jednostek specjalnych zatrzymali we wtorek obywatela Turcji w powiecie Reutlingen – poinformowały Prokuratura Generalna w Stuttgarcie oraz Krajowy Urząd Kryminalny Badenii-Wirtembergii.
Mężczyzna miał zlecić dokonanie podpalenia dwóm podejrzanym, którzy zostali wcześniej zatrzymani w Badenii-Wirtembergii.
Jak informowały wcześniej służby, dwóch pierwszych podejrzanych zatrzymano około trzech tygodni temu w Nürtingen na wniosek polskich śledczych. Obaj przebywają w areszcie tymczasowym, a Polska wystąpiła o ich ekstradycję.
Turek miał nakłaniać do podpalenia terminala Starlinka
Wobec trzeciego zatrzymanego, na podstawie „dodatkowych ustaleń”, wszczęto odrębne krajowe postępowanie karne – poinformowały niemieckie służby. Mężczyźnie zarzuca się „przygotowywanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym”.
Według dotychczasowych ustaleń śledczych podejrzany miał nakłonić dwóch pozostałych mężczyzn, aby w nocy z 22 na 23 września skorzystali z transportu do Polski zapewnionego przez inną podejrzaną, a następnie podpalili tam terminal systemu łączności satelitarnej na południe od Warszawy.
Zatrzymany został już doprowadzony przed sędziego, który zdecydował o zastosowaniu wobec niego tymczasowego aresztowania. Śledczy nie ujawnili dalszych szczegółów sprawy.
Poprzednimi zatrzymanymi w tej sprawie w Badenii-Wirtembergii są również obywatele Turcji w wieku w wieku 34 i 38 lat. W Berlinie w osobnej akcji jednostka antyterrorystyczna zatrzymała kolejną osobę – mężczyznę podejrzewanego o pomoc sprawcom.
Podpalenie stacji Starlink. Władze Polski: Za akcją stoją rosyjskie służby
W terminalu należącym do satelitarnego dostawcy internetu Starlink w miejscowości Wola Karbowska, położonej 50 kilometrów na południe od Warszawy, 23 września wybuchł pożar.
Wkrótce potem polski rząd określił to zdarzenie jako prawdopodobny akt sabotażu wymierzony w stację, która zapewnia również bezpieczeństwo łączności internetowej w Ukrainie.
„To kolejny akt wojny hybrydowej. Sprawcy sabotażu odpowiedzą przed polskim wymiarem sprawiedliwości” – skomentował zatrzymanie dwóch pierwszych podejrzanych w serwisie X premier Donald Tusk.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak podkreślił wówczas, że „nie ma żadnych wątpliwości, iż za tym aktem sabotażu stoją rosyjskie służby wywiadowcze„.
A minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński oświadczył, że po sprowadzeniu zatrzymanych podejrzanych do Polski usłyszą oni zarzuty dotyczące sabotażu oraz działania na rzecz obcego wywiadu.
Maciej Wiśniewski, Redakcja Polska Deutsche Welle
Tekst dostępny na stronie Deutsche Welle, otwiera się w nowym oknie













