-
Purussaurus, żyjący w Ameryce Południowej między 18 a 8 mln lat temu, mógł osiągać długość nawet 15 metrów.
-
Naukowcy odkryli w Kolumbii skamieniałości ssaków kopytnych ze śladami ugryzień, co dowodzi regularnych ataków ogromnych krokodyli na ofiary wielkości nosorożca.
-
Ofiarami drapieżników padały wymarłe zwierzęta takie jak toksodonty oraz Xenastrapotherium kraglievichi, osiągające masę nawet 2 ton.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Co do tego, który z dawnych krokodyli był największy, trwają spory. Nie ma jednak wątpliwości, że południowoamerykański Purussaurus był jednym z największych. Szacunki mówią, że Purussaurus brasiliensis osiągał długość od 10 do 15 metrów, co stawia to monstrum w gronie największych znanych krokodyli, obok mioceńskiego Rhamphosuchus z Pakistanu oraz Deinosuchus z Teksasu i Sarcosuchus z Sahary – gadów z epoki dinozaurów. U wszystkich długość szacuje się na ponad 10 metrów.
W każdym razie w tym towarzystwie puruszaur zapewne jest największym znanym krokodylem ery kenozoicznej i epoki po dinozaurach. Żaden współczesny gatunek, nawet wielki krokodyl różańcowy z południowej Azji i Australii, nie zbliża się nawet do tych rozmiarów.
Ogromny kajman był wielkim drapieżnikiem Pebas
Puruszaur był krewnym kajmanów i zalicza się do tej właśnie grupy rzędu krokodyli. Kości tych gadów znajdowano w Brazylii, Peru, Kolumbii, Wenezueli i Panamie, zatem były one mieszkańcami całego Pebas. Przy czym gatunek Purussaurus brasiliensis osiągał zdecydowanie największe rozmiary, ale Purussaurus neivensis i Purussaurus mirandai też nie należały do ułomków.
Pebas były mokradłami na terenie dzisiejszej Amazonii, ale rozleglejszymi i bardziej obfitującymi w bagna, laguny, rozlewiska. Wiele dzisiejszych obszarów pampy czy wręcz pustyni, jak w wypadku pustyni Tatacoa w Kolumbii, porastał zielony las. Te podmokłe gęstwiny zamieszkiwały liczne duże ssaki i to z grup niespotykanych nigdzie poza Ameryką Południową.
12 mln lat temu tereny dzisiejszej Kolumbii zamieszkiwały również toksodony – wielkie ssaki o rozmiarach zbliżonych do nosorożca albo hipopotama, które należały do notoungulatów – wymarłej bezpotomnie linii ssaków kopytnych, które trudno przyrównać do czegokolwiek współcześnie żyjącego pod względem pokrewieństwa.
Niektórzy badacze sugerują, że blisko im do współczesnych nieparzystokopytnych (czyli właśnie nosorożców), ale inni wskazują na odmienne linie ssaków kopytnych. Możliwe, że notoungulatom nie było blisko do żadnej z nich. Były jak koty szablozębne wśród kotowatych – bez bliskich krewnych i bez współczesnych potomków.
Notoungulaty były zróżnicowane wielkością, od małych zwierząt o masie kilograma po wielotonowe giganty. Toksodonty należały do największych i zapewne w dawnej Ameryce Południowej pełniły rolę nosorożców, hipopotamów, może nawet słoni we współczesnym Starym Świecie.
Ogromne krokodyle polowały z wodnej zasadzki
W „Journal of Vertebrate Paleontology” znajdujemy informacje o odkryciu na terenie dawnej Kolumbii właśnie dużych zwierząt należących do toksodonów, otwiera się w nowym oknie. Żyły w środkowym miocenie, ok. 12 mln lat temu. Dr Oscar Wilson z Uniwersytetu w Helsinkach oraz paleontologowie z Kolumbii, Francji, Argentyny, Kanady i Stanów Zjednoczonych przeanalizowali skamieniałości należące do trzech gatunków dużych ssaków kopytnych, które niegdyś żyły w regionie La Venta w kolumbijskim departamencie Huila.
Okazy należą do Pericotoxodon platignathus, ogromnego toksodona wielkości nosorożca o masie może nawet tony, a także dwóch roślinożerców Xenastrapotherium kraglievichi i Granastrapotherium snorki. Pierwszy przypominał słonia o ciele świni, zębach hipopotama i niedużej trąbie, czym przywodził na myśl wielkiego tapira. Mógł ważyć nawet 1,4 tony i raczej – mimo podobieństw – nie był bliskim krewnym słoni. Drugi z nich miał dłuższą trąbę i jeszcze bardziej przypominał słonia. Też jednak nie był z nim spokrewniony, a osiągał wagę nawet 2 ton.

Wszystkie wymienione zwierzęta noszą charakterystyczne ślady w postaci okrągłych ran kłutych oraz obszarów zmiażdżonych kości, co wskazuje na ugryzienie ogromnego krokodyla. Musiały być przez te gady atakowane i to nie incydentalnie, ale regularnie.
Nie wiadomo jednak na pewno, czy ataków dokonywał ogromny Purrussaurus. Jest on głównym podejrzanym z uwagi na swe rozmiary. Gad ten ważył 1,8 tony i mógł z powodzeniem zaatakować każdego z tych ssaków. Innym podejrzanym jest Langstonia – lądowy krewny krokodyli, który jednak osiągał bez porównania mniejsze rozmiary niż puruszaur. Mogła ogryzać padlinę.
Dzisiejsze krokodyle różańcowe czy krokodyle nilowe także polują z zasadzki na ssaki kopytne, chociaż raczej nie tak wielkie. Ugryzienia na kościach znalezionych w Kolumbii zwierząt wskazują na to, że krokodyle środkowego miocenu potrafiły zaatakować zwierzęta o wadze ponad tony i robiły to z zasadzki w wodzie tak, jak obecne krokodyle.
Były to ssaki liczne wówczas w rozlewiskach Ameryki Południowej. Dostosowane do życia w wodzie stanowiły trzon fauny ssaków kopytnych tych rejonów, więc siłą rzeczy stawały się celem ataków gadów.












