-
Lis płowy, zwany również korsakiem amerykańskim, to filigranowy drapieżnik, który w wyniku zmian w środowisku utracił ponad połowę swojego pierwotnego zasięgu występowania w Ameryce Północnej.
-
Ostatnia populacja lisów płowych w Teksasie, licząca ok. 250 osobników, jest zagrożona ze strony kojotów, przed którymi mają chronić je specjalnie szkolone psy pasterskie.
-
Naukowcy stosują w Teksasie metody ochrony obejmujące wypalanie wysokich traw, kontrolowany wypas bydła oraz budowę sztucznych nor, do których kojoty nie są w stanie się dostać.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Historia Dzikiego Zachodu kojarzyć się może z zagładą bizonów czy wilków. Niektórzy pamiętają też, że niemal wymarł tchórz czarnołapy. O losie lisów płowych pamiętają już nieliczni. A ten filigranowy drapieżnik wyjątkowo mocno doświadczył zmian, jakie zaszły na preriach Wielkich Równin.
Bardziej niż strzelby myśliwych zabójcze stały się dla nich zmiany w środowisku i przekształcanie prerii w pola uprawne, chów bydła i środków ochrony roślin. Lis płowy to wrażliwy drapieżnik, a trzon jego pożywienia stanowią zające i króliki, gryzonie, jaszczurki, ptaki, także owady.
Przez ostatnie półtora wieku drapieżnik ten, zwany również korsakiem amerykańskim, wymarł na większości dawnego obszaru. Z południowej Kanady zniknął w latach trzydziestych, ale po stu latach Kanadyjczycy podejmują próby jego reintrodukcji i odbudowy populacji.
Lisy płowe wymarły również w dorzeczu Missisipi oraz w zachodnich Stanach Zjednoczonych. Zachowały się na mniej niż połowie dawnego areału, w kilku tylko stanach jak Wyoming, Dakota Północna, Dakota Południowa, Kolorado, Nebraska, Oklahoma, a ostatnie 250 lisów żyje również w Teksasie.
Lis płowy to drapieżnik wielkości kota
I to właśnie tam powstał dość oryginalny program ochrony tego zwierzęcia. Korsaki te mieszkają w Rita Blanca National Grasslands w Teksasie, ochronnym rezerwacie leżącym na granicy Teksasu i Oklahomy. Na 37 tys. hektarów znajdują się ostoje widłorogów, piesków preriowych i wielu innych zwierząt prerii. Także lisów płowych.
Drapieżniki nie są większe od kota i bardzo wyraźnie ustępują rozmiarami lisom rudym. Są niezwykle szybkie, ale mają delikatną budowę i mogą łatwo paść ofiarą drapieżników np. wilków czy zwłaszcza kojotów. Na terenie Rita Blanca National Grasslands wilków nie ma, ale kojoty są tu liczne i ostatnią populację lisów płowych w Teksasie trzeba przed nimi strzec.
Mają tego dokonać przeszkolone psy pasterskie. Pilnują one stad bydła pasących się na tych obszarach, ale naukowcy chcą je wykorzystać także do odstraszania wszędobylskich kojotów od terenów rozmnażania się lisów płowych.
Kojoty wałęsają się zwłaszcza w okresie, gdy krowy, kozy i owce rodzą młode, licząc na okazję do zdobycia łupu. I wtedy wiele lisów także pada ich ofiarami, bowiem kojoty kapitalnie wykorzystują umiejętności polowania w wysokiej trawie. Obecność psów ma temu zapobiec. Natomiast same lisy płowe nie stanowią żadnego zagrożenia dla wypasanych trzód.
Texas Tech University, Texas A&M i Texas Parks and Wildlife Department testują na terenie Rita Blanca kilka metod ochrony lisów płowych. Protekcja psów to jedno, ale innym sposobem jest kontrolowane wypalanie wysokich traw oraz kontrolowany wypas bydła, który ma ograniczyć jej wzrost. Ciekawym pomysłem jest także budowa sztucznych nor odpowiednich dla lisów. Są one na tyle małe, że kojot się do nich nie dostanie.














