Jeśli jednym zdaniem chcemy opowiedzieć, czego politycy PiS spodziewają się po spotkaniu Donalda Tuska z Karolem Nawrockim, będzie to krótkie: wszystkiego najgorszego.
– To pułapka. Prezydent może wpaść w sidła zastawione przez Tuska – mówi nam jeden z polityków tego ugrupowania.
– Ten człowiek po prostu łże. Kłamie rano, w południe i wieczorem. Łże jak… po prostu łże – dodaje inny.
Spotkanie „w cztery oczy”. Czy w ogóle do niego dojdzie?
Wciąż jednak nie wiadomo, czy do tego spotkania w ogóle dojdzie. A może już doszło, bo premier Donald Tusk przekonywał, że „nawet nie będziecie wiedzieć, kiedy i gdzie się spotkamy„.
Tak jednak było kilka dni temu. Przypomnijmy, że spotkanie w cztery oczy zapowiedział właśnie premier po posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Tłumaczył, że obaj z prezydentem mają wolę, by wygasić dzisiejsze spory.
Spotkanie ma się odbyć „jeszcze w tym tygodniu”. Sęk w tym, że w czwartek prezydent był na Słowacji, a premier przyznawał w Sejmie, że czeka na wiadomość sms od głowy państwa, „bo to prezydent ma być gospodarzem”.
Możemy się domyślać, że głównym tematem spotkania będzie sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego, która rozgrzała Polskę w tym tygodniu.
Na agendzie mogą pojawić się też inne tematy, takie jak przeróżne nominacje personalne (np. w rządzie, ambasadorskie czy w NBP), ale też kwestia relacji z USA i temat stałej bazy w Polsce.
Wiemy też, że nie wszyscy cieszą się na to spotkanie. Zdecydowanie spotkanie z premierem odradzają prezydentowi koledzy z Prawa i Sprawiedliwości. Ich zdaniem szef rządu chce jedynie ocieplić swój nadszarpnięty wizerunek.
Posłowie PiS ostrzegają głowę państwa. „Tanie chwyty”
– Strategia Tuska jest bardzo prosta. Najpierw użył pały, a teraz chce być gołąbkiem pokoju. To gra, teatrzyk. Jakiekolwiek rozmowy powinny być poprzedzone wyjściem policji z TK – przekonuje w rozmowie z Interią poseł Arkadiusz Mularczyk.
– Taka rozmowa służyłaby łagodzeniu wizerunku Tuska. Ma świadomość, że to, co się wydarzyło, zostało źle odebrane przez społeczeństwo. Tanimi chwytami próbuje to zmienić – podkreśla polityk PiS.
Inny parlamentarzysta tego ugrupowania, poseł Piotr Kaleta, również ostrzega głowę państwa przed spotkaniem z premierem. Polityk przekonuje, że w kancelarii Nawrockiego są fachowcy, którzy odwiodą go od tego pomysłu.
– Prezydent zresztą sam jest bystry. Stanowczo bym odradzał spotkanie z kimś takim jak Donald Tusk. Z takim człowiekiem się nie spotyka. Później białe nazwie czarnym, a czarne białym. Nie wiem, czy w ogóle można mu zaufać. Szczególnie w takiej rozmowie bez świadków, bez kamer. To niezwykle ryzykowna gra – obawia się Kaleta.
Jak dodaje, ryzykowna z punktu widzenia prezydenta nie jest sama rozmowa, ale późniejsze wykorzystywanie tego faktu w mediach przez Donalda Tuska.
– Rozmowy są po to, żeby przyniosły efekty. Jestem w stanie przewidzieć, że później Donald Tusk powie coś zupełnie innego niż rzeczywiste ustalenia. To DNA polityczne lewactwa. Pamiętamy, jak Ursula von der Leyen, kiedy się spotkała z Morawieckim i Dudą, mówiła, że KPO zostanie dla Polski odblokowane. Pamiętamy, jak dotrzymała słowa. Z Tuskiem jest podobnie – przypomina Kaleta.
Jak Kaczyński z Tuskiem, czyli co wydarzyło się 20 lat temu?
Obaj nasi rozmówcy zwracają też uwagę na historię sprzed blisko 20 lat. Po wyborach prezydenckich w 2005 roku, kiedy Donald Tusk przegrał z Lechem Kaczyńskim, również doszło do takiego spotkania. Kaleta i Mularczyk źle wspominają to, co wydarzyło się później.
– Z Lechem Kaczyńskim też odbyło się takie spotkanie. A przemysł pogardy ruszył. Z Januszem Palikotem na czele. To gra przewidywalna. Tusk chce do niej powrócić – ostrzega Mularczyk.
– To był 2005 lub 2006 rok. Było spotkanie w Trójmieście. To powtórka z rozrywki, mamy tego samego Tuska. Próbuje grać mediatora, a jego pieski – wcześniej Palikot, a teraz Żurek – wykonują brudną robotę – uważa nasz rozmówca.
Kaleta dodaje: – Donald Tusk spotykał się wielokrotnie z Lechem Kaczyńskim. A potem Kaczyński mówił, że Tusk dokładnie odwrotnie przedstawia ustalenia, które zapadły.
Wobec tego politycy PiS nie mają wątpliwości, że takie spotkanie może przynieść prezydentowi więcej szkody niż pożytku. W dodatku proponują, by głowa państwa postawiła warunki.
– Nie wykluczałbym całkiem tego spotkania, ale powinno być ono możliwe, jeśli Tusk wycofa uzurpatorów z TK. Gra Tuska jest oczywista – konkluduje Mularczyk.
Łukasz Szpyrka












