Tłumy młodych ludzi, długie kolejki i osoby siedzące na brudnej, zimnej kostce brukowej. Wśród oczekujących przeważają nastolatki. Niektóre przyjechały z drugiego końca Polski, inne spędziły przed halą niemal całą noc, by znaleźć się jak najbliżej czoła kolejki.
W rękach trzymają książki, które doskonale znają. Niekiedy przeczytały je po kilka razy. Chcą jednak zdobyć kolejny autograf, zamienić z autorką choć kilka słów i zrobić wspólne zdjęcie. Często ubrane w bluzy z kolekcji inspirowanych ulubionymi seriami, rozmawiają o bohaterach i kolejnych historiach.
To nie koncert, choć atmosfera momentami może go przypominać. Na scenie jednak nie występuje gwiazda muzyki, lecz… pisarka. A jej publiczność? Potrafi przemierzyć nawet 12 godzin pociągiem, nie spać i stać w zimnie od wschodu słońca, a wszystko po to, aby spełnić marzenie.
– To są już pełnoprawne fandomy – mówi w rozmowie z Interią Katarzyna Barlińska, znana czytelnikom jako P.S. Herytiera lub Pizgacz, jedna z najpopularniejszych polskich autorek literatury Young Adult.
Fenomen Young Adult. Więcej niż młodzieżowe romanse
Young Adult, w skrócie YA, to literatura kierowana przede wszystkim do nastolatków i młodych dorosłych.
Jej bohaterowie najczęściej mierzą się z pierwszymi miłościami, trudnymi relacjami, problemami rodzinnymi, poszukiwaniem własnej tożsamości i emocjami, które niejednokrotnie okazują się trudne do udźwignięcia. Nie brakuje w niej dramatów, sekretów, skomplikowanych relacji i wielkich uczuć.
Dla 14-letniej dziewczyny, z którą rozmawiałam na Targach Książek w Krakowie, początkiem przygody z tym gatunkiem była popularna „Rodzina Monet”.
Inne rozmówczynie wspominają „Flawless” Marty Łabęckiej, czy serię „Students” Oli Negrońskiej. Część z nich wcześniej nie czytała zbyt wiele, ale jedna popularna historia wystarczyła, by wciągnąć je do świata tej literatury.
– Znalazłam w tym gatunku trochę siebie – przyznaje jedna z 16-latek, z którą rozmawiam. Jej czytelniczy urobek robi wrażenie: w tym roku ma już na koncie 101 przeczytanych książek i liczy, że do końca grudnia będzie ich 120.
– W tych książkach przede wszystkim szukamy rozrywki, ale też różnych wartości. Jeśli widzimy w książce coś, z czym możemy się utożsamić, to po prostu chętniej po nią sięgamy – słyszę podczas rozmowy.
Jak dodaje moja rozmówczyni, czytanie w jej życiu pojawiło się „przypadkiem”.
– Nigdy nie ciągnęło mnie do czytania książek, nikt mnie też specjalnie do tego nie zachęcał. Szczerze mówiąc, mojego taty to chyba nigdy z książką w ręce nie widziałam – opowiada mi 16-latka.
Taki obraz pokrywa się z danymi z najnowszego raportu Biblioteki Narodowej, z których wynika, że w 2025 roku co najmniej jedną książkę przeczytało 41 proc. Polek i Polaków.
Dane pokazują jednak wyraźną różnicę między pokoleniami – po książki znacznie częściej sięgają młodzi niż osoby starsze.
Najwyższy wskaźnik czytelnictwa odnotowano wśród osób w wieku 15-18 lat, w tej grupie czytanie zadeklarowało 56 proc. badanych.
Wysoki poziom czytelnictwa utrzymuje się także wśród studentów i młodych dorosłych. Z kolei wraz z wiekiem zainteresowanie książkami stopniowo maleje. Wśród osób w średnim wieku czytelnictwo zbliża się do średniej krajowej i wynosi około 35-40 proc.
Pisarki jak gwiazdy muzyki. Fanki przemierzają całą Polskę
W przypadku YA niezwykłe jest to, co dzieje się poza kartami książek. Czytelniczki nie tylko kupują kolejne tomy. One śledzą życie autorek, uczestniczą w spotkaniach, tworzą własne ilustracje i historie inspirowane ich twórczością.
Katarzyna Barlińska, znana czytelnikom jako P.S. Herytiera lub Pizgacz, doskonale zna ten świat.
Jej czytelniczki, nazywane „Pizgaczarami”, potrafią przyjechać na targi z drugiego końca Polski, aby się z nią spotkać. Sama niechętnie nazywa je „fanami”. Woli mówić o swoich „czytelnikach”, którzy – jak podkreśla – są dla niej czymś znacznie więcej niż odbiorcami książek.
-To taka minirodzina. Znaczy mini… Jest ich naprawdę sporo. Jestem bardzo dumna i bardzo się cieszę. To są ludzie, bez których ja nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz. Moim czytelnikom zawdzięczam wszystko – mówi mi autorka.
Nie ukrywa, że ich zaangażowanie ma ogromny wpływ na jej sukces.
– Czytelnicy to jest gigantyczny procent całego tego sukcesu i tego, co się teraz dzieje – przyznaje.
Dodaje, że cieszy ją nie tylko liczba osób przychodzących na spotkania, lecz także to, że z niektórymi zdążyła już nawiązać bliższą znajomość. Rozpoznaje znajome twarze, pamięta osoby, które kolejny raz pojawiają się na targach czy spotkaniach autorskich.

Skala tego przywiązania może zaskakiwać.
Barlińska opowiada o czytelniczkach, które spędzają w pociągach nawet 12 godzin, by dotrzeć na spotkanie. Niektóre nocują przed targami, żeby następnego dnia znaleźć się na początku kolejki. Ale fandom nie kończy się na zdobyciu autografu.
– Są arty, ludzie wymyślają własne opowiadania. Kocham słuchać i czytać historie, które są pisane na bazie moich książek – opowiada.
Szczególnym dowodem przywiązania są tatuaże. Barlińska przyznaje, że za każdym razem, gdy czytelniczki pokazują jej wzory związane z jej twórczością, reaguje jednocześnie wzruszeniem i przerażeniem.
– Wiadomo, cieszę się, bo to jest dla mnie niesamowite wyróżnienie, że ktoś chce nosić na skórze coś związanego ze mną – opowiada ze śmiechem.
Czy można więc porównać czytelniczki YA do fanek muzycznych gwiazd, które jeżdżą za swoimi idolami na koncerty, znają na pamięć ich twórczość i chcą być jak najbliżej nich? Barlińska nie ma wątpliwości.
– Oczywiście, tutaj jest cały fandom – mówi. I trudno się z nią nie zgodzić.
Z koncertów na targi książki. Fandomy mają ze sobą wiele wspólnego
Podobieństwo między światem muzyki a literaturą YA szczególnie dobrze widać na przykładzie Sylwii Przybysz.
Piosenkarka, która od lat zna mechanizmy funkcjonowania muzycznych fandomów, dziś sama doświadcza ich literackiego odpowiednika. Na tegorocznych Targach Książek w Krakowie występuje już nie tylko jako artystka, ale również autorka powieści „Rozgrywka. Gra o zaufanie”.
Co ciekawe, jeszcze rok wcześniej sama stała w kolejce po zdjęcie z Katarzyną Barlińską.
Teraz to do niej przychodzą czytelniczki, które chcą zdobyć autograf na jej książce. Jak zauważa, wśród osób odwiedzających jej stoisko są również ludzie, którzy towarzyszą jej od początku muzycznej kariery.
– Bardzo dużo osób, które tutaj są, podchodzą do mnie i mówią, że są ze mną właśnie od czasów Young Stars, czyli od momentu, kiedy pojawiłam się w świecie muzyki. Więc myślę, że to są trochę te same osoby – opowiada.
Jest jednak coś, co szczególnie ją zaskoczyło.
Jej książka dopiero trafiała do czytelników, a już wzbudzała ogromne zainteresowanie. Niektóre osoby przynosiły ją do podpisu, zanim zdążyły poznać historię, którą napisała.
– To jest niesamowite, że w ogóle mam takie zaufanie wśród mojego fandomu, że po prostu nie czytając historii, oni już się nią ekscytują – przyznaje Sylwia.

O tym, jak silne są relacje między czytelniczkami a autorkami, przekonuję się również, rozmawiając z dziewczynami wieku 16 czy 17 lat, które stoją w kolejce po autograf.
Jedna z nich przyznaje, że nie wyobraża sobie nie kupić bluzy z kolekcji pisarki Moniki Rutki. Jak zaznacza, to nie tylko element garderoby, ale też wyraz uznania dla autorki.
– To moja ulubiona autorka i po prostu ta bluza jest z kolekcji „The Chain”, czyli jej pierwszych książek. Mam do nich ogromny sentyment. To była również pierwsza książka, którą przeczytałam. Właśnie wtedy zaczęła się moja miłość do Moniki Rutki – opowiada.
– Jeździmy za tymi autorkami po całej Polsce na różne spotkania. Czasami widzimy się co dwa, trzy tygodnie. Byłyśmy u nich już po kilkanaście razy, więc nawet nas kojarzą. I wcale nam się to nie nudzi – opowiada druga z dziewczyn.
Książki Young Adult. Nie muszą być arcydziełami, mają wywoływać emocje
Literatura Young Adult ma również swoich krytyków. Pojawiają się zarzuty dotyczące powtarzalności fabuł, schematycznych bohaterów, a także jakości języka.
Czytelniczki nie mają jednak wątpliwości, że prostota tego gatunku nie odbiera przyjemności z lektury. Nie wszystkie szukają w książkach ambitnej literatury.
– Często są to książki, które mają nas zrelaksować, pozwolić nam odsunąć się od problemów. To nie jest książka naukowa, z której koniecznie musimy coś wynieść. Oczywiście zdarza się, że jakaś historia ma przesłanie i możemy wyciągnąć z niej pewne wnioski – podkreśla w rozmowie z Interią książkowa influencerka Mariola, znana w sieci jako „rudy_zgredek”.
– Przede wszystkim chodzi jednak o odpoczynek. O to, żeby głowa mogła odpocząć i żebyśmy mogły przenieść się do innego świata – dodaje.
Podobnie myślą dwie 25-letnie czytelniczki, które spotkałam na targach w Krakowie.
Jedna z nich zwraca uwagę, że książki pozwalają poznawać historie, których same nigdy nie przeżyły. Tłumaczą mi, że są fankami „hokejówek” (czyli powieści, w których główny bohater jest hokeistą – red.)

Dzięki takim powieściom możemy na przykład poczuć atmosferę amerykańskich rozgrywek NHL, choć na co dzień nie mamy możliwości uczestniczenia w takich wydarzeniach – opowiada.
– To jest przede wszystkim rozrywka. Jeśli na co dzień wykonujemy poważną i odpowiedzialną pracę, to jest wręcz wskazane, aby znaleźć coś, co nas zrelaksuje. W naszym przypadku są to urocze romanse – śmieje się druga z czytelniczek.
BookTok, czyli jak jedna książka przyciąga tysiące czytelników
Za popularnością Young Adult stoi jednak nie tylko charyzma autorek i zaangażowanie ich czytelniczek.
Ogromną rolę odgrywają media społecznościowe, przede wszystkim TikTok i Instagram. To tutaj czytelnicy najczęściej publikują recenzje, polecają sobie tytuły, nagrywają reakcje na fabularne zwroty akcji i pokazują stosy przeczytanych książek.
Jedna rekomendacja może sprawić, że po konkretną historię sięgną tysiące kolejnych osób. W świecie, w którym każdego miesiąca ukazuje się wiele nowych tytułów, internetowe polecenia pomagają im przebić się do świadomości czytelników.
– Myślę, że bookmedia zaczęły działać właśnie wtedy, kiedy zaczęło wychodzić coraz więcej książek YA. Co jakiś czas pojawiają się takie momenty, kiedy wychodzi jakaś popularna, ciekawa pozycja, która przyciąga kolejnych czytelników – tłumaczy Amelia, prowadząca konto w mediach społecznościowych pod nickiem „readingobsess_”.
Bookmedia to jednak coś więcej niż internetowy katalog książkowych poleceń.
Amelia zwraca uwagę, że to przestrzeń, w której można znaleźć ludzi o podobnych zainteresowaniach. Nie tylko na Instagramie czy TikToku, ale także poza internetem.
– To nie jest tylko nagrywanie filmików, ale przede wszystkim społeczność – podkreśla.
Podobne doświadczenia ma cytowana już wcześniej Mariola, znana w sieci jako „rudy_zgredek”.
Jej przygoda z tworzeniem treści o książkach zaczęła się od nudy, ale z czasem przerodziła się w coś znacznie większego. Dziś jeździ na targi z przyjaciółkami, z którymi początkowo łączyły ją wyłącznie internetowe rozmowy o literaturze.
– To jest chyba w tych książkach najfajniejsze, że możemy przeżywać razem z przyjaciółkami historię bohaterów, a potem przeżywać też z tymi przyjaciółmi realne życie – opowiada.
Mariola ma 36 lat i nie ukrywa, że literaturę Young Adult czyta również z sentymentu. Powrót do tych historii pozwala jej przypomnieć sobie emocje, które towarzyszyły jej w wieku 15 czy 16 lat. Nie jest zresztą odosobniona. Wśród czytelniczek spotkanych na targach jest wiele kobiet w podobnym wieku.
– Ludzie potrzebują czuć, że są częścią jakiejś społeczności, że gdzieś należą, pasują. Bardzo często jest tak, że czytamy książki, ale nasze koleżanki, z którymi spotykamy się w pracy czy w szkole ich nie czytają i wtedy w tej przestrzeni internetowej odnajdujemy ludzi o podobnych zainteresowaniach – zauważa 31-letnia Ania.
Być może właśnie w tym tkwi główny fenomen Young Adult. Nie trzeba być nastolatką, żeby odnaleźć się w tych historiach i stać się częścią większej społeczności.
Jedni przychodzą dla emocjonujących fabuł, inni dla ulubionych autorek, jeszcze inni dla ludzi, których poznali dzięki wspólnej pasji.
W tym świecie książka jest często dopiero początkiem. Prowadzi do kolejnych historii, spotkań, znajomości i przyjaźni, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną powieści. Być może dlatego ten gatunek przyciąga tak wiele osób, bo daje nie tylko możliwość ucieczki do fikcyjnego świata, ale też szansę na znalezienie własnego miejsca w tym prawdziwym.
Aleksandra Czurczak
![Sprawca otworzył ogień na rynku w Krakowie. Sześć osób nie żyje, kilkanaście rannych [CO WIEMY] Sprawca otworzył ogień na rynku w Krakowie. Sześć osób nie żyje, kilkanaście rannych [CO WIEMY]](https://bi.im-g.pl/im/87/96/1f/z33122183IER.jpg)












