
-
Keir Starmer nazwał przekazanie poufnych informacji przez Petera Mandelsona Jeffreyowi Epsteinowi „haniebnym” i zasugerował, że Mandelson nie powinien zasiadać w Izbie Lordów.
-
Z akt sprawy Epsteina wynika, że Mandelson mógł otrzymać od niego 75 tys. dolarów oraz przekazywać dokumenty związane z kryzysem finansowym i innymi działaniami rządu.
-
Po ujawnieniu nowych materiałów Mandelson odszedł z Partii Pracy, ale nadal zasiada w Izbie Lordów, tłumacząc się niepamięcią co do otrzymania pieniędzy i żalem ze znajomości z Epsteinem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Keir Starmer stwierdził we wtorek, że rzekome przekazanie wrażliwych informacji rządowych przez byłego ambasadora USA Petera Mandelsona zmarłemu przestępcy seksualnemu Jeffreyowi Epsteinowi było „haniebne„.
Na spotkaniu z ministrami brytyjski premier stwierdził, że Mandelson nie powinien już zasiadać w wyższej izbie brytyjskiego parlamentu.
– Premier powiedział, że jest zszokowany informacjami, które pojawiły się w ujawnionych aktach Epsteina. Dodał, że rzekome przekazywanie e-maili odnoszących się do wysoce wrażliwych spraw rządowych było haniebne. Stwierdził, że niepokoi go także fakt, iż całość informacji najpewniej nie została jeszcze ujawniona – przekazał dziennikarzom rzecznik Starmera.
Rzecznik wskazał także, że wstępna analiza akt Epsteina wykazała, iż „prawdopodobnie zawierają one informacje wrażliwe dotyczące kryzysu finansowego z 2008 roku oraz oficjalnych działań mających na celu stabilizację gospodarki”. Stwierdził, że wygląda na to, że zabezpieczenia zostały „naruszone”.
Brytyjski premier zadeklarował, że rząd Wielkiej Brytanii będzie współpracować z policją we wszelkich prowadzonych dochodzeniach.
Brytyjczyk przekazywał Epsteinowi poufne dokumenty? „Ciekawa notatka”
Przed weekendem Departament Sprawiedliwości USA opublikował kolejne akta sprawy Epsteina. Wynika z nich, że zmarły finansista i przestępca seksualny dokonał wpłat na kwotę 75 tys. dolarów na konta powiązane z byłym ambasadorem Wielkiej Brytanii w USA. Przelewy miały być realizowane w trzech transzach, każda po 25 tys. dolarów. W reakcji na te doniesienia Mandelson stwierdził, że nie pamięta, aby otrzymał pieniądze.
Podejrzewa się, że przekazana kwota to zapłata za przekazanie Epsteinowi poufnych informacji. Dokumenty wskazują na to, że Mandelson przesłał finansiście rządowe propozycje odpowiedzi na kryzys finansowy.
Przesłana korespondencja zawierała propozycje inwestycji w sektorze prywatnym i poprawy sytuacji budżetowej. Mandelson udostępnił te dokumenty Epsteinowi, opisując je jako „ciekawą notatkę, która poszła do premiera” Gordona Browna.
W innych wiadomościach Mandelson informował Epsteina o próbach zawiązania nowej koalicji rządowej po wyborach 2010 roku. Zapowiadał także uchwalenie przez ministrów państw UE pakietu ratunkowego dla strefy euro o wartości 500 miliardów dolarów.
W opublikowanej transzy dokumentów znajdują się również dokumenty sugerujące, że w 2009 roku Mandelon jako minister biznesu próbował na prośbę Epsteina zmienić decyzję rządu w sprawie podwyższonego opodatkowania bonusów dla pracowników sektora bankowego.
Były brytyjski minister wymieniony w aktach Epsteina. Odszedł z Partii Pracy
W reakcji na ujawnienie przez Departament Sprawiedliwości USA kolejnych akt sprawy Epsteina Mandelson ogłosił w poniedziałek swoje odejście z Partii Pracy. Jak relacjonowała agencja Reutera, polityk odszedł z partii, aby „nie wywoływać dalszego wstydu”.
Mimo odejścia z Partii Pracy Mandelson nadal zasiada w Izbie Lordów. Rzecznik Downing Street przekazał w poniedziałek, że zdaniem Starmera „nie powinien on być członkiem izby wyższej parlamentu, ale premier nie może go usunąć”. „Financial Times” poinformowało we wtorkowe popołudnie, że Mandelson „jest gotowy opuścić Izbę Lordów”.
Po zeszłorocznym wycieku części jego korespondencji z Epsteinem Mandelson został także zwolniony z funkcji ambasadora w Waszyngtonie. W poniedziałek stwierdził, że żałuje, że „w ogóle znał Epsteina”.
Były dyplomata odniósł się także do zdjęć ujawnionych w aktach. Na jednej z fotografii widać Mandelsona w bieliźnie stojącego obok kobiety z zakrytą twarzą. Były ambasador stwierdził, że „nie potrafi określić miejsca ani też, kim jest kobieta oraz nie jest w stanie przypomnieć sobie, jakie były okoliczności” zdarzenia.












