-
Politycy PiS zgłosili wniosek do CBA w sprawie przyznania pomocy finansowej przez Annę Konieczyńską sobie i bliskim mimo braku szkód powodziowych.
-
CBA oraz prokuratura prowadzą czynności kontrolne i weryfikacyjne dotyczące udzielania wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi w powiecie karkonoskim.
-
Według ustaleń Wirtualnej Polski środki powodziowe z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trafiły do trzech lokalnych podmiotów, które nie wykazały szkód powodziowych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Mariusz Błaszczak poinformował, że Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego w sprawie ujawnionej przez Wirtualną Polskę afery w Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego. Pieniądze otrzymały podmioty powiązane z wiceprezeską agencji i działaczką Koalicji Obywatelskiej Anną Konieczyńską.
– Podobno CBA bada sprawy od wiosny i nic się oprócz tego badania nie dzieje – ocenił szef klubu PiS podczas konferencji prasowej przed MSWiA. Dodał, że wniosek dotyczy m.in. tego, czy zabezpieczona została odpowiednia dokumentacja, kto weryfikował wnioski o przyznanie pomocy finansowej oraz w oparciu o jakie dokumenty „przyznano pomoc tym, którzy nie zostali poszkodowani, a mimo to pieniądze otrzymali”.
Afera powodziowa w KO. Jest ruch polityków PiS
Mariusz Błaszczak podkreślił, że konferencję zorganizowano przed MSWiA, ponieważ minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński jest też sekretarzem generalnym Koalicji Obywatelskiej i jest to „kolejna afera związana z Koalicją Obywatelską” po m.in. sprawie lekarza-radnego Dawida Kacprzyka w warszawskim Szpitalu Południowym.
Poseł PiS Michał Moskal przekazał zaś, że po konferencji rozpocznie kontrolę poselską w MSWiA, aby dowiedzieć się, co Kierwiński – pełnomocnik rządu ds. odbudowy obszarów dotkniętych powodzią – zrobił w tej sprawie oraz jak wspierano poszkodowanych.
Moskal zaznaczył, że pieniądze, które miały trafić do najbardziej poszkodowanych, w tym do tych, którym „często całe życie się zawaliło w jednym momencie”, trafiły do osób z legitymacją KO.
– Tak samo jak wcześniej w Szpitalu Południowym, zamiast przyjmować tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy, okazuje się, że tworzy się saloniki VIP-owskie dla działaczy Platformy Obywatelskiej. To jest niestety folwark pańszczyźniany, to jest tworzenie z państwa polskiego folwarku Platformy Obywatelskiej, w którym są równi i równiejsi – ocenił polityk PiS.
Pomoc dla powodzian trafiła do męża i sąsiadów działaczki KO
W poniedziałek rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński napisał, że w ramach prowadzonych czynności kontrolnych funkcjonariusze CBA szczegółowo analizują oraz weryfikują wszystkie dokumenty i okoliczności podejmowanych po powodzi decyzji.
Służby zapowiadają, że w przypadku stwierdzenia podejrzeń popełnienia przestępstwa złożą zawiadomienie do prokuratury. Po pytaniach skierowanych przez dziennikarzy WP zareagowało Ministerstwo Rozwoju i Technologii, które wystąpiło do gmin o pełne wykazy beneficjentów programu pożyczkowego.
W poniedziałek po południu śledczy z Jeleniej Góry poinformowali na X, że „w związku z informacjami medialnymi Prokuratura Rejonowa w Jeleniej Górze z urzędu wdrożyła dziś czynności sprawdzające w sprawie ewentualnych nieprawidłowości przy udzielaniu wsparcia finansowego na usuwanie skutków powodzi z września 2024 roku w powiecie karkonoskim”.
Dobrzyński podał w serwisie X, że od kwietnia Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 r. Jak poinformowała tego samego dnia Wirtualna Polska, 4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A. (KARR) trafiło do trzech podmiotów z jednej okolicy, mimo że cztery niezależne źródła wykluczają, by ucierpiały one w wyniku powodzi.
Miliony trafiły na konta mimo braku szkód powodziowych. Dziennikarskie śledztwo
Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że w miejscowości Dziwiszów w gminie Jeżów Sudecki wsparcie otrzymały trzy lokalne podmioty. Według serwisu firma męża wiceprezeski KARR otrzymała maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego w wysokości 200 tys. zł. Protokół z oględzin, sporządzony dziesięć miesięcy po powodzi, wykazał pęknięte płytki na tarasie, wymyte fugi oraz rysy w tynku na balustradzie balkonu na pierwszym piętrze, przy czym gmina przyznała na piśmie, że nie miała niezależnego dowodu na powstanie tych szkód w wyniku powodzi.
Z kolei spółka sąsiadów działaczki KO otrzymała 3,2 mln zł pomocy. Szkoda miała powstać w sali zabaw dla dzieci, która zdaniem portalu nigdy nie przyjęła ani jednego dziecka i nie ma śladu, by kiedykolwiek została otwarta. W tym samym budynku działał sklep, jednak spółdzielnia nie dostała ani złotówki wsparcia.
Trzecia dotacja, w wysokości 1,12 mln zł, trafiła do spółki właściciela lokalnej telewizji i wieloletniego kontrahenta samorządów – w tym przypadku Bank Gospodarstwa Krajowego potwierdził brak wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności.
-
Nowy wątek afery w Szpitalu Południowym. Reaguje odwołana wiceprezydent Warszawy
-
Była minister musi przeprosić posła PiS. Koniec sądowej batalii













