-
Trzy firmy z Dziwiszowa na Dolnym Śląsku uzyskały łącznie około 4,5 mln zł wsparcia powodziowego, mimo pojawiających się pytań o skalę rzeczywistych zniszczeń ich własności.
-
Według ustaleń Wirtualnej Polski Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego rozdzielała środki pomocowe według uproszczonych procedur, opierając się na oświadczeniach wnioskodawców bez niezależnych dowodów.
-
CBA prowadzi kontrolę przyznawania pomocy powodziowej, a wiceminister Michał Jaros zwrócił się do gmin o wykaz przedsiębiorców objętych zaświadczeniami.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
We wrześniu 2024 roku południowe regiony Polski zostały dotknięte powodzią wywołaną przez niż genueński. Poszkodowanych zostało około 230 tysięcy osób, natomiast dziewięć zginęło.
Wśród miejscowości dotkniętych kataklizmem znalazła się także wieś Dziwiszów, przez którą przepływa Złotucha, dopływ Bobru.
Pomoc dla powodzian. Pod lupą działania polityk KO
Firmy, które odniosły straty, mogły zgłosić się po pomoc finansową. Pieniądze rozdzielała m.in. Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego (KARR), w 99,99 proc. należąca do Samorządu Województwa Dolnośląskiego – opisuje WP.
Istniały dwa programy pomocy: ministerialny (pozwalający na uzyskanie pożyczki do 200 tys. zł na usuwanie szkód) oraz z Banku Gospodarstwa Krajowego (dopuszczający nawet 5 mln zł wsparcia dla jednego przedsiębiorcy).
Firma męża Anny Konieczyńskiej, polityk Koalicji Obywatelskiej i wiceprezes KARR (od lutego 2025 r.), otrzymała z tej agencji 200 tys. zł. Jak opisuje WP, we wniosku wskazano pęknięcia kafli, wymyte fugi i liczne pęknięcia tynków na balkonach.
Portal analizował dokumentację fotograficzną i stwierdził, że na zdjęciach nie widać linii zalania na ścianach ani innych śladów po powodzi. Według WP wskazane uszkodzenia nie różnią się od zwykłego zużycia budynku.
Polityk KO w KARR. Wniosek kilka miesięcy po powodzi
Według ustaleń portalu Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod adresem firmy męża Konieczyńskiej ani jednego zgłoszenia powodziowego we wrześniu 2024 r.
„Wody Polskie w odpowiedzi na nasze pytania stwierdziły, że tej nieruchomości nie zalała Złotucha. Również dane satelitarne (…) nie pokazują w tym miejscu wody” – podaje WP.
Wirtualna Polska zwraca uwagę na chronologię zdarzeń. Wniosek Konieczyńskiego do gminy Jeżów Sudecki został złożony 23 czerwca 2025 roku – kilka miesięcy po powodzi.
Gmina, pytana o sprawę, odpowiedziała WP, że nie dysponowała niezależnym dowodem wskazującym, że powodem uszkodzeń nieruchomości tej firmy była powódź we wrześniu 2024 roku. Opierała się więc na oświadczeniu wnioskodawcy.
CBA wkracza do akcji
Jak podaje WP, wątpliwości budzi także pomoc przyznana firmie sąsiada wiceprezes KARR (przyznane 3,2 mln zł z programów pomocowych) oraz lokalnej telewizji współpracującej z samorządem (ponad 1,1 mln zł wsparcia).
W obu przypadkach oficjalne dane nie wskazują, by nieruchomości zostały uszkodzone przez powódź. W pierwszym, jak opisuje WP, „uszkodzony budynek leżał 340 m od najbliższej wody zmapowanej przez satelity”, natomiast w drugim przypadku „Bank Gospodarstwa Krajowego przyznaje, że nie ma nawet kopii wymaganej regulaminem deklaracji bezstronności dla tej pożyczki”.
Według WP, po pytaniach od redakcji, wiceminister rozwoju i technologii Michał Jaros rozesłał do gmin powiatu karkonoskiego i Jeleniej Góry pismo z prośbą o wykaz przedsiębiorców, którzy dostali zaświadczenia powodziowe. Program pożyczek ma sprawdzać także CBA.
Siemoniak: Ta publikacja nie jest dla nas zaskoczeniem
Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował, że w razie wykrycia nieprawidłowości sprawa będzie kierowana do prokuratury.
„Od kwietnia br. Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi kontrolę przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 r. Decyzje o wsparciu udzielała i rozliczała Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego SA. W ramach kontroli szczegółowo analizowane i weryfikowane są wszystkie dokumenty i okoliczności podejmowanych wówczas decyzji” – napisał Dobrzyński na X.
Czynności CBA potwierdził także minister Tomasz Siemoniak. Zapytany o publikację WP w rozmowie na antenie TVN24 przyznał, że „nie jest ona zaskoczeniem”.
– Skierowanie wniosku do prokuratury to poważna sprawa. Musi być udokumentowana, muszą być dowody – zaznaczył minister koordynator służb specjalnych.
Pytany, czy sprawa będzie wyjaśniana na poziomie partyjnym, Siemoniak odparł, że jeśli doniesienia się potwierdzą, zostaną wyciągnięte konsekwencje.
-
Prokuratura o przesłuchaniu Kacprzyka, zaskakujące słowa. „Wiedzieliby”
-
Afera w RARS. Prokuratura stawia zarzuty, ujawniono szczegóły













