
-
Jarosław Kaczyński zadeklarował poparcie dla całkowitego zakazu kryptowalut i podkreślił, że PiS nie ma związku ze sprawą Zondacrypto.
-
Afera Zondacrypto dotyczy niemożności wypłaty środków przez użytkowników, straty oszacowano na 350 mln złotych, a poszkodowanych jest ok. 30 tysięcy osób.
-
Politycy PiS interweniowali w sprawie afery, a rząd oskarża prezydenta i opozycję o zablokowanie regulacji rynku kryptowalut.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Jarosław Kaczyński wziął udział we wtorek w konferencji prasowej, podczas której odniósł się do kwestii afery związanej z giełdą Zondacrypto. Na samym wstępie polityk zaznaczył, że PiS „nie ma z tym absolutnie nic wspólnego”.
– To wszystko działo się przez ostatnie lata pod kontrolą służb, które są w całkowitej i takiej dalece przekraczającej normalne zależności państwowe dyspozycji obecnej władzy – stwierdził.
Prezes PiS zarzucił następnie polskim służbom, że w kwestii opisywanej afery „były niezwykle mało aktywne”. – Przyjdzie czas na to, że ta afera będzie wyjaśniona i ja nie mam wątpliwości, kto tutaj w ostateczności zostanie uznany za winnego – zapewnił.
Kaczyński dodał przy tym, że „twierdzenie, że jakieś organizacje z nami (z PiS – przyp. red.) związane otrzymywały od tej firmy jakieś pieniądze, jest po prostu nieprawdziwe„.
Kaczyński o aferze Zondacrypto. Ujawnił, że jest zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut
Polityk zaznaczył przy tym, że jest „zdecydowanym zwolennikiem całkowitego zakazu kryptowalut„. – Oczywiście taką ustawę poprę, natomiast jeżeli to będzie ustawa częściowa, no to będę musiał się przyjrzeć, czy ona przypadkiem kogoś, tak jak tej firmy, nie wyklucza, bo przecież ta firma w istocie tej ustawy, która została zawetowana przez prezydenta, nie podlegała – mówił.
– Dziwna sytuacja. Trzeba ją będzie kiedyś wyjaśnić, ale to nie w obecnych warunkach politycznych, bo mamy w tej chwili kraj całkowitego bezprawia – skwitował.
W trakcie konferencji pojawił się też temat działalności polskich służb specjalnych. W tym kontekście prezes PiS podkreślił, że sprawa ta ciągnie się od ponad trzech dekad. W związku z tym – w jego ocenie – w Polsce powinna zostać przyjęta „opcja zero”.
– To znaczy całkowita likwidacja komunistycznych służb specjalnych, chociaż początkowo na pewno miałoby to także pewne negatywne skutki – wyjaśnił, po czym dodał, że „te pozostałości starego systemu widać do dziś„.
Afera Zondacrypto. Straty wyceniono na setki milionów złotych
Prezes firmy Przemysław Kral początkowo twierdził, że wynika to z tymczasowych problemów technicznych. Później jednak poinformował, że klucze do należącego do giełdy portfela 4,5 tys. bitcoinów wartych 300 mln dolarów posiada założyciel firmy Sylwester Suszek, który cztery lata temu zaginął.
Prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Liczba osób poszkodowanych wynosi obecnie ok. 30 tys. osób, a straty są wyceniane na 350 mln złotych.
W związku z aferą interweniowali politycy PiS. Rząd obwinia o sytuację prezydenta i opozycję
Kilka dni temu senator Marek Pęk z PiS we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych zapowiedział, że złożył „wniosek o poszerzenie porządku obrad posiedzenia Senatu o punkt Informacja ministra sprawiedliwości i ministra koordynatora służb specjalnych nt. działań państwa polskiego w obszarze afery Zondacrypto„.
Pęk ponadto stwierdził, że „sprawa jest pilna i bulwersująca i pokazuje kompletny rozkład państwa pod rządami Tuska”. Wniosek o specjalnie wysłuchanie w Senacie nie zyskał jednak większości.
Rzecznik prasowy Rafał Bochenek poinformował z kolei, że w związku z sytuacją partia złożyła wniosek o odtajnienie posiedzenia Sejmu, na którym Donald Tusk poruszał temat kryptowalut. „Też się nie zgodzili. Oni wiedzą, że byłoby to dla nich kompromitujące” – napisał.
Dodajmy, że premier Donald Tusk o obecną sytuację obwinia prezydenta Karola Nawrockiego i posłów opozycji. Rząd przedstawił bowiem projekt ustawy, który miał regulować w Polsce rynek kryptowalut.
Została ona jednak najpierw zawetowana przez prezydenta, a następnie Sejm nie zdołał odrzucić prezydenckiego weta. Przeciwko odrzuceniu opowiedzieli się posłowie PiS i Konfederacji. Przeciwnicy ustawy zwracają jednak uwagę, że nie pomogłaby ona w rozwiązaniu sprawy Zondacrypto, bowiem firma zarejestrowana jest w Estonii.












