O AI znów zrobiło się głośno, a właściwie jest głośno od momentu, gdy sztuczna inteligencja wyszła z laboratoriów i na dobre wkroczyła do codziennego życia. Tyle że ostatnio temat wraca ze zdwojoną siłą. Powód? Nadchodzą kolejne obowiązki dla firm korzystających z AI.


Od 2 sierpnia w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać przepisy AI Act dotyczące przejrzystości systemów sztucznej inteligencji. W praktyce oznacza to m.in., że użytkownik powinien wiedzieć, kiedy rozmawia z maszyną, a treści stworzone lub zmodyfikowane przez AI – w tym deepfejki – będą musiały być odpowiednio oznaczane.


Brzmi jak kolejny unijny obowiązek do odhaczenia? Niekoniecznie. Bo sztuczna inteligencja w wielu firmach już działa – często szybciej niż powstały jakiekolwiek zasady jej używania. Pracownicy korzystają z narzędzi AI przy tworzeniu ofert, analizie informacji czy przygotowywaniu materiałów, ale nie zawsze organizacje wiedzą, jak wygląda ta praktyka i jakie niesie ryzyka.


O tym, co naprawdę zmieni się w firmach od 2 sierpnia, kto odpowiada za błędy sztucznej inteligencji, jak bezpiecznie korzystać z nowych narzędzi i dlaczego polski biznes z jednej strony szybko przyjmuje AI, a z drugiej wciąż nie zawsze nadąża za regulacjami, rozmawiam z Mikołajem Motelem.


Beata Anna Święcicka, „Wprost”: Rozmawiamy na chwilę przed wejściem kolejnej odsłony AI Act. Sztuczna inteligencja już działa w wielu firmach, ale nie zawsze wiadomo, kto i jak z niej korzysta. Czy przedsiębiorcy zdają sobie sprawę, jakie narzędzia wykorzystują ich pracownicy i jakie obowiązki się z tym wiążą?


Mikołaj Motel, 30Elevate: W wielu polskich firmach sztuczna inteligencja pracuje dziś na pełnych obrotach, tylko nikt jej nie zatrudnił. Handlowiec układa modelem oferty, marketing generuje grafiki, ktoś z administracji sprawdza w czacie interpretację przepisów. Nikt niczego nie ukrywa, nikt też o to nie pytał. Zjawisko ma już swoją nazwę: shadow AI, sztuczna inteligencja w cieniu.


Już niebawem to się zmieni. W polskich firmach zacznie obowiązywać kolejna odsłona AI Act.


Tak, od 2 sierpnia przestaje ono być wewnętrzną sprawą firmy. Tego dnia zaczyna obowiązywać główna część unijnego rozporządzenia o sztucznej inteligencji. W nagłówkach zobaczymy pewnie, że „ruszają kary”. To nieprawda, sankcje za praktyki zakazane obowiązują od sierpnia 2025 roku.

Sierpień 2026 przynosi co innego, a dla większości firm ważniejszego: obowiązek przejrzystości. Kto używa czatu AI w obsłudze klienta, ma powiedzieć rozmówcy, że rozmawia z maszyną.


Czyli największym wyzwaniem dla firm nie będzie samo korzystanie ze sztucznej inteligencji, ale uporządkowanie tego, co już dzieje się wewnątrz organizacji?


Od razu uciąć trzeba nieporozumienie idące w drugą stronę, bo powtarza się równie często. Sam fakt użycia AI nie nakłada na firmę obowiązku oznaczania każdej treści. Opis produktu, oferta czy mail do klienta napisany z pomocą modelu nie wymagają etykiety. Przepis celuje w sytuacje, w których odbiorca może wziąć maszynę za człowieka.


Polska jest krajem, który słynie z szybkości adaptowania nowych technologii. Jak wygląda skala korzystania z AI przez pracowników w Polsce?


Z danych wychodzi obraz, który powinien cieszyć. W badaniu SD Worx z lipca tego roku, na próbie 16,5 tysiąca pracowników z szesnastu krajów Europy, 38,4 procent Polaków deklaruje, że regularnie korzysta w pracy z narzędzi AI. Średnia europejska to 29,3 procent. Nie jesteśmy w ogonie, jesteśmy przed peletonem.


To gdzie leży problem?


Problemem nie jest samo zainteresowanie AI, ale to, jak firmy podchodzą do jej wykorzystania. Czerwcowy Cyberportret polskiego biznesu, przygotowany przez ESET i DAGMA na próbie 1026 osób, pokazuje, że formalne zasady korzystania z AI obowiązują u 27 procent badanych.

Co więcej, ponad jedna trzecia zadeklarowała, że próbowałaby obejść firmową blokadę takich narzędzi, choćby generując treść na prywatnym sprzęcie i przesyłając ją na służbową skrzynkę. To nie jest bunt. To pracownik, który ma zadanie na wczoraj i narzędzie skracające je o połowę.


Jest przy tym obowiązek, o którym mówi się najmniej, choć obowiązuje już od półtora roku. Rozporządzenie wymaga od firm wspierania kompetencji AI wśród osób, które z tych narzędzi korzystają w ich imieniu. Nie ma tu formularza do wypełnienia ani urzędu, do którego się to zgłasza. Jest oczekiwanie, że ludzie rozumieją narzędzie, którym pracują.


A kwestia odpowiedzialności?


To najkosztowniejsze nieporozumienie: czyja to odpowiedzialność. Pokazał to Air Canada. Chatbot przewoźnika zapewnił pasażera, że zniżkę żałobną może odebrać już po podróży, a gdy linia odmówiła wypłaty, broniła się przed trybunałem argumentem wartym zapamiętania: że chatbot jest osobnym podmiotem, odpowiadającym za własne działania.

Kanadyjski trybunał odrzucił to w lutym 2024 roku i orzekł, że firma odpowiada za wszystko na swojej stronie, niezależnie od tego, czy napisał to człowiek, czy program.


Tak samo jest u nas, a od sierpnia dochodzi do tego obowiązek z rozporządzenia. Ciąży on na firmie używającej narzędzia, nie na dostawcy modelu. OpenAI, Google i Anthropic mają własne, osobne zobowiązania. Buduję czaty AI dla firm i wiem, jak niewiele trzeba, żeby model powiedział o jedno zdanie za dużo. Jeśli taki czat udaje człowieka albo obieca klientowi coś, czego nie ma w cenniku, wskazanie palcem na dostawcę nic nie da. Pracę można zlecić modelowi. Odpowiedzialności nie.


Co więc firma powinna zrobić przed wejściem nowych obowiązków? Od czego zacząć porządkowanie zasad korzystania z AI?


Rozmowę w firmie warto zacząć nie od dokumentu, ale od trzech pytań. Z jakich narzędzi AI korzystają moi ludzie. Jakich danych nie wolno do nich wkleić. Kto sprawdza wynik, zanim pójdzie do klienta. Odpowiedzi zajmują zwykle jedno popołudnie, spisanie ich drugie tyle.


Zostaje jeszcze jedna liczba, dla mnie najważniejsza. Dwie trzecie badanych w Polsce przez SD Worx uważa, że systemy AI powinny działać przejrzyście. Obowiązek, który wchodzi 2 sierpnia, nie jest więc kaprysem Brukseli wbrew ludziom. Jest spóźniony wobec tego, czego ci ludzie już od firm oczekują.


Dziękuję za rozmowę.


BIO: Mikołaj Motel, współzałożyciel 30Elevate. Projektuje strony i wdraża agentów AI w małych i średnich firmach. 30elevate.com.

Udział