
-
Badania z Uniwersytetu Vanderbilta wykazały, że sztuczne oświetlenie w miastach wydłuża sezon pylenia roślin.
-
Ekspozycja na sztuczne światło powoduje wcześniejszy początek i późniejszy koniec sezonu pylenia, co zwiększa długość ekspozycji na alergeny.
-
Zaleca się sadzenie roślin mniej wrażliwych na sztuczne światło w miastach, zwłaszcza w pobliżu szkół i szpitali.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Może się wydawać, że sezon alergiczny związany z pyleniem roślin ma swoje granice. Nasilony jest zwłaszcza wiosną i latem, gdy pojawia się pyłek szczególnie uczulających drzew np. brzozy, topoli, osiki, ale także leszczyny, do tego wielu trawi i ziół. Uczulać mogą też grzyby i wiele innych organizmów. Trudno zatem jednoznacznie postawić granice, za którymi alergicy są już bezpieczni. Co więcej, ten okres pylenia i uczulania coraz bardziej się przesuwa.
Powody wydawały się dotąd jasne – zmiana klimatu, ocieplenie, dłuższa wegetacja roślin, zakłócenia w ich rozmnażaniu się. Naukowcy z Uniwersyteta Vanderbilta w Tennessee w Stanach Zjednoczonych przyjrzeli się jednak tym przyczynom bliżej. Ich uwagę zwrócił aspekt dotąd nie badany – światło. A dokładniej – sztuczne oświetlenie generowane przez ludzi w miastach, takie jak latarnie uliczne, oświetlenie budynków i inne światła.
Sztuczne światło miast uruchamia alergeny
W „PNAS Nexus” można przeczytać, że „sztuczne oświetlenie wpływa na termin i czas trwania sezonu pylenia oraz konsekwencje narażenia na pyłki alergenne. Wykorzystując dzienne stężenia pyłków, wyznaczono trzy kluczowe wskaźniki sezonu pylenia: początek sezonu, koniec sezonu i długość sezonu, a następnie zbadano ich związek z warunkami środowiskowymi. Okazuje się, że wyższa ekspozycja na sztuczne światło była istotnie związana z wcześniejszym początkiem sezonu pylenia, późniejszym końcem sezonu i dłuższą długością całego sezonu, po uwzględnieniu temperatury i opadów”.
Rośliny potrzebują odpowiedniego balansu światła i ciemności, by zorientować się w porze roku. Wiele z nich zaczyna kwitnąć, gdy długość dnia przekracza odpowiednią liczbę godzin. To biologiczny zegar działający w oparciu o fotoperiod, czyli liczbę godzin światła dziennego, które odnotowuje roślina i na jego podstawie ustala się czas otwarcia pąków. Światło miast zakłóca ten rytm, powoduje że rośliny pylą wtedy, gdy nie powinny.
Nie wszystkie rośliny reagują tak samo
Na dodatek Amerykanie wykazali, że wpływ sztucznego oświetlenia na koniec sezonu jest większy niż na jego początek. „To zaostrza obciążenia związane z chorobami alergicznymi, co uzasadnia włączenie go do strategii planowania i zdrowia publicznego w obszarach miejskich” – czytamy. To oznacza wprost, że nadmiar sztucznego światła wpływa na rośliny tak bardzo, że wydłuża znacznie sezon pylenia i zarazem długość ekspozycji na alergeny u ludzi mieszkających w miastach, co każdego roku wydłuża cierpienie wielu z nich. Inaczej mówiąc, ryzyko alergii w miastach jest znacznie wyższe niż na prowincji nie tyle z powodu zanieczyszczeń czy zmiany klimatu, ale z racji ciągłego, ostrego i sztucznego światła.
Nie wszystkie rośliny reagują jednak na nie tak samo, niektóre gatunki są mniej wrażliwe. Stąd postulat, aby w miastach, a już zwłaszcza w ich centrum, koło szkół czy szpitali sadzić te właśnie odporniejsze na sztuczne światło gatunki.










