
Prezydent Nawrocki ma zamiar odtajnić aneks do raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. W czwartek (23 kwietnia) przekazał go marszałkom Sejmu i Senatu w celu jego zaopiniowania. Opinie marszałków nie mają charakteru wiążącego, a są elementem formalnym. Jak zapowiadał prezydent, jeżeli „nie będzie przeciwwskazań prawnych, to go upublicznię”.
Czarzasty: Chodzi o życie ludzi
– Muszę porozmawiać z prawnikami i ludźmi poważnymi, bo to jest poważna sprawa. Nie wiem, czy mieszać instytucję marszałka Sejmu w całą tę sprawę (…) i dawać nazwisko, że ten proces jest w jakikolwiek sposób przeze mnie akceptowalny – mówił Włodzimierz Czarzasty w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24.
Raport powstał w 2007 roku. Sporządził go Antoni Macierewicz w czasach pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości. Od ponad 18 lat raport jest przechowywany w kancelarii tajnej Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
– Nie wiem, co w nim jest, bo do niego nie zaglądałem. (…) W przyszłym tygodniu się tym zajmę, po powrocie z Kopenhagi, gdzie 3 maja spotkam się z szefami parlamentów UE. (…) W sposób poważny – podkreślił. Marszałek Sejmu podkreślił, że „proces odtajniania tego aneksu jest zły”. Argumentował, że nie wystarczy zanonimizować nazwisk, gdyż służby innych państw będą mogły je zidentyfikować, patrząc na kontekst, w jakim zostały użyte.
Wyraził też wątpliwość, czy po latach do aneksu nie zostały dopisane jakieś tezy i czy publikacja dokumentu nie wywoła następnej walki politycznej. – Jest to nieodpowiedzialne. Trzeba zadać pytanie, czy na pewno nikt tego raportu nie oglądał przez ten czas i czy nie zostały do niego jakieś tezy dopisane. (…) Chodzi o życie ludzi i agentów, z którymi współpracujemy – podkreślił.
Dlaczego prezydent Nawrocki chce ujawnić raport?
Marszałek Sejmu stwierdził, że publikacja aneksu, bez względu na to, co zawiera, będzie łamaniem tajemnicy państwa. – Służby innych państw nigdy nie będą podchodziły poważnie do państwa, które ujawnia tego typu raporty. (…) Nie informujmy ich o wszystkim, bo może się zdarzyć, że napiszą w raporcie i to upublicznią. To są poważne sprawy. Ludzie, którzy współpracują ze służbami, powiedzą: „Nie chcemy z tymi ludźmi współpracować, bo możemy się pojawić w takim raporcie”. Bez względu na to, co tam jest, to łamanie tajemnicy państwa. Żaden kraj na świecie tego nie robi. To niepoważne i mija się z polską racją stanu. Obciążam tym pana prezydenta Nawrockiego, że taką grę zaczyna – zaznaczył Czarzasty.
Decyzję prezydenta Nawrockiego tłumaczył rzecznik Rafał Leśkiewicz, który przekonywał, że ma ona „charakter państwowy, nie polityczny”. – Celem nie jest eskalowanie sporu ani wykorzystywanie tego aneksu do bieżącej walki politycznej. Celem jest oddzielenie faktów od ocen i opinii, stworzenie warunków do spokojnej, merytorycznej, opartej na źródłach refleksji nad naszą przeszłością – tłumaczył, o czym pisaliśmy na Gazeta.pl.
Na pytanie, dlaczego prezydent Nawrocki chce ujawnić raport, Czarzasty odpowiedział, że „każda teza w tej sprawie kończy się wnioskiem, że to nie jest powaga państwa polskiego”. – Czy prezydent chce przykryć (aferę) Zondacrypto? Czy chce zrobić prezent dla pana (Sławomira) Cenckiewicza? Czy on to obiecał w kampanii? Czy mu się to przyśniło? Czy w trakcie kąpieli mu wpadł ten pomysł? Czy uważa, że komuś to zaszkodzi, co potwierdzałoby moją tezę, że na przykład mogłyby być dopisywane jakieś tezy w tym raporcie – wymieniał marszałek Sejmu.
Aneks do raportu z likwidacji WSI. Wcześniej nie zdecydowano się na publikację
WSI, działającej w latach 1991-2006 służby specjalnej, zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, tolerowanie szpiegostwa na rzecz Rosji, udział w aferze FOZZ czy nielegalny handel bronią. Jesienią 2006 r. Wojskowe Służby Informacyjne zostały zlikwidowane przez rząd PiS. W lutym 2007 r. prezydent Lech Kaczyński upublicznił sygnowany przez szefa komisji weryfikacyjnej Antoniego Macierewicza raport z ich weryfikacji. Na podstawie raportu wszczynano śledztwa ws. przestępstw WSI, ale większość umorzono.
W 2008 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że samo opublikowanie raportu w 2007 r. przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Za sprzeczne z konstytucją TK uznał natomiast pozbawienie osób z raportu – przed jego publikacją – prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI, dostępu do akt sprawy oraz odwołania do sądu od decyzji o umieszczeniu ich w raporcie. Za zbyt niejasny TK uznał też zwrot ustawy o umieszczeniu w raporcie osób, których „działania wykraczały poza obronność”.
Po wyroku TK prezydent Kaczyński nie opublikował gotowego aneksu do raportu. Mówił, że „zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. To stanowisko podtrzymał prezydent Bronisław Komorowski. Podobnie Andrzej Duda, który mówił, że „nie widzi powodów do jego ujawnienia”. Z kolei współpracownicy prezydenta Nawrockiego zapowiadali, że prezydent podejmie decyzję o ewentualnym odtajnieniu aneksu. Na taką możliwość wskazywał np. rzecznik Rafał Leśkiewicz niedługo po objęciu przez Nawrockiego urzędu.
Redagowała Kamila Cieślik












