
W poniedziałek Katar wstrzymał produkcję gazu LNG, a saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco zawiesił prace największej w kraju rafinerii w Ras Tanura. Z powodu trwającej od soboty wojny na Bliskim Wschodzie wstrzymano też wydobycie ropy w irackim Kurdystanie.
Atak na Iran i ponowna eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie wzbudziły obawy o dostawy ropy naftowej i gazu do Europy, a także o cenę tych surowców. Głos w tej sprawie zabrał w poniedziałek w Polsat News minister energii. Miłosz Motyka zapewnił, że „z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego, z punktu widzenia bezpieczeństwa dostaw, nie wpływa to na naszą sytuację”.
Ceny energii wzrosną? Motyka komentuje
– Gaz z Kataru, to jest 9 proc. naszego krajowego zużycia. Więc, gdyby doszło do zachwiania tych dostaw, to z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego, jesteśmy w stanie w kolejnych miesiącach to zastąpić – mówił szef resortu energii dodając, że obecnie “dostawy są realizowane zgodnie z terminami, zgodnie z harmonogramem”.
Motyka podkreślił, że obecnie polskie magazyny gazu są wypełnione w 50 proc., co według niego, powinno wystarczyć na kilka miesięcy. Przypomniał również, że Polska ma zdywersyfikowane kierunki dostaw gazu, więc „nie ma żadnego ryzyka jeżeli chodzi o dostawy”. – Bezpieczeństwo jest w pełni zagwarantowane i nie ma ryzyka, że ten konflikt na Bliskim Wschodzie, wpłynie na poziom tych dostaw – powiedział gość Polsat News.
Minister energii przypomniał, że kilka dni temu weszła w życie nowa, niższa taryfa cen gazu dla klientów indywidualnych, wprowadzona przez Orlen. Nowy cennik, który został zatwierdzony przez prezesa Urząd Regulacji Energetyki (URE), obejmuje siedem milionów klientów i będzie obowiązywać do końca czerwca.
– Sytuacje na rynkach nie będą więc wpływały na odbiorców indywidualnych, bo te ceny są już zatwierdzone. (…) Natomiast przy przedłużającym się konflikcie, albo przy braku realizowanych dostaw, może to wpływać na wyższą cenę dla klientów biznesowych – podkreślił Motyka.
Odnosząc się do kwestii ropy szef resortu energii przypomniał, że większość dostaw tego surowca to kontrakty długoterminowe, które są odporne na zmiany cen. Zapewnił, że podobnie jak w przypadku gazu, Polska „ma dość mocno zdywersyfikowany portfel dostaw”. Motyka podkreślił, że ropa, którą importujemy z Arabii Saudyjskiej, nie płynie do nas przez cieśninę Ormuz. Kluczowa dla światowego handlu ropą i gazem cieśnina jest od soboty praktycznie zablokowana. – Nie ma ryzyka, że zabraknie nam paliwa, że dostawy będą niezrealizowane. Proszę się nie martwić – podsumował Motyka.












