
W skrócie
-
Politico wskazuje na brak zdecydowanej reakcji Kremla wobec problemów sojuszników, jak Syria i Wenezuela.
-
Podczas ataku na Teheran oraz wojny Iranu z Izraelem Rosja ograniczyła się do symbolicznych gestów, nie oferując realnej pomocy wojskowej.
-
Rosja zamierza wykorzystać sytuację w Iranie, by podważać rozmowy pokojowe w Ukrainie i krytykować Zachód.
Jak pisze Politico, w decydujących momentach reakcja Kremla na problemy krajów-sojuszników była skrajnie ospała. Przekonał się o tym pod koniec 2024 roku prezydent Syrii Baszar al-Asad, gdy siły powstańcze wtargnęły do Damaszku.
Również prezydent Wenezueli Nicolás Maduro, który od początku tego roku przebywa w amerykańskim więzieniu, nie doczekał się wsparcia Kremla w godzinie próby.
Rosja zawodzi swoich sojuszników. Najpierw Syria, potem Wenezuela, a teraz Iran
W sobotę – 28 lutego podczas szturmu na Teheranu zabity został najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei.
Portal podkreśla, że wydarzenie to może stać się kolejnym przykładem rozbieżności między głośnymi deklaracjami Kremla wobec amerykańskiej hegemonii a rzeczywistością.
W zeszłym roku Rosja również nie reagowała militarnie podczas 12-dniowej wojny Iranu z Izraelem, mimo publicznych oświadczeń potępiających ataki USA na irańskie obiekty jądrowe.
Co prawda Moskwa próbowała minimalizować straty, m.in. dostarczając Teheranowi nowoczesne zestawy przenośnych systemów przeciwlotniczych o wartości 500 mln euro i pozycjonując się jako mediator między USA a Iranem. Jednak w decydującym momencie Rosja nie zaoferowała żadnej realnej pomocy wojskowej.
Atak na Iran może pomóc Rosji. Podważy rozmowy pokojowe
Jednocześnie formalnie Rosja nie była do tego zobowiązana – zauważa Politico. Chociaż Rosja i Iran w kwietniu 2025 roku podpisali traktat o strategicznym partnerstwie, nie zawierał on klauzuli o wzajemnej obronie.
Nieumiejętność Rosji w interwencji w sytuacji w Iranie niewątpliwie uderza w reputację kraju na arenie międzynarodowej. Może to jednak przynieść pewne korzyści.
Rosyjscy doradcy liczą, że sytuacja pozwoli Kremlowi odwrócić uwagę od własnej bezczynności, podkreślając niezdolność Zachodu, a w szczególności USA, do przestrzegania norm międzynarodowych.
Fiodor Łukianow, rosyjski doradca ds. polityki zagranicznej w Kremlu, zasugerował nawet, że wydarzenia w Iranie pokazują, że dyplomacja z Trumpem była „całkowicie bezsensowna„.
Moskwa prawdopodobnie użyje tego jako argumentu w razie fiaska rozmów pokojowych w Ukrainie. Prawdopodobnie wzmocni to również twardą pozycję Kremla wobec Ukrainy.
Eksperci podkreślają, że po uderzeniach Izraela i USA Teheran nie będzie już w stanie przekazywać Moskwie rakiet do wojny przeciwko Ukrainie.











