
Poszkodowany zdołał o własnych siłach dotrzeć do domu i wezwać pomoc. Po opatrzeniu ran w szpitalu w Lesku mężczyzna został wypisany do domu; jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Ministerstwo w przesłanej w poniedziałek informacji podkreśliło, że choć ataki na ludzi mają charakter incydentalny, konieczne jest systemowe wzmocnienie ochrony. We współpracy z Generalną Dyrekcją Ochrony Środowiska resort wdraża pakiet rozwiązań wzorowany na modelu wypracowanym w Tatrzańskim Parku Narodowym.
„Podstawą skuteczności jest eliminowanie przyczyn zbliżania się niedźwiedzi w okolice domostw, a więc właściwe zarządzanie odpadami i płoszenie zwierząt” – podało MKiŚ.
Główne założenia Projektu Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego to m.in. utworzenie całodobowych grup interwencyjnych (pierwsza już działa); znakowanie zwierząt obrożami telemetrycznymi (dotychczas oznakowano pięć osobników); finansowanie zabezpieczeń miejsc gromadzenia odpadów; płoszenie zwierząt przy użyciu gumowej amunicji.
W Sejmie trwają obecnie prace legislacyjne, które mają umożliwić służbom regularne wykorzystanie broni gładkolufowej z amunicją gumową do odstraszania drapieżników podchodzących pod zabudowania.
Sytuacja w Bieszczadach jest znacznie trudniejsza niż w Tatrach ze względu na skalę obszaru oraz liczebność zwierząt. Według szacunków Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie populacja niedźwiedzia brunatnego na Podkarpaciu, głównie w Bieszczadach, wynosi ok. 300 osobników i jest najliczniejsza w Polsce.
Eksperci przypominają, że marzec to czas, w którym niedźwiedzie wybudzają się z zimowego snu i mogą wykazywać zwiększoną aktywność w poszukiwaniu pożywienia. Służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności podczas leśnych spacerów.












