Podczas spotkania z mieszkańcami Włodawy (woj. lubelskie) w 87. rocznicę agresji ZSRR na Polskę, Nawrocki odniósł się do czwartkowego (17 września) ataku Rosji w zachodniej Ukrainie.

W swoim wystąpieniu Nawrocki podkreślił, że „Rosja wciąż prowokuje, bo Rosja się nie zmienia”. Jak podkreślił, „każda kolejna rosyjska prowokacja jest zadaniem dla prezydenta Polski”. Poinformował też, że pozostaje w stałym kontakcie z generałami Wojska Polskiego, także za sprawą Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Zobacz wideo Posłowie o konflikcie na linii rząd-prezydent ws. rosyjskiego zagrożenia. „Tusk wprowadza panikę”

Prezydent: Wojna hybrydowa może być przygotowaniem do pełnoskalowej agresji

Nawrocki dodał, że również w latach 20. i 30. XX wieku II Rzeczpospolita i jej granice były „poddawane temu, co dziś nazywamy wojną hybrydową”.

Jak mówił, mechanizm działania Rosji od wieków opiera się na destabilizacji sytuacji w innym kraju, próbach skłócenia społeczeństwa i dezinformacji, aby później móc zaatakować. Nawrocki podkreślił, że w tym kontekście należy odczytywać obecne wyzwania.

– Wojna hybrydowa wcale nie musi być alternatywą dla działań kinetycznych i dla ataku na lądzie. Tak nie było w latach 20., 30. i w roku 1939. Wojna hybrydowa może być przygotowaniem do tego, co wydarzyło się 17 września 1939 roku – zaznaczył prezydent.

Nawrocki: Musimy szukać kompromisów, które pokażą, że jesteśmy wspólnotą

Z tego powodu – jak mówił – „szukanie kompromisu tam, gdzie to możliwe, wokół spraw bezpieczeństwa jest zadaniem całej klasy politycznej, ale także moim jako prezydenta Polski”.

– Kompromis wcale nie jest uległością. Kompromis jest zadaniem, równie trudnym, jak polityczna walka. W kwestiach bezpieczeństwa musimy mieć siłę i odwagę do tego, żeby poszukiwać, choć tych małych kompromisów, które pokażą, że jesteśmy narodową wspólnotą zmobilizowaną do tego, aby bronić polskich granic i biało-czerwonej flagi – dodał.

Kolejny atak Rosji blisko polskiej granicy

W czwartek 17 września na terenie województw lubelskiego i podkarpackiego włączono syreny alarmowe w związku z zagrożeniem podczas ataku Rosji w Ukrainie. Alert odwołano około godziny 12:50. Premier Donald Tusk poinformował, że „bardzo blisko polskiej granicy, koło ukraińskiego Jagodzina, zaatakowano prawdopodobnie stację benzynową, była bardzo masywna eksplozja”. – Nasze samoloty zostały poderwane do akcji – dodał.

Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk mówił w Sejmie, że wojsko było gotowe do zestrzelenia ewentualnych obiektów, gdyby było zagrożenie przekroczenia polskiej przestrzeni powietrznej. – Wiem, że mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia te informacje dostają obecnie prawie każdego dnia, ale to wynika z tego, że zmieniła się zupełnie strategia uderzeń Federacji Rosyjskiej. To nie są już ataki raz na tydzień lub dwa w nocy, tylko jest to permanentne utrzymywanie gotowości bojowej Ukrainy, co wpływa również na nas – podkreślił.

Źródło: PAP

Udział
Exit mobile version