
-
Alaksandr Łukaszenka zapewnia, że Białoruś jest przygotowana na wszelkie próby powtórzenia scenariusza z Wenezueli w Mińsku.
-
Krytykuje amerykańską operację w Caracas, gdzie zatrzymano Nicolasa Maduro i jego żonę, uznając ją za efekt zdrady i przekupstwa.
-
Łukaszenka ostrzega Białorusinów przed podobnymi zagrożeniami i podkreśla konieczność jedności oraz siły społeczeństwa i władz.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
W czwartek w Mińsku odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród państwowych. Przyznano je m.in. w kategoriach „Za Duchowe Odrodzenie” i „Białoruskiego Olimpu Sportowego”, a także wręczono przedstawicielom kultury i sztuki.
Obecny na wydarzeniu Alaksandr Łukaszenka wygłosił przemówienie, w którym nieoczekiwanie bardzo wiele uwagi poświęcił amerykańskiej operacji w Wenezueli, podczas której pojmany został tamtejszy przywódca Nicolas Maduro.
Atak USA na Wenezuelę. Łukaszenka wzywa Białorusinów do „ostrożności”
Łukaszenka zasugerował, że sukces Amerykanów w Caracas został osiągnięty dzięki „zmowie i zdradzie” polegającej na przekupieniu osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo wenezuelskiego dyktatora.
– Chcę, żebyście zrozumieli: wszystko tam było. Zarówno umowa jak i pieniądze, które zostały wypłacone, także osobom z Wenezueli. Zarówno wojskowym jak i cywilom – przekonywał.
– Dlatego musimy być jak najbardziej ostrożni – ostrzegał społeczeństwo białoruski przywódca, dodając, że wydarzenia z Caracas upewniły go o konieczności „bycia silnym”.
Jednocześnie Łukaszenka zaznaczył, że zdarzenia, jakie rozegrały się w sobotę w stolicy Wenezueli, nie miałyby prawa mieć miejsca w Mińsku. Wszystko rzekomo z powodu odpowiedniego przygotowania władz.
– Pamiętacie zeszłoroczne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Białorusi, gdzie podzieliliśmy role na wypadek „a co jeśli nie będzie prezydenta”? (…) Dlatego opcja Wenezueli na Białorusi jest niemożliwa. Nawet jeśli tak by się stało (chciano by przeprowadzić scenariusz z Caracas w Mińsku – red.), mamy wszystko przygotowane na taką sytuację – zapewnił przywódca.
Łukaszenka uderza w USA po pojmaniu Maduro. „Oto wielki heroizm”
– Aby temu zapobiec (powtórce z Caracas w Mińsku – red.), my, elita, społeczeństwo, musimy przede wszystkim dostrzec i znać nasze miejsce. Każdy na swoim miejscu musi dać z siebie wszystko. Wszyscy. Bez względu na to, jaką dyktaturę i autorytaryzm mamy, nie da się zmusić do tego wszystkich – przekonywał Łukaszenka.
Białoruski lider przyznał, że jest wdzięczny Donaldowi Trumpowi za to, że nie szukał wymówek i wprost stwierdził, że w działaniach USA w Wenezueli chodzi o pozyskanie ropy. Jednocześnie przyznał, że wszystko, co chcieli zdobyć Amerykanie, można było otrzymać „bez ataku”.
– Ale musieli pokazać swoje „bohaterstwo”. Komu chcieli to pokazać? Bezbronnej osobie? Zabili wszystkich, którzy go (Maduro – red.) pilnowali. Obie jego żony zostały ranne (Łukaszence chodzi prawdopodobnie zarówno o Cilię Flores jak i byłą żonę przywódcy Adrianę Guerrę Angulo – red.), a on sam pojmany i przewieziony do Ameryki. Oto „wielki heroizm”. Imperium, które wydaje ponad bilion dolarów na broń – kpił Łukaszenka.
Zdaniem białoruskiego przywódcy decyzję o przeprowadzeniu akcji podjęli dowódcy amerykańskiej armii, którym „ulec” miał prezydent USA.
Operacja USA w Caracas. Maduro przed sądem w Nowym Jorku, w tle wenezuelska ropa
W nocy z 2 na 3 stycznia amerykańska armia przeprowadziła operację militarną w Caracas, podczas której pojmano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro oraz jego żonę Cilię Flores. Para przetransportowana została do Stanów Zjednoczonych.
5 stycznia oboje stanęli przed sądem w Nowym Jorku, gdzie usłyszeli zarzuty związane m.in. z narkoterroryzmem i posiadaniem broni maszynowej. Nie przyznali się do winy, a kolejna rozprawa zaplanowana została na marzec.
Władzę w Wenezueli tymczasowo przejęła wiceprezydent Delcy Rodriguez. Jednocześnie Donald Trump oświadczył, że USA będą przez jakiś czas prowadzić nadzór nad krajem. Stany Zjednoczone mają również przejąć kontrolę nad wydobyciem i sprzedażą tamtejszej ropy.
-
Generał o operacji USA na Atlantyku. Otwiera się nowy rozdział. Co zrobi Rosja?
-
Bitwa na groźby. Wrze w Iranie, USA gotowe do ataku. Jak daleko posunie się Trump?











