
-
Business Insider Polska informuje, że na statku transportującym pracowników na farmę wiatrową Baltic Power są osoby z rosyjskim obywatelstwem, co zostało zgłoszone anonimowo władzom i ABW.
-
Przedstawiciele Orlenu oraz firma Vestas zapewniają, że każda osoba mająca dostęp do farmy wiatrowej jest odpowiednio sprawdzana i nadzorowana, a wymogi bezpieczeństwa są spełniane.
-
Artykuł opisuje również hipotezę, według której anonimowa wiadomość może mieć na celu zakłócenie oficjalnego otwarcia Baltic Power, jednak obecność rosyjskich obywateli na statku nie jest niczym nietypowym w branży offshore.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Wkrótce ma ruszyć Baltic Power, czyli morska farma wiatrowa, która powstaje we współpracy Orlenu z kanadyjską firmą Northland Power. Projekt offshore, oddalony około 23 km od wybrzeża Morza Bałtyckiego, będzie wspierał zapotrzebowanie Polski na prąd.
Inwestycja nie została jeszcze zakończona, jednak jak donosi Business Insider Polska, pojawiły się niepokojące informacje dotyczące statku transportującego pracowników technicznych na farmę wiatrową.
Baltic Power. Media: Rosjanie w załodze statku pracującego przy inwestycji
Informator portalu zaznajomiony ze sprawą przekazał, że zarówno do Orlenu jak i do Ministerstwa Energii i Kancelarii Premiera „wysłano anonimową wiadomość e-mail z informacją o członkach załogi statku, którzy są obywatelami Rosji„. Jak dodano, odpowiednią notatkę przekazano już Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Na pokładzie statku Farra Grainne, który przewozi pracowników z portu w Łebie na miejsce budowy Baltic Power, znalazły się osoby posiadające rosyjskie paszporty. Anonimowy nadawca miał już przesłać listę załogi jednostki. Statek natomiast pracuje dla duńskiej firmy Vestas, produkującej turbiny, które są instalowane na morskiej farmie.
Business Insider Polska informuje, że łącznie załoga statku liczy cztery osoby. Dwie z nich mają obywatelstwo Rosji – jeden z nich ma również bułgarski paszport – pozostali to Polak i Ukrainiec.
Do sprawy odniósł się wiceprezes Orlenu ds. bezpieczeństwa i ryzyka Paweł Wojtunik. W rozmowie z portalem podkreślił, że „w Baltic Power nie są zatrudnieni żadni obywatele Federacji Rosyjskiej”, a każda osoba z dostępem do farmy wiatrowej podlega nadzorowi.
Wojtunik dodał również, że „każda osoba wpływająca na teren farmy jest legitymowana przez polską Straż Graniczną”. Tyle że kwestia rosyjskich pracowników nie dotyczy samego Baltic Power, a osób na statku, który przewozi pracowników na farmę.
Rosjanie na statku kursującym na farmę wiatrową. ABW dostała notatkę
W anonimowej notatce, napisanej bez polskich znaków, przekazano, że Rosjanie „mają kompletny dostęp do infrastruktury krytycznej państwa i pada sugestia uszczelnienia dostępu i zakazania pracy Rosjan na obszarze Polski”. Informator dodał też, że Rosjanie mogą wykorzystywać pozyskane dane i dostarczać je do odpowiednich komórek na terenie swojego kraju.
Wiceprezes Orlenu ds. bezpieczeństwa i ryzyka dodał w rozmowie z Business Insider Polska, że w inwestycję zaangażowane są chociażby firmy z Kanady czy krajów skandynawskich, posiadające odpowiednie procedury bezpieczeństwa. Co więcej, kontrakt zobowiązuje je do spełniania wymogów stawianych przez Baltic Power.
– Jeśli więc ktoś znalazł się na terenie budowy farmy wiatrowej, to oznacza, że spełnione zostały powyższe wymogi – dodał Paweł Wojtunik. Podobne stanowisko zajęła także firma Vestas w oświadczeniu przesłanym portalowi.
Anonimowa notatka do ABW. Kolejna hipoteza, chodzi o otwarcie Baltic Power
Tymczasem informator przekazał, że w Orlenie i rządzie krąży jeszcze jedna hipoteza dotycząca anonimowej wiadomości wysłanej m.in. do służb.
– Być może ktoś chce doprowadzić do odwołania wydarzenia (uroczystości uruchomienia farmy – red.), w którym planowany jest udział szefa rządu, ministrów, a być może także premier Kanady – ocenia źródło, dodając przy tym, że pierwszy prąd, jaki popłynie z Baltic Power, „to duże wydarzenie w polskiej energetyce”.
Jednocześnie anonimowy rozmówca portalu zaznacza, że fakt, iż niektóre osoby pracujące na statku kursującym na farmę wiatrową mają rosyjskie obywatelstwo, jeszcze nic nie znaczy.
Business Insider Polska wspomina też o rosyjskiej „flocie cieni”, której jednostki niejednokrotnie były oskarżane o obchodzenie zachodnich sankcji nałożonych na Moskwę, m.in. poprzez transport surowców. Jednak przypadek opisywanej jednostki jest jednak inny – statek pływa pod europejską banderą, a tylko marynarze pochodzą z Rosji. Rozmówca portalu podkreśla, że w branży offshore nie jest to nic szczególnego, a jedynie jej „specyfika”.

