
W piątek, 3 lipca większość stacji pomiarowych IMGW w Bałtyku pokazało temperaturę wody wyższą niż 20 stopni Celsjusza. W czasie ostatnich upałów woda była jeszcze cieplejsza i odnotowywano temperaturę nawet 25 stopni. To duży problem, bo ciepła woda w morzu oznacza m.in. zakwity sinic.
Ciepły Bałtyk oznacza, że częściej będą kwitły sinice
Pierwsze kąpieliska nad Bałtykiem zostały zamknięte z powodu zakwitu sinic jeszcze przed rozpoczęciem szczytu sezonu wakacyjnego. Naukowcy od lat wskazują, że ocieplanie się Morza Bałtyckiego i utrzymująca się eutrofizacja sprzyjają coraz częstszym zakwitom sinic.
– Sinice to bakterie, które rozwijają się w wyniku przeżyźnienia wody. Do Bałtyku trafiają substancje odżywcze, co samo w sobie brzmi pozytywnie, ale docierają ich zbyt duże ilości. W ten sposób „karmią” one sinice, które rozwijają się szczególnie intensywnie przy wysokiej temperaturze wody – mówi Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race for the Baltic.
Eutrofizacja to proces nadmiernego użyźniania wód związkami azotu i fosforu. Substancje te trafiają do Bałtyku przede wszystkim wraz ze ściekami komunalnymi oraz spływami z terenów rolniczych. W morzu działają jak nawóz dla glonów i sinic. Ich nadmierny rozwój ogranicza dopływ światła do głębszych warstw wody, a rozkład obumarłych organizmów prowadzi do powstawania tzw. martwych stref, w których zaczyna brakować tlenu.
Bałtyk jest szczególnie podatny na ten proces. Jest morzem półzamkniętym, a pełna wymiana jego wód z Morzem Północnym trwa ok. 30 lat. Jednocześnie jest płytki – jego średnia głębokość wynosi zaledwie ok. 52 m. Do morza wpływa ok. 250 rzek, a w jego zlewni mieszka blisko 90 mln ludzi. To sprawia, że zanieczyszczenia kumulują się przez wiele lat, a poprawa stanu ekosystemu postępuje bardzo powoli. Według HELCOM aż siedem z 10 największych morskich martwych stref na świecie znajduje się właśnie w Bałtyku i aż 94 proc. powierzchni Bałtyku jest dotknięte eutrofizacją.
– Sinice coraz częściej wpływają na korzystanie z kąpielisk, dlatego że coraz częściej mamy bardzo ciepłe lato. Bałtyk jest drugim na świecie morzem, jeżeli chodzi o przyrost temperatury, ustępuje tylko Morzu Czarnemu, co sprzyja zakwitowi sinic – tłumaczy Marcin Kotlarek.
Morze Bałtyckie należy do najszybciej ocieplających się mórz na świecie
Morze Bałtyckie należy do akwenów szczególnie silnie odczuwających skutki zmian klimatu. Według projektu Klimada 2.0 tempo wzrostu temperatury w jego zlewni jest wyższe od średniej światowej. Średnia temperatura wód Bałtyku wzrosła w ciągu ostatnich ok. 30 lat o 1,5°C, czyli trzykrotnie bardziej niż średnia temperatura światowych oceanów. To tworzy coraz lepsze warunki do rozwoju sinic.
Ciepła woda zawiera znacznie mniej rozpuszczonego tlenu. Ryby są bardziej osłabione, a każdy dodatkowy wysiłek może zakończyć się ich śnięciem.
Takie warunki są niezwykle szkodliwe dla ryb, które zaczynają się po prostu dusić – dochodzi do zjawiska określanego potocznie jako przyducha
Badania wskazują, że dorsze stosunkowo dobrze radzą sobie ze zmieniającymi się temperaturami wód. To, że woda w Bałtyku jest już cieplejsza niż 20 stopni Celsjusza nie powinno być dla nich problemem.
Jednak dla gatunków zimnolubnych – takich jak żerujące w Morzu Bałtyckim trocie wędrowne – rosnące temperatury to już wyrok. Tym bardziej, że te ryby wpływają na tarło do polskich rzek, gdzie temperatura wody potrafi zbliżać się już nawet do 30 stopni Celsjusza. Obok troci nagrzewający się Bałtyk może być zagrożeniem także np. dla siei, sielawy i łososia bałtyckiego – innych zimnolubnych gatunków.
Bałtyk ociepla się szybciej niż inne regiony morskie. Cieplejsza woda zawiera mniej rozpuszczonego tlenu i może pogarszać warunki bytowe niektórych gatunków. Wzrost temperatury w Morzu Bałtyckim może prowadzić do wyższej śmiertelności gatunków preferujących chłodne wody, ponieważ ich migracja do zimniejszych obszarów jest ograniczona ze względu na zamknięty charakter morza. Zmiany temperatury mogą również wpływać na rozmnażanie ryb i zmieniać dostępność pożywienia

