
Po dekadzie intensywnego rozwoju benefitów pozapłacowych, kreatywnych pakietów wellbeingowych i rozbudowanych programów brandingowych, rynek pracy wraca do fundamentów: stawki godzinowej, stabilności zatrudnienia i realnej wartości wynagrodzenia netto. “Owocowe czwartki”, czy karty sportowe przestają być magnesem rekrutacyjnym wobec realnych oczekiwań finansowych zatrudnionych w Polsce.
Benefity przestają się liczyć?
Z analiz Centrum Analitycznego Gremi Personal wynika, że pracownicy, szczególnie fizyczni oraz średniego szczebla, coraz częściej rezygnują ze wspomnianych kart sportowych, prywatnych pakietów medycznych czy ubezpieczeń grupowych, oczekując w zamian wyższej podstawy wynagrodzenia. W obliczu rosnących kosztów najmu, rat kredytowych, energii i usług, benefity przestają być postrzegane jako przewaga konkurencyjna pracodawcy.
– Obserwujemy wyraźny „detoks od benefitów”. Pracownicy liczą dziś każdą złotówkę i coraz częściej zadają jedno pytanie: ile realnie dostanę na konto? – podkreślają eksperci Centrum Analitycznego Gremi Personal.
Zmiana preferencji jest szczególnie widoczna w sektorach produkcyjnych, logistycznych, przetwórstwie, budownictwie oraz w usługach operacyjnych. Tam pracownicy kalkulują w sposób bezpośredni – podwyżka o kilka złotych na godzinie oznacza realny wzrost miesięcznego budżetu domowego o kilkaset złotych. W porównaniu z tym, karta sportowa czy “owocowe czwartki” przestają mieć znaczenie.
Z najnowszych analiz Centrum Analitycznego Gremi Personal wynika, że pracownicy niższych i średnich szczebli w pierwszej kolejności negocjują wysokość podstawy wynagrodzenia, elastyczne benefity są postrzegane jako „dodatki”, a nie element kluczowy decyzji o zatrudnieniu. Eksperci zauważają również, że rośnie gotowość do zmiany pracodawcy nawet przy niewielkiej różnicy w stawce godzinowej.
– Widzimy wyraźne odejście od narracji „pracuj u nas, bo mamy świetną atmosferę i benefity”. Dziś komunikat rekrutacyjny, który nie zawiera konkretnej i konkurencyjnej stawki, traci na skuteczności. Transparentność i jasne widełki płacowe stały się fundamentem procesu rekrutacyjnego – tłumaczy Oleg Rudenko, analityk Centrum Analitycznego Gremi Personal.
W praktyce oznacza to, że bez względu na to, czy pracownik ma dostęp do karty sportowej, czy prywatnej opieki medycznej, doświadcza on napięcia finansowego, które przekłada się na jego postrzeganie wartości pracy. Pracownicy coraz częściej dostrzegają, że realna gotówka daje im autonomię decydowania, jak ją spożytkować, podczas gdy benefity często narzucają z góry sposób wykorzystania środków. To fundamentalna zmiana perspektywy – z pracownika postrzegającego benefity jako dodatek do wynagrodzenia, na pracownika oczekującego, że podstawa płacowa będzie adekwatna do realnych kosztów życia.
Pracownik chce sam zdecydować
Eksperci Centrum Analitycznego Gremi Personal podkreślają, że pracownicy nie chcą rezygnować z benefitów ze względu na ich formę, lecz dlatego, że coraz częściej widzą w nich rozwiązania zastępcze wobec wzrostu wynagrodzeń, co w obecnej sytuacji gospodarczej jest dla nich mniej atrakcyjne.
– Pracownik w 2026 roku nie chce, aby pracodawca decydował za niego, czy ważniejsza jest karta sportowa, czy pakiet medyczny. On chce sam zdecydować, czy przeznaczy dodatkowe środki na czynsz, edukację dziecka, oszczędności czy rekreację. Gotówka daje autonomię, a autonomia jest dziś kluczową wartością – wyjaśnia Oleg Rudenko.
– Nie mówimy o całkowitym końcu benefitów. Mówimy o ich racjonalizacji. Benefity muszą wspierać strategię firmy, ale nie mogą zastępować konkurencyjnej płacy. Rynek wraca do fundamentów: uczciwej stawki, stabilności i transparentności – dodaje.
Centrum Analityczne Gremi Personal przewiduje, że firmy które nie dostosują swojego podejścia w 2026 roku mogą zauważyć spadek efektywności procesów rekrutacyjnych i większą rotację, szczególnie wśród pracowników młodszych pokoleń oraz tych, których pozycja rynkowa jest relatywnie silna.












