
Pierwsze posiedzenie Rady Pokoju odbyło się w czwartek 19 lutego. Wśród przywódców zaproszonych do Waszyngtonu przez Donalda Trumpa był przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka. Białorusini chcieli, aby ich kraj na spotkaniu reprezentował minister spraw zagranicznych Maksym Ryżenkow. Jednak ostatecznie na inauguracyjnym posiedzeniu Rady Pokoju nie pojawił się żaden przedstawiciel Białorusi.
MSZ Białorusi: Nie dostaliśmy wiz do USA
MSZ Białorusi twierdzi, że Amerykanie nie wydali Białorusinom wiz potrzebnych do wjazdu na terytorium USA. „Strona białoruska niezwłocznie poinformowała organizatorów wydarzenia, że zgodnie z decyzją głowy państwa nasz kraj będzie reprezentował minister spraw zagranicznych Maksym Ryżenkow. Wszystkie niezbędne powiadomienia zostały przekazane amerykańskim służbom dyplomatycznym w ustalonym trybie, dokumenty do wydania wiz zostały złożone z odpowiednim wyprzedzeniem. Jednak pomimo wykonania wszystkich wymaganych procedur z naszej strony wizy dla naszej delegacji nie zostały wydane” – przekazało białoruskie ministerstwo w komunikacie przesłanym agencji prasowej BelTA.
Białoruskie MSZ o Amerykanach: Nie są w stanie dopełnić nawet podstawowych formalności
MSZ Białorusi skrytykowało postępowanie Amerykanów. „W tej sytuacji nasuwa się zasadne pytanie: o jakim pokoju i o jakiej kolejności kroków mówimy, skoro organizatorzy nie są w stanie dopełnić nawet podstawowych formalności niezbędnych do naszego udziału (w Radzie Pokoju – red.)?” – czytamy w komunikacie. „Dodatkowe komentarze są zbędne” – stwierdziło białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
Rzeczniczka Alaksandra Łukaszenki o zaproszeniu na Radę Pokoju
11 lutego rzeczniczka Łukaszenki Natalia Eismon powiedziała, że białoruski przywódca dostał zaproszenie na posiedzenie Rady Pokoju zbyt późno. – Harmonogram pracy prezydenta na ten okres był już zaplanowany. Z przyjemnością odwiedzilibyśmy Stany Zjednoczone, ale są sprawy, których nie można odłożyć na później. Ponadto uwzględniamy ewentualne trudności logistyczne, które mogą wyniknąć z nielegalnych sankcji, przede wszystkim ze strony Unii Europejskiej, biorąc pod uwagę zamknięcie przestrzeni powietrznej nad UE – przekazała Eismon.
Więcej: Przeczytaj też artykuł „Węgry grożą Ukrainie odcięciem od energii i gazu. 'Polityczny szantaż'”.
Źródła: BelTA, Gazeta.pl











