
W skrócie
-
Białoruskie MSZ informuje o współpracy z Polską przy schwytaniu dwóch Ukraińców podejrzewanych o sabotaż na kolei.
-
Podejrzani przekroczyli polsko-białoruską granicę i rozpoczęły się działania operacyjne mające na celu ich zatrzymanie.
-
Polskie władze są sceptyczne wobec deklaracji Białorusi, wskazując na wcześniejsze przypadki niewydania podejrzanych.
– Właściwe władze Republiki Białorusi i Rzeczypospolitej Polskiej podejmują wspólne działania mające na celu ustalenie miejsca pobytu dwóch obywateli Ukrainy podejrzewanych o popełnienie przestępstw o charakterze terrorystycznym na terytorium Polski – przekazał rzecznik prasowy białoruskiego MSZ Ruslan Varankow, cytowany przez agencję Biełta.
Przedstawiciel resortu potwierdził też, że podejrzani przekroczyli granicę polsko-białoruską i znaleźli się na terytorium państwa Alaksandra Łukaszenki.
Akty dywersji na kolei w Polsce. Białoruskie MSZ deklaruje gotowość współpracy
Varankow przekazał, że „wspólnie ze stroną polską” trwają prace nad ustaleniem kontaktów Ukraińców. Prowadzone są również „inne działania operacyjne”. Zapewnił, że jeśli ustalone zostanie miejsce pobytu mężczyzn, zostaną oni zatrzymani.
– Następnie, zgodnie z ustaloną procedurą i biorąc pod uwagę wszystkie istotne okoliczności, rozpatrzona zostanie kwestia ich przekazania stronie polskiej – wskazał rzecznik białoruskiego ministerstwa.
Jak wskazał Varankow, działania prowadzone są „w duchu partnerstwa i dobrych stosunków sąsiedzkich„.
„Nie ma co się oszukiwać”. Rzecznik polskiego MSZ sceptycznie o pomocy Mińska
Na antenie TVN24 rzecznik polskiego MSZ Maciej Wiewiór poinformował, że białoruski charge d’affaires otrzymał notę z wnioskiem o wydanie Polsce obywateli Ukrainy podejrzewanych o akty dywersji. Do przekazania dokumentu doszło w środę.
Wiewiór przypomniał jednak, że na terenie Białorusi wciąż przebywa zabójca sierż. Mateusza Sitka, a tamtejsze służby wciąż nie wydały go stronie polskiej. – Nie ma co się oszukiwać co do reakcji strony białoruskiej – przekonywał.
Wcześniej premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska wystąpi z wnioskiem o wydanie podejrzanych zarówno do Białorusi jak i Rosji.
Dwaj Ukraińcy podejrzani o sabotaż. Uciekli na Białoruś
Jak ustaliła nieoficjalnie Interia, podejrzani o akty dywersji to Jewhienij Iwanow i Ołeksandr Kononow. Sprawcy mieli wkrótce po swoich działaniach przekroczyć granicę z Białorusią w Terespolu. Polskie służby zatrzymały też inne osoby mogące mieć związek ze sprawą.
Do aktów dywersji na trasie Warszawa-Dorohusk doszło w dniach 15-17 listopada. W wyniku eksplozji ładunku wybuchowego w miejscowości Mika na Mazowszu zniszczony został tor kolejowy.
Natomiast niedaleko stacji kolejowej Gołąb w województwie lubelskim pociąg musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej.













