
Spłonęła jedna z ocalałych willi dawnego, z czasów PRL, Ośrodka Łowiecko-Wypoczynkowego (oddanego do użytku 16 grudnia 1973 r.), włączonego do rządowego kompleksu Ośrodka Rady Ministrów w Arłamowie, w którym gościli ówcześni dygnitarze, m.in. Edward Gierek, Piotr Jaroszewicz, Valéry Giscard d’Estaing czy Josip Broz-Tito.
Jak poinformował st. bryg. Betleja, informacje o pożarze strażacy otrzymali około godziny 11.30. – W momencie, gdy na miejsce przyjechali strażacy, ogniem objęty był cały drewniany dom. Z budynku jeszcze przed przyjazdem strażaków ewakuowało się siedem osób. Dwóm z nich ratownicy medyczni udzielili pomocy – przekazał st. bryg. Betleja. Przyczyny pojawienia się ognia nie są znane.
Plaga pożarów w Podkarpackiem
Tylko przez kilka pierwszych dni marca br. podkarpaccy strażacy gasili już 87 pożarów traw na łąkach, polach i nieużytkach. Od początku roku takich pożarów było już 113, a ogień zdewastował prawie 20 hektarów ziemi – poinformował w piątek rzecznik podkarpackich strażaków st. bryg. Marcin Betleja.
Przypomniał, że podpalanie traw w Polsce jest zabronione. – Stwarza zagrożenie dla życia i zdrowia, także dla środowiska. Ogień dewastuje, niszczy całkowicie ziemię – podkreślił. Dodał, że przez cały ub. rok podkarpaccy strażacy gasili ponad 3,1 tys. takich pożarów o łącznej powierzchni blisko 1,1 tys. hektarów. Pięć osób zostało rannych.
Palący problem pożarów
Jak zauważył, wypalanie traw jest niechlubną tradycją, z którą od lat zmagają się strażacy, policjanci, służby ochrony środowiska. Pomimo akcji informacyjnych i uświadamiających wielu ludzi nadal sądzi, że ogień to najlepszy sposób na zwalczanie chwastów. – Ludzie zapominają lub są nieświadomi tego, że wystarczy słaby wiatr, aby ogień wymknął się spod kontroli, a co za tym idzie, szybko rozprzestrzenił się i przeistoczył w tragiczny w skutkach pożar. Jest to, nomen omen, palący problem występujący każdego roku – podkreślił strażak.
Jeśli USA zażądają polskiego wsparcia w Iranie? Gen. Kraszewski: Mamy najsilniejszą kartę dla Trumpa. Rozmowa Doroty Roman na Wyborcza.pl
Zwrócił uwagę, że w tych pożarach giną zwierzęta, płoną pobliskie lasy, domy, zabudowania gospodarcze. Każdego roku życie tracą także ludzie. – Za ponad 94 proc. powstania tych pożarów odpowiedzialny jest człowiek. Nadal bowiem od pokoleń panuje przekonanie, że spalanie trawy powoduje szybszy i bujniejszy odrost młodej trawy, a tym samym przyniesie korzyści ekonomiczne. Nic bardziej błędnego – powiedział st. bryg. Betleja.
Karą odebranie dopłat
Przypomniał, że wypalanie traw powoduje, że ziemia staje się wyjałowiona, nie dochodzi do naturalnego rozkładu resztek roślinnych, przerywany jest proces formowania się próchnicy, a do atmosfery przedostaje się szereg związków chemicznych będących truciznami zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Ponadto powstające w czasie pożaru duże zadymienie grozi uduszeniem. Zmniejsza się także widoczność na drogach, co może prowadzić do kolizji i wypadków drogowych.
– Od palącego się poszycia gleby zapaleniu ulega podziemna warstwa torfu, która może zalegać nawet do kilkunastu metrów w głąb. Są to pożary długotrwałe, mogą trwać nawet kilka miesięcy i są wyjątkowo trudne do ugaszenia – podkreślił st. bryg. Betleja. Za nieprzestrzeganie tego zakazu grozi grzywna, areszt, a w niektórych przypadkach nawet 10 lat więzienia. Oprócz tego grożą dotkliwe kary finansowe nakładane przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, w postaci zmniejszenia, a nawet odebrania wszystkich rodzajów dopłat bezpośrednich za dany rok.
Przeczytaj też: 500 osób poszkodowanych w pożarze w Ząbkach w tarapatach. Od lata nie mogą wrócić do mieszkań












