-
Politycy PiS zarzucili Mateuszowi Morawieckiemu sprzeciw wobec zakupu samolotów F-35 i programu 500 plus, co doprowadziło do napięć i odejścia członków stowarzyszenia Rozwój Plus z partii Jarosława Kaczyńskiego.
-
Według wypowiedzi Mariusza Błaszczaka i Rafała Bochenka, Morawiecki oraz Michał Dworczyk w 2020 roku byli przeciwni zakupowi myśliwców i krytykowali program 500 plus.
-
Mateusz Morawiecki i członkowie jego stowarzyszenia wskazują na istnienie grupy osób w PiS odpowiadających za intrygi i działania rozbijające partię, a Piotr Müller krytykuje rosnącą rolę byłych polityków Suwerennej Polski w PiS.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prezes PiS Jarosław Kaczyński oświadczył w piątek, że trzydziestu kilku posłów partii zrezygnowało z członkostwa w formacji. Dodał, że we wtorek zbierze się Komitet Polityczny PiS, który zatwierdzi ich decyzję.
Jak mówił, sprawa ta jest związana z jednej strony ze stowarzyszeniem Mateusza Morawieckiego, „ale przede wszystkim z propozycją, która padła już wiele tygodni temu, żeby podzielić naszą partię”. – W tej sytuacji my nie mogliśmy patrzeć na stowarzyszenie inaczej niż jako na element właśnie tego planu, planu podziału partii – powiedział Kaczyński.
Morawiecki był przeciwko zakupowi F-35 i programowi 500 plus?
Atmosfera między politykami PiS jest bardzo napięta. Były minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak zarzucił Mateuszowi Morawieckiemu i Michałowi Dworczykowi, że w 2020 roku sprzeciwiali się zakupowi amerykańskich samolotów bojowych piątej generacji. – Dopiero przywództwo prezesa Jarosława Kaczyńskiego przesądziło o tym, że zamówiliśmy F-35 – mówił polityk PiS w Telewizji Republika.
W tej samej stacji rzecznik PiS Rafał Bochenek powiedział, że były premier chciał zablokować nie tylko zakup myśliwców, ale też program 500 plus. – Osobami, które obsztorcowywały na posiedzeniach rządu ten program, krytykowały, że to zły program, byli pan Gowin i Morawiecki – przekazał Bochenek.
Cierpkie słowa w kierunku Morawieckiego skierował też Jacek Sasin. „Mateusz, ja nigdy nie byłem ani w Solidarnej Polsce, ani w żadnej innej partii niż Prawo i Sprawiedliwość” – napisał na platformie X.
Zarzucał byłemu premierowi, że w przeszłości był „doradcą Donalda Tuska w czasie, gdy wobec Prawa i Sprawiedliwości rozkręcano przemysł pogardy, a śp. Prezydent Lech Kaczyński był brutalnie atakowany”.
„Dziś sam sięgasz po podobne metody, przedstawiając całą partię, poza własną, wąską grupą, jako ludzi zacofanych i nierozumiejących współczesności. Najwyraźniej lekcję od Tuska odrobiłeś wyjątkowo dokładnie. Tyle w temacie” – dodał.
„Zajmują się intrygami”. Morawiecki uderza w Sasina
Wpis Sasina był odpowiedzią na słowa Morawieckiego, który w porannej rozmowie w telewizji wPolsce24 stwierdził, że w PiS są osoby, które bardzo ciężko pracują i takie, które „zajmują się przede wszystkim intrygami i są w tym dobre”. Dodał, że był umówiony z Kaczyńskim na rozmowę „w cztery oczy”, ale ze zdziwieniem zobaczył tam posła PiS Jacka Sasina. Ocenił, że gdyby jego spotkanie z prezesem PiS odbyło się „w cztery oczy”, rozmowa mogłaby się potoczyć inaczej.
Morawiecki postawił też pytanie co zmieniło się od kwietnia, kiedy ustalono, że jego stowarzyszenie Rozwój Plus może działać w ramach PiS, że są „dwa płuca” w partii. Według niego, „grupa intrygantów”, „garstka kombinatorów” i „wichrzycieli” poszła na Nowogrodzką i „zaczęła zmieniać nastawienia pana prezesa”. Być może – dodał – chcieli przykryć nieudolność swojej strategii „obchodzenia Grzegorza Brauna od prawej strony„.
Z kolei były rzecznik rządu Morawieckiego, Piotr Müller, obecnie europoseł PiS i członek Rozwoju Plus ocenił w piątek rano w TVN24, że poseł Sasin jest „grabarzem” potencjalnego porozumienia pomiędzy Morawieckim i Kaczyńskim. – Grabarzem tego, co mogło być dobrego, a jednocześnie ojcem chrzestnym potencjalnej wygranej Donalda Tuska w przyszłych wyborach – stwierdził.
Dopytywany, dlaczego Kaczyński na to pozwala odparł, że nie wie. – Nie jestem w stanie racjonalnie odpowiedzieć na to pytanie. (…) Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć – powiedział.
Według Müllera PiS jest „przejmowane” przez byłych polityków Suwerennej Polski – ugrupowania byłego szefa Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. – Następuje to, co mówiliśmy – „suwpolizacja” mojej partii politycznej, że takie osoby jak Jacek Kurski nadal odgrywają tam ważną rolę, to jest po prostu coś fatalnego – powiedział.
Müller powiedział, że PiS ma „25 lat dziedzictwa programowego, które łączy konserwatyzm, solidarność społeczną, wolny rynek, eurorealizm, ale nie antyunijność ani nie naiwność europejską”. – Dzisiaj, jeżeli ktoś chce robić z PiS-u Konfederację Brauna-bis, to ja niestety muszę uczciwie powiedzieć kierownictwu partii, że to jest zła droga – podkreślił.


