
Jarosław Kaczyński napisał na platformie X, że nie wyobraża sobie, aby sędzia, który brał udział w procesie lustracyjnym Lecha Wałęsy w 2000 roku, objął funkcję I prezesa SN. Nawiązał przy tym do sprawy badającej przeszłość agenturalną byłego prezydenta i do wydanej przez IPN książki, która – jego zdaniem – rozstrzygnęła tę kwestię.
„W PiS szok, że (prezydent – red.) tak zlekceważył prezesa” – skomentował na portalu X dziennikarz „Newsweeka” Jacek Gądek, który opisywał już wcześniej kulisy sprawy.
Ostre reakcje w PiS po decyzji Nawrockiego. Kaczyński i Cenckiewicz krytykują nominację do SN
W słowach nie przebierał też Sławomir Cenckiewicz, który zwrócił się do Nawrockiego bezpośrednio: „Karolu, popełniłeś straszny błąd”. Historyk ocenił, że orzeczenie sądu z 2000 roku, w składzie którego zasiadał Kapiński, było „złamaniem prawa i pogwałceniem wszelkich zasad sądowej rzetelności”. Zarzucił, że mimo iż sąd dysponował wówczas wystarczającymi dowodami, by uznać Wałęsę za agenta, to je ukrył. Cenckiewicz zakwestionował też uzasadnienie decyzji prezydenta przedstawione przez rzecznika Rafała Leśkiewicza, nazywając je „piramidalnym kłamstwem”.
Tłumaczyć dziś, że wówczas nic się nie stało, a Polska w 2026 roku musi mieć za 'pierwszego sędziego’ Rzeczpospolitej, kogoś, kto dopuścił się takiego kłamstwa jak Kapiński – jest zwyczajnie niegodne i dla Polski bardzo złe. A dla mnie przykre, choć to akurat nie aż tak istotne. Piszę o tym publicznie, bo decyzja Prezydenta RP jest publiczna, kłamstwo, które jej towarzyszy jest publiczne i musi być napiętnowane, a sprawa Wałęsy i jego sądowych pomagierów jest tyleż publiczna, co 'moja’!
– napisał były szef BBN.
Rzecznik PiS zachował jednak pewien dystans w tej sprawie. Rafał Bochenek w Telewizji Republika zaznaczył, że powołanie I prezesa SN to prerogatywa prezydenta i Nawrocki dokonał wyboru spośród kandydatów zarekomendowanych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN. Bochenek przyznał jednocześnie, że Kaczyński „z uwagi na doświadczenie życiowe oraz wiedzę i życiorys tego sędziego wyraził swoje krytyczne zdanie”.
Tło sporu
W poniedziałek 25 maja rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że Karol Nawrocki powołał sędziego Zbigniewa Kapińskiego na nowego I prezesa Sądu Najwyższego. Swoją funkcję sędzia obejmie w środę. Kapiński – jak ocenił Leśkiewicz – „był tym, który jako pierwszy sprzeciwił się łamaniu praworządności przez obecny rząd”.
Kontrowersje wokół Kapińskiego sięgają 2000 roku, kiedy jako członek składu Sądu Apelacyjnego w Warszawie uczestniczył w orzeczeniu, że Lech Wałęsa złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne i nie był agentem służb specjalnych PRL. To właśnie tamten wyrok stał się osią obecnego sporu – krytycy Kapińskiego, w tym Cenckiewicz i Kaczyński, uważają, że sąd dysponował wówczas wystarczającymi dowodami, by rozstrzygnąć inaczej.
Leśkiewicz bronił Kapińskiego, argumentując, że w 2000 roku nie wszystkie dokumenty wytworzone przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa były dostępne. Podobnie w połowie maja obecna I prezes SN Małgorzata Manowska oceniła, że formułowanie zarzutów wobec sędziów orzekających ćwierć wieku temu, w oparciu o dokumenty ujawnione znacznie później, jest nierzetelne i głęboko niesprawiedliwe.
Sprawa ma też europejski wymiar. W 2023 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu przychylił się do skargi złożonej przez Lecha Wałęsę i zasądził na jego rzecz 30 tys. euro odszkodowania. Trybunał stwierdził liczne nieprawidłowości w polskim systemie sądownictwa, oceniając zmodyfikowaną w 2017 roku procedurę powoływania sędziów z udziałem KRS jako wadliwą. Uznał też, że były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, wnosząc skargę nadzwyczajną w sprawie Wałęsy, nadużył procedury prawnej w celach politycznych. Wobec Polski zastosowano procedurę wyroku pilotażowego, co oznacza, że podobne sprawy dotyczące nowych sędziów SN będą rozpatrywane analogicznie.











