Resort obrony narodowej ogłosił we wtorek (27 października), że USA podjęły decyzję o ulokowaniu w Polsce centrum serwisowego rakiet PAC-3 do systemów obrony powietrznej. Polska zabiegała o tę decyzję od miesięcy i rywalizowała o lokalizację inwestycji z Niemcami, Holandią i Norwegią.
– Będąc w samym centrum tych negocjacji, widziałam, jak wyniki się zmieniają i faktycznie najostrzejsza rywalizacja była ze stroną niemiecką. Kilka tygodni temu wyglądało to mniej optymistycznie – podkreśliła wiceszefowa MON Magdalena Sobkowiak-Czarnecka w środę rano (28 października) w „Graffiti” na antenie Polsat News.
Zaznaczyła, że cały proces był „bardzo, bardzo trudny”, a jednym z kluczowych czynników na korzyść Polski miało być docenienie przez Amerykanów mechanizmu SAFE. – Że tyle inwestujemy w polskim przemyśle, że ten poziom technologiczny znacznie wzrósł – mówiła wiceszefowa MON.
Sobkowiak-Czarnecka: Poprosiliśmy o wsparcie przed spotkaniem Nawrockiego z Trumpem
Drugim ważnym czynnikiem miało być położenie Polski. Decyzja o tym, że centrum serwisowe będzie na terenie Polski, to też jest jasny sygnał w kierunku Moskwy. Amerykanie są bardziej obecni w Polsce niż wcześniej przez taką decyzję – podkreśliła Sobkowiak-Czarnecka.
Zaznaczyła, że w tej sprawie „Pałac Prezydencki i ośrodek rządowy mówiły jednym głosem”. – Oczywiście ścieżka wykonawcza była po stronie rządu, to my pisaliśmy wniosek, negocjowaliśmy. Mój podpis jest pod tym wnioskiem, ale faktycznie poprosiliśmy Kancelarię Prezydenta o wsparcie przed spotkaniem prezydenta Nawrockiego z prezydentem Trumpem w Nowym Jorku – przyznała wiceminister.
– Wiele osób angażowaliśmy, żeby opowiadały się za tym, żeby była to Polska – dodała Sobkowiak-Czarnecka. Jako przykład podała „bardzo duże wsparcie między innymi głównodowodzącego wojskami NATO w Europie, czyli generała Grynkiewicza”.
Ambasador USA: Polska zasłużyła na tę szansę
We wtorek wieczorem głos w tej sprawie zabrał również ambasador Rose. W oświadczeniu na portalu X podkreślił, że decyzja prezydenta USA Donalda Trumpa ws. lokalizacji centrum serwisowego stanowi „ważny kamień milowy we współpracy obronnej między USA a Polską i wzmacnia kolektywną obronę NATO”.
„Polska zasłużyła na tę szansę dzięki swojej silnej propozycji, chęci rozbudowy potencjału przemysłu obronnego i gotowości do inwestowania we własną obronę. Centrum Serwisowania Pocisków Rakietowych PAC-3 rozszerzy możliwości w zakresie krytycznej obsługi technicznej i wzmocni zaufane łańcuchy dostaw” – podkreślił ambasador USA.
Zaznaczył, że to nie była łatwa decyzja, bo inne państwa brane pod uwagę w kwestii lokalizacji centrum serwisowego, czyli Niemcy, Szwecja i Holandia, „złożyły znakomite propozycje”. „Taka jest wizja Trumpa w praktyce: sojusznicy inwestujący we własną obronność, rozwijający potencjał przemysłowy i współpracujący w celu zbudowania silniejszego, sprawniejszego i bardziej samowystarczalnego NATO” – dodał.
Rose: Polska jedność w najlepszym wydaniu między rządem i Kancelarią Prezydenta
Rose również podkreślił współpracę między polskim rządem a prezydentem Nawrockim. „To polska jedność w najlepszym wydaniu – polski rząd i Kancelaria Prezydenta współpracują, aby wykonać zadanie” – napisał. Za pracę nad centrum podziękował również szefowi MON Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi oraz wiceszefowi MON Cezaremu Tomczykowi.
W oświadczeniu Rose wyróżnił także działania wiceszefowej MON Magdaleny Sobkowiak-Czarneckiej. „Jej niestrudzone orędownictwo, determinacja i osobiste zaangażowanie w kontaktach z wysokimi rangą urzędnikami amerykańskimi, ucieleśnione w nieustannych nocnych telefonach i gorączkowych lawinach wiadomości, odegrały kluczową rolę w wygraniu tego dla Polski” – zauważył ambasador.
Patriot staje się kluczowym elementem polskiego systemu obrony powietrznej
Pociski do Patriotów to obecnie jedna z najważniejszych, jeżeli nie najważniejsza, potrzeb broniącej się przed Rosją Ukrainy. Systemy Patriot to jedna z niewielu zachodnich technologii, która pozwala na strącanie nadlatujących pocisków balistycznych, którymi Rosjanie regularnie ostrzeliwują ukraińskie miasta.
Ze względu na poziom zaawansowania technologicznego wolumen produkcji pocisków był przez ostatnie lata dość niewielki, a pojedyncze pociski znane są ze swojej ceny, osiągającej nawet ok. 5 mln dolarów za sztukę. Systemy Patriot obecnie stają się także kluczowym elementem polskiego systemu obrony powietrznej, stanowiąc jego „najwyższą warstwę”. Patrioty mogą bowiem zwalczać zagrożenia nawet na dystansie ok. 100 km i na pułapie ok. 30 km.
W ramach programu Wisła polskie wojska przeciwlotnicze otrzymały już 2 baterie Patriotów, które osiągnęły gotowość operacyjną w grudniu ubiegłego roku. Przy okazji tego zamówienia w 2018 roku Polska kupiła też ok. 200 pocisków PAC-3 MSE. W ramach kolejnej fazy programu zamówiono kolejne 6 baterii Patriotów, wraz z ok. 600 nowoczesnymi pociskami. Dostawy tego sprzętu miały zakończyć się do 2029 roku, obecnie prawdopodobne jest jednak ich opóźnienie.
Źródło: PAP


