
Ceny ropy naftowej obniżyły się w środowy poranek po informacji, że Irak podpisał porozumienie umożliwiające wznowienie eksportu surowca do Turcji z pominięciem cieśniny Ormuz. To ważny sygnał dla rynku, ponieważ napięcia na Bliskim Wschodzie i zakłócenia w transporcie ropy od początku konfliktu mocno wpływają na globalne notowania surowców energetycznych.
Po ogłoszeniu porozumienia baryłka ropy WTI potaniała o 2,92 proc. i o godz. 8.45 kosztowała 93,40 dol. W trakcie poranka notowania chwilowo schodziły nawet do 91,50 dol. za baryłkę. Ropa Brent spadła z kolei o 1,40 proc., do poziomu 101,97 dol. W późniejszej części dnia cena ustabilizowała się bliżej 94 dol. za baryłkę. Reakcja rynku pokazała, że sama informacja o możliwości wyprowadzenia części eksportu inną trasą została odebrana jako czynnik łagodzący presję na dostawy.
Władze autonomicznego Regionu Kurdystanu w północnym Iraku poinformowały, że eksport ropy przez turecki port Ceyhan zostanie wznowiony już od środy. Ta trasa ma szczególne znaczenie, ponieważ pozwala uniknąć transportu przez cieśninę Ormuz, która w obecnych warunkach pozostaje jednym z najbardziej niestabilnych punktów w regionie. Minister ds. ropy Hajan Abdel-Ghani potwierdził we wtorek, że porozumienie zostało osiągnięte. Premier kurdyjskiego rządu Masrur Barzani zaznaczył z kolei, że eksport ma zostać wznowiony tak szybko, jak będzie to możliwe, przy uwzględnieniu trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się Irak.
Znaczenie tej decyzji rośnie w kontekście spadku produkcji ropy wywołanego wojną. Przed eskalacją napięć Irak wydobywał około 4,3 mln baryłek dziennie, z czego większość była eksportowana drogą morską. Po atakach Iranu na iracką infrastrukturę energetyczną produkcja na południowych polach naftowych spadła jednak o 70 proc., do poziomu 1,3 mln baryłek dziennie. To bardzo mocne ograniczenie podaży, które dodatkowo wzmacniało obawy inwestorów o stabilność rynku.
Sytuację komplikuje również blokada cieśniny Ormuz przez Iran. To kluczowy szlak transportowy dla ropy oraz gazu ziemnego, dlatego jego zablokowanie zwiększa napięcie na rynku i podbija ryzyko dalszych problemów z dostawami. We wtorek prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że żegluga przez cieśninę zostanie wkrótce przywrócona. Wcześniej zwrócił się też do sojuszników, w tym państw NATO, o wsparcie w operacji odblokowania Ormuz. Większość państw, między innymi Australia i Japonia, odmówiła jednak udziału, wskazując, że USA nie przedstawiły szczegółów planowanych działań, a NATO pozostaje sojuszem obronnym.
Równolegle rosło napięcie militarne wokół samej cieśniny. Dowództwo Centralne USA poinformowało, że we wtorek przeprowadzono atak na irańskie podziemne składy pocisków przeciwokrętowych znajdujące się w pobliżu Ormuz. Do zniszczenia tych obiektów użyto dwutonowych bomb penetrujących. W efekcie rynek ropy nadal pozostaje bardzo wrażliwy na każdą informację dotyczącą zarówno eksportu, jak i bezpieczeństwa transportu w regionie. Decyzja Iraku o wykorzystaniu alternatywnej trasy chwilowo obniżyła ceny, ale nie usunęła napięć, które wciąż ciążą nad rynkiem surowca.












