
Ośmiornice od dawna fascynują biologów. Potrafią rozwiązywać problemy, manipulować przedmiotami, rozpoznawać bodźce wzrokowe i dotykowe, a ich zachowanie zdecydowanie wykracza poza to, czego kiedyś oczekiwaliśmy od „prostych” zwierząt. Właśnie dlatego pomysł, by zamknąć je w przemysłowych zbiornikach i hodować na masową skalę na mięso, budzi coraz większy sprzeciw.
Meksykańska Partia Zielonych Ekologów zaproponowała ustawę, która w praktyce zablokowałaby przemysłową hodowlę głowonogów na terenie całego kraju. Jeśli przepisy wejdą w życie, uderzą bezpośrednio w farmę działającą w miejscowości Sisal w stanie Jukatan, uznawaną za jedyną operacyjną farmę ośmiornic na zachodniej półkuli.
To właśnie przypadek Sisal stał się najmocniejszym argumentem przeciwników tej branży. Farma działa we współpracy z Narodowym Uniwersytetem Autonomicznym Meksyku, UNAM. Oficjalnie miała służyć badaniom nad fizjologią lokalnego gatunku Octopus maya, czyli ośmiornicy jukatańskiej. Z analizy Aquatic Life Institute wynika jednak, że obok części badawczej funkcjonuje także komercyjne ramię projektu, Moluscos del Mayab, które sprzedaje zwierzęta na rynek.
Według materiałów przywoływanych przez Aquatic Life Institute po każdym cyklu produkcyjnym do uboju i sprzedaży trafia średnio 388 ośmiornic. Jednocześnie śmiertelność na farmie sięga 52 proc., a ok. 30 proc. zgonów ma być związanych z kanibalizmem. Ośmiornice to zwierzęta z natury samotnicze, w zagęszczonych warunkach hodowlanych reagują stresem i agresją.
Hodowla ośmiornic w ogniu krytyki
Na farmie w Sisal młode osobniki są przenoszone między kolejnymi zbiornikami, gdzie zmienia się ich zagęszczenie i tempo wzrostu. Po wykluciu trafiają najpierw do zbiorników przedwzrostowych, później do kolejnych etapów tuczu. Po czterech miesiącach osiągają masę ok. 100 do 250 gramów. To mniej niż minimalna masa 450 gramów wymagana w Meksyku przy odłowie dzikich Octopus maya.
Farma nie odciąża dzikich populacji, lecz nadal opiera się na nich, bo do ośrodka trafiają ciężarne samice pozyskiwane ze środowiska naturalnego. Po złożeniu jaj samice są usuwane i sprzedawane. Samych jaj ośrodek ma produkować ok. 20 tys. miesięcznie. Krytycy zwracają uwagę, że trudno mówić tu o ochronie gatunku, skoro system nadal potrzebuje zwierząt z natury do podtrzymania produkcji.
Do tego dochodzi kwestia karmienia. Ośmiornice są aktywnymi drapieżnikami, więc ich hodowla wymaga dostarczania wysokobiałkowego pokarmu. W Sisal testowano specjalną dietę opartą m.in. na mączce z kraba i kałamarnicy, wzbogacaną witaminami i minerałami. Ponieważ taki pokarm jest drogi, farma wykorzystuje też odpady rybne od lokalnych rybaków. Przeciwnicy hodowli głowonogów od dawna podkreślają, że produkcja mięsa z mięsożernych gatunków jest ekologicznie wątpliwa i zwiększa presję na dzikie zasoby mórz.
Nie chodzi wyłącznie o etykę. W materiałach Animal Welfare Institute przypomniano, że komercyjne fermy ośmiornic oznaczałyby trzymanie zwierząt w ciasnych, ubogich środowiskowo zbiornikach, często przy niemal stałym oświetleniu, choć są to zwierzęta nocne, terytorialne i eksplorujące. Organizacja zwraca też uwagę, że nie istnieje dziś naukowo zatwierdzona humanitarna metoda uboju ośmiornic na przemysłową skalę. W praktyce oznacza to, że nawet gdyby sam chów udało się ustabilizować, pozostaje pytanie, jak zabijać te zwierzęta bez zadawania im długotrwałego cierpienia.
Zakaz hodowli ośmiornic. Rosnący ruch na świecie
W debacie ważne miejsce zajmuje również kwestia czucia i świadomości zwierząt. W 2021 r. przegląd ponad 300 badań przygotowany dla brytyjskiego rządu przez London School of Economics wskazał bardzo silne dowody na odczuwanie bólu i istnienie świadomości u ośmiornic i innych głowonogów. Po tej analizie Wielka Brytania ustawowo uznała głowonogi za zwierzęta czujące. To nie jest detal prawny. To sygnał, że państwa zaczynają traktować dobrostan tych zwierząt inaczej niż jeszcze dekadę temu.
W samym Meksyku argumenty za zakazem łączą dobrostan ze sprawami społecznymi i zdrowotnymi. Według Food Ingredients First projekt ustawy zakłada, że cała ośmiornica konsumowana dziś w Meksyku pochodzi z rybołówstwa rzemieślniczego, więc rozwój hodowli przemysłowej mógłby uderzyć w lokalne społeczności żyjące z połowów. Ustawa odwołuje się też do ryzyka związanego z antybiotykoopornością i chorobami odzwierzęcymi w intensywnej akwakulturze.
„Ośmiornice są fizjologicznie i behawioralnie zbyt złożone, by wykorzystywać je w intensywnych systemach, a dowody z meksykańskiej farmy w Sisal mówią same za siebie. Hodowla ośmiornic nie jest wykonalną branżą” – mówi Catalina López, lekarka weterynarii i dyrektorka Aquatic Animal Alliance, cytowana przez Food Ingredients First.
Podobnie brzmi polityczne uzasadnienie projektu. „Przedstawiona przeze mnie inicjatywa reformy ma ustanowić kompleksowy mechanizm ochrony środowiska, zdrowia publicznego i sprawiedliwości społecznej, którego celem jest ochrona ekosystemów morskich, zdrowia ludzi oraz źródeł utrzymania społeczności zajmujących się rybołówstwem rzemieślniczym” – mówi senatorka Karen Castrejón Trujillo Ortiz Domínguez, przewodnicząca senackiej komisji ds. środowiska, zasobów naturalnych i zmian klimatu, cytowana przez Food Ingredients First.
Meksyk nie działa w próżni. W październiku 2025 r. Chile jako pierwszy kraj Ameryki Łacińskiej zaproponowało zakaz hodowli ośmiornic. W Stanach Zjednoczonych zakazy przyjęły już stany Waszyngton i Kalifornia, a w Kongresie czeka federalny OCTOPUS Act, ponownie zgłoszony w czerwcu 2025 r. W Hiszpanii dyskusja toczy się wokół planów firmy Nueva Pescanova dotyczących dużej farmy na Wyspach Kanaryjskich, choć projekt napotkał silny opór i problemy środowiskowe.
Na razie nie wiadomo, czy meksykański projekt przejdzie całą ścieżkę legislacyjną. Wiadomo jednak, że dyskusja o hodowli ośmiornic przestała być niszowym sporem biologów i aktywistów. Stała się testem tego, jak daleko przemysł spożywczy może posunąć się w podporządkowywaniu natury logice wydajności. W przypadku zwierząt tak złożonych jak ośmiornice odpowiedź coraz częściej brzmi: nie tędy droga.











