
O sytuacji informuje TVN24. Doszło do niej 30 grudnia przy ul. Łódzkiej w Zgierzu. Mieszkanka miasta zadzwoniła do straży miejskiej i przekazała, że podczas wietrzenia mieszkania „wpadło jakieś wielkie ptaszysko do chałupy”.
Zgierz. Do mieszkania wleciał myszołów
Kobieta myślała, że to jastrząb. Na ptaka zarzuciła koc i tak czekała na przyjazd straży miejskiej. Gdy strażnicy przyjechali na miejsce, okazało się, że ptak to jednak sporych rozmiarów myszołów. Został bezpiecznie odłowiony i po kilku godzinach wypuszczony do lasu.
Nie wiadomo, co sprawiło, że drapieżnik pojawił się w mieście i postanowił wlecieć przez okno do mieszkania. Możliwe, że zainteresowało go odbicie w szybie lub zdezorientował się wystrzeliwanymi w okolicy sylwestra fajerwerkami.
Myszołowy to duże ptaki szponiaste, które mogą ważyć nawet ponad 1 kg. Ich skrzydła mogą mieć rozpiętość ponad 1,3 m. Jak sugeruje nazwa, ptak poluje na myszy polne i leśne.
Potrafią złowić nawet łasicę lub gronostaja, nie gardzą także żabami. Zdarza się, że myszołowy bardzo sprawnie polują na inne ptaki, nawet wielkości gołębia. Najpierw wypatrują ofiary z tzw. zasiadki, siedząc wysoko np. na słupie lub drzewie. Potem błyskawicznie na nią spadają z dużą prędkością lotem nurkującym.












