
W skrócie
-
Wiceminister sprawiedliwości Chin oświadczył, że ściganie obcokrajowców na podstawie nowej ustawy o jedności etnicznej jest zgodne z prawem i konieczne.
-
Nowe prawo obejmuje wykorzystanie języka mandaryńskiego, ograniczanie przekazywania szkodliwych idei oraz eksterytorialne przepisy umożliwiające karanie osób i grup poza granicami Chin za działania podważające jedność etniczną.
-
Eksperci podkreślają, że niejasne zapisy wywołują zaniepokojenie na Tajwanie i mogą prowadzić do nacisku na zagraniczne firmy oraz ograniczania niezależności mniejszości etnicznych.
– Ten przepis opiera się na warunkach krajowych Chin, jest zgodny z zasadami prawa i spójny z praktyką międzynarodową – oświadczył wiceminister na konferencji w Pekinie. – To prawowity, legalny, niezbędny i wykonalny przepis – przekonywał Hu.
Ustawa, wchodząca w życie 1 lipca, ma według Pekinu budować „wspólnotę narodu chińskiego” dla 55 chińskich mniejszości etnicznych, w tym Tybetańczyków i Ujgurów.
Prawo nakazuje używanie języka mandaryńskiego w edukacji i urzędach, wymusza „odejście od przestarzałych zwyczajów” i mieszanie populacji na terenach mniejszości. Zabrania również rodzicom zaszczepiania dzieciom idei uznawanych za szkodliwe, a za ekstremizm grozi więzieniem.
Chiny. Nowe prawo o jedności etnicznej wchodzi w życie
Największe kontrowersje budzi jednak art. 63 o charakterze eksterytorialnym. Zakłada on możliwość pociągania do odpowiedzialności karnej osób i grup poza granicami państwa za podważanie „jedności etnicznej” lub podżeganie do separatyzmu.
Dodatkowo eksperci zwracają uwagę, że definicje tych „przestępstw” są na tyle szerokie, że mogą objąć każdą krytykę polityki rządu.
Zapisy wywołały szczególne zaniepokojenie na Tajwanie, który obawia się, że Pekin zyskał kolejne narzędzie do ścigania obywateli wyspy uznawanych za „separatystów” i zastraszania zwolenników niezależności Tajwanu.
Organizacje broniące praw człowieka przypominają o dotychczasowych próbach wykorzystywania przez Chiny „czerwonych not” Interpolu do zatrzymywania opozycjonistów za granicą.
Nowe przepisy w Chinach. Eksperci: Wywołają silny „efekt mrożący”
Z kolei japoński analityk Tsukasa Shirakawa ocenił w niedzielę na łamach magazynu „President”, że przepisy wywołają silny „efekt mrożący” i uderzą w zagraniczne firmy. Według niego prawo to stanie się narzędziem nacisku na międzynarodowy biznes – może narazić menedżerów na zarzuty karne m.in. za próby audytowania łańcuchów dostaw pod kątem pracy przymusowej czy decyzje o wycofaniu kapitału z Chin.
Komentatorzy porównują nowe regulacje do kontrowersyjnej ustawy o bezpieczeństwie narodowym Hongkongu, która również rości sobie prawo do jurysdykcji poza granicami Chin.
Chiny oficjalnie uznają 55 mniejszości narodowych, stanowiących niespełna 9 proc. populacji. Choć konstytucja ChRL teoretycznie gwarantuje im prawo do używania własnego języka i autonomię, w ostatnich latach Pekin zaostrzył kurs, szczególnie wobec Ujgurów w Sinciangu, Mongołów i Tybetańczyków.













