
-
Eksperci alarmują w związku z wykryciem wysoce zaraźliwego szczepu choroby ptaków na kontynencie australijskim, co stwarza poważne zagrożenie dla różnych gatunków.
-
Wirus H5, który wcześniej nie pojawiał się w Australii i Nowej Zelandii, został potwierdzony u ptaka w Australii Zachodniej i może rozprzestrzeniać się wśród dzikich zwierząt.
-
Organizacje ekologiczne i przedstawiciele Partii Zielonych wzywają do natychmiastowego zwiększenia finansowania działań ochronnych oraz wdrożenia planów przygotowawczych z powodu ryzyka poważnych strat w australijskiej faunie.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Eksperci biją na alarm w kwestii przygotowania Australii na potencjalne i niekontrolowane rozprzestrzenianie się ptasiej grypy. W Australii Zachodniej u jednego z ptaków wykryto wysoce zaraźliwy szczep wirusa H5 – jeden z najgroźniejszych w historii.
Do tej pory szczep ten nie występował na kontynentalnej części Australii i Nowej Zelandii, która też przygotowuje się na nadejście odzwierzęcej choroby.
Wirus H5 dotarł do Australii
H5 to wysoce zjadliwy podtyp wirusa ptasiej grypy (HPAI), który atakuje głównie drób i dzikie ptactwo. Niedawno tysiące młodych fok na Antarktydzie i miliony ptaków na całym świecie straciły życie w wyniku zetknięcia z tym wirusem.
Birdlife Australia podało w niedzielę, że odkrycie szczepu H5 u ptaków morskich z rodziny wydrzyków jest niezwykle niepokojące. Obecność wirusa u jednego z osobników potwierdzono w sobotę.
„Wszyscy wiedzieliśmy, że ten dzień nadejdzie, a nasza gotowość jako kraju zostanie teraz wystawiona na próbę” – podają przedstawiciele australijskiego oddziału BirdLife. Ornitolodzy martwią się, że wielu zarządców obszarów Australii nie opracowało jeszcze planu reagowania na zjadliwy typ wirusa.
Istnieją też obawy o to, że rozsieje się on ns populacje dzikich zwierząt, tak jak było w przypadku innych krajów – to może to być początek długiej walki o ochronę ptaków i dzikiej przyrody w Australii, mówią przyrodnicy.
To była kwestia czasu
Do tej pory Australia i Nowa Zelandia były jedynymi dwoma krajami na świecie, w których szczep H5 nie występował.
Teraz podejrzewa się kolejny przypadek wystąpienia H5 u burzyka znalezionego w pobliżu miejsca, gdzie wcześniej przebywał chory wydrzyk.
BirdLife Australia apeluje o szybkie i znaczne zwiększenie finansowania „niezbędnych programów służących ochronie środowiska i zagwarantowania, że w terenie zostaną wdrożone plany przygotowawcze”. „Australijskie zwierzęta i ptaki będą potrzebowały wszelkiej możliwej pomocy” – donosi organizacja.
Senator Partii Zielonych Sarah Hanson-Young poparła apele przyrodników jednocześnie ostrzegając Australijczyków, że mogą stanąć w obliczu jednego z największych kryzysów krajowych od czasów pandemii COVID-19.
Doświadczenia na całym świecie pokazują, że ten szczep ptasiej grypy będzie miał najprawdopodobniej katastrofalne skutki dla australijskiej przyrody i może doprowadzić kultowe gatunki jak diabły tasmańskie, czarne łabędzie i lwy morskie na skraj wyginięcia.











