
Kilka dni temu informowaliśmy na łamach WPROST o sytuacji, która spotkała Polski Komitet Olimpijski. Jak się okazało, 5 lutego, tuż przed startem ZIO 2026 we Włoszech, Grupa Polsat Plus wypowiedziała umowę PKOl. Tym samym pojawił się realny problem związany z premiami, które wcześniej mieli zagwarantowane olimpijki i olimpijczycy.
Radosław Piesiewicz o premiach za igrzyska. Szef PKOl wyjaśnia sytuację!
W centrum uwagi po takich, niepokojących informacjach, znalazł się szef PKOl Radosław Piesiewicz.
Co na to sam zainteresowany? Prezes Piesiewicz raczej uspokaja, co do premii olimpijskich, dodatkowo wskazując, na kogo PKOl może liczyć w tym nieco zaskakującym, trudniejszym momencie.
– Kiedy premie? Jak najszybciej. Nie ukrywam, że faktycznie firma Polkomtel 5 lutego wypowiedziała umowę Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu. Tam były środki zabudżetowane na nagrody. W styczniu została wystawiona faktura na firmę Polkomtel i liczymy na to, że ta faktura zostanie zapłacona po okresie wypowiedzenia za wykonane usługi. Jeżeli Polkomtel nie zapłaci, będziemy musieli sobie poradzić, jak po igrzyskach olimpijskich w Paryżu i też wypłacić nagrody. Plan B to jest pozyskiwanie nowych środków i proszę się nie martwić, na pewno ja jako odpowiedzialny człowiek nie zostawię nigdy polskich sportowców, bo oni są najważniejsi, bo oni tworzą polski sport […] Jeżeli chodzi o odpowiedzialnych sponsorów, firma Zondacrypto zaczęła wczoraj wdrażanie procedury wypłat tokenów. Jeżeli nasi sportowcy będą chcieli otrzymać pieniądze, to dostaną żywe pieniądze za te tokeny, bo to jest środek płatniczy, więc tutaj nie będzie większego problemu – przyznał Piesiewicz w rozmowie dla RMF FM.
Co ciekawe, w tle może rozgrywać się przyszła walka o to, kto będzie stał na czele PKOl. Nie jest bowiem tajemnicą, że w przypadku Grupy Polsat Plus i powiązaniu ze sportem, karty rozdaje wieloletni dyrektor stacji Marian Kmita. Drogi Kmity i Piesiewicza rozeszły się już jakiś czas temu, a to może być jedna z konsekwencji zgrzytu między panami.
ZIO 2026: Cztery medale olimpijskie dla reprezentacji Polski
Igrzyska na Półwyspie Apenińskim dla reprezentacji Polski były całkiem udane. Spoglądając choćby przez pryzmat dorobku medalowego, to najlepszy występ olimpijskiej drużyny w biało-czerwonych barwach od przeszło 12 lat.
Medale dla reprezentacji Polski podczas ZIO 2026 zdobywali przede wszystkim skoczkowie narciarscy. Jeden z nich, mający 19 lat debiutant olimpijski – Kacper Tomasiak – zgarnął aż trzy z nich. Lider kadry trenera Macieja Maciusiaka kolejno był: srebrny na normalnej skoczni, brązowy na dużym obiekcie w Predazzo i ponownie wicemistrzem olimpijskim w konkursie duetów. W tym ostatnim wypadku dwuosobową drużynę z Tomasiakiem stworzył Paweł Wąsek.
Nie można również zapominać o pierwszym od 2014 roku medalu dla polskich panczenów na ZIO. Sięgnął po niego Władimir Semirunnij. „Władek” został wicemistrzem olimpijskim na dystansie 10 km.
Reprezentacja Polski w swojej historii startów na ZIO sięgnęła zatem łącznie po 27 medali – odpowiednio siedem złotych, dziesięć srebrnych i dziesięć brązowych. Co ciekawe, pierwszy krążek dla Polski, brązowy, zdobył Franciszek Gąsienica-Groń (kombinacja norweska) niemal równo 70 lat temu, podczas igrzysk w… Cortinie d’Ampezzo. Historia w tym roku zatoczyła zatem piękne włosko-polskie, olimpijskie koło.
A skoro o historii mowa, to podczas ZIO 2026 wydarzyła się jeszcze jedna, szczególna historia. Mianowicie Klaudia Adamek – jako pierwsza w dziejach polskiego olimpizmu – wystartowała zarówno w letnich, jak i zimowych igrzyskach. Była lekkoatletka i uczestniczka IO w Tokio (2021) w sztafecie 4×100 metrów, skompletowała olimpijski zestaw startując we Włoszech (2026) w bobslejowej dwójce.













