-
Klimat w miastach może się znacznie zmienić w najbliższych dekadach, a większość obecnie sadzonych drzew nie jest dobrze przystosowana do przyszłych warunków pogodowych.
-
Badania wykonane w Londynie wykazały, że tylko niewielki procent drzew miejskich uzyskał wysoką ocenę przystosowania do przewidywanego klimatu na 2090 rok, a największe ryzyko dotyczy rodzimych gatunków takich jak dąb szypułkowy czy jesion wyniosły.
-
Analiza sugeruje, że miasta muszą już teraz wybierać gatunki drzew z myślą o klimacie przyszłych dekad i zwiększać różnorodność nasadzeń.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Drzewa są jedną z najskuteczniejszych miejskich osłon przed wysokimi temperaturami. Dają cień i chłodzą otoczenie, a duże okazy robią to znacznie skuteczniej niż młode sadzonki. Jeśli jednak gatunki sadzone przy ulicach źle znoszą coraz gorętsze i bardziej suche lata, miasta mogą tracić właśnie te drzewa, których najbardziej potrzebują podczas upałów.
Badanie przygotowali Andrew Hirons i Kevin Martin, związani z Urban Plant Lab i Royal Botanic Gardens, Kew. Objęło ono około 1,14 mln drzew rosnących przy ulicach, w parkach i innych przestrzeniach publicznych. To tylko część londyńskiego drzewostanu, ponieważ w całym mieście rośnie ponad 8 mln drzew, ale skala analizy pozwala zobaczyć, jak duży może być problem.
Zaledwie 0,38 proc. badanych drzew otrzymało najwyższą ocenę przystosowania do klimatu przewidywanego na 2090 r. Około 22 proc. oceniono jako umiarkowanie przystosowane, 62,35 proc. jako słabo przystosowane, a 10,64 proc. jako szczególnie podatne. Nie oznacza to, że trzy czwarte londyńskich drzew umrze. Ocena pokazuje raczej, jak dobrze poszczególne gatunki powinny radzić sobie w warunkach, które mogą stać się normą za kilkadziesiąt lat.
Dęby, brzozy i jesiony mogą mieć coraz trudniej
Wśród gatunków ocenionych nisko znalazł się dąb szypułkowy, jeden z najbardziej charakterystycznych brytyjskich gatunków drzew. Podobnie wypadły klon zwyczajny i jawor. Do szczególnie podatnych zaliczono między innymi jesion wyniosły, brzozę brodawkowatą, czereśnię ptasią i lipę szerokolistną.
Znacznie lepiej mogą radzić sobie gatunki pochodzące z cieplejszych rejonów. Wysoką ocenę otrzymały między innymi dąb ostrolistny, naturalnie występujący w basenie Morza Śródziemnego, oraz parocja perska z zachodniej Azji. Nie oznacza to jednak, że Londyn powinien po prostu zastąpić rodzime drzewa gatunkami z południa.
Autorzy wskazują raczej na potrzebę zwiększenia różnorodności miejskiego drzewostanu. Im więcej różnych gatunków rośnie w mieście, tym mniejsze ryzyko, że pojedynczy ekstremalny sezon, choroba lub nowy szkodnik uderzą jednocześnie w dużą część drzew.
-
Sprawdzili, co się stanie, gdy znikną stare drzewa. Wnioski przerażają
-
Takiej decyzji w sprawie drzew nie było. Ludzie zdecydowali w referendum
Sama nazwa gatunku także nie przesądza o losie konkretnego drzewa. Ważne jest, ile ziemi mają jego korzenie, czy gleba może zatrzymywać wodę, jak mocno nagrzewa się ulica i czy drzewo rośnie w cieniu innych roślin. Nawet gatunek dobrze znoszący wysoką temperaturę może sobie nie poradzić, jeśli zostanie posadzony w niewielkim, przesuszonym fragmencie gleby otoczonym asfaltem.
Londyńskie upały już zabijają setki drzew
To nie jest problem dotyczący wyłącznie końca XXI wieku. Latem 2022 r., kiedy temperatura w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy przekroczyła 40 st. C, Kew Gardens straciło ponad 400 drzew. W typowym roku umierało tam około 30.
Rok 2026 przyniósł kolejne fale gorąca i długotrwałą suszę. Kevin Martin, szef kolekcji drzew w Kew, ostrzegał we wrześniu, że tegoroczne straty mogą okazać się jeszcze większe. Brak wody ogranicza wzrost drzew, osłabia gałęzie i pogarsza stabilność korzeni w przesuszonej glebie.
Skutki mogą ujawniać się także długo po zakończeniu samej suszy. Drzewo osłabione przez jedno lub kilka bardzo suchych lat staje się bardziej podatne na choroby, szkodniki i uszkodzenia podczas wichur. Dlatego część strat powodowanych przez ekstremalne lato może pojawić się dopiero w kolejnych sezonach.
To szczególnie kłopotliwe w miastach. Duże drzewa obniżają temperaturę ulic, zatrzymują część wody podczas intensywnych opadów i tworzą siedliska dla zwierząt. Dorosłego drzewa nie można zastąpić młodą sadzonką z dnia na dzień. Nowe drzewo potrzebuje dziesięcioleci, zanim osiągnie podobną koronę i zacznie dawać porównywalny cień.
Drzewa sadzone dziś muszą pasować do klimatu 2090 r.
Właśnie dlatego analiza londyńskich drzew jest interesująca daleko poza samym Londynem. Miasta muszą wybierać dziś gatunki, które mają rosnąć w klimacie za 30, 50 albo 70 lat. To oznacza, że przy planowaniu zieleni nie wystarczy sprawdzić, jakie drzewa dobrze rosły w danym miejscu w XX wieku.
Londyńskie władze już wykorzystują wyniki badania. Greater London Authority opublikowała mapę około 1,14 mln drzew publicznych wraz z oceną ich przystosowania do klimatu prognozowanego na 2090 r. Miasto chce jednocześnie zwiększać powierzchnię pokrytą koronami drzew i zmieniać sposób wyboru gatunków do nowych nasadzeń.
Raport nie przewiduje więc masowego wymierania 73 proc. londyńskich drzew. Pokazuje coś bardziej użytecznego: większość obecnego drzewostanu może w ciągu życia znaleźć się w klimacie wyraźnie innym od tego, w którym drzewa te sadzono. Jeśli miasta chcą korzystać z ich cienia podczas coraz gorętszych lat, decyzje dotyczące drzew na koniec wieku trzeba podejmować już teraz.


