
List do Komisji Europejskiej i Rady Europejskiej wystosowali szefowie rządów: Polski, Niemiec, państw bałtyckich, Szwecji, Finlandii oraz prezydenci Litwy i Rumunii. Przywódcy uważają, że rosyjscy żołnierze mogliby zagrozić bezpieczeństwu poszczególnych państw, a także strefy Schengen jako całości. Tematem ma zająć się zbierająca się w czwartek (19 marca) Rada Europejska.
Premier Czech Andrej Babisz poinformował w środę (18 marca), że jego kraj podpisał list. Wyjaśnił, że o inicjatywie rozmawiano i poparto ją podczas poniedziałkowego spotkania szefów trzech partii koalicyjnych tworzących jego gabinet.
Babisz: Poparliśmy ten, który jest na stole
Przewodniczący ugrupowania Wolność i Demokracja Bezpośrednia (SPD), przewodniczący Izby Poselskiej Tomio Okamura w poniedziałek mówił, że jego zdaniem środki te powinny dotyczyć wszystkich weteranów wojny w Ukrainie. – Rozmawialiśmy już o tym, że również ukraińscy weterani stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa – powiedział. Babisz potwierdził, że taka opinia pojawiła się na posiedzeniu rady koalicyjnej. – Ale takiego wniosku nie ma, więc poparliśmy ten, który jest na stole – dodał premier.
Autorzy listu: Ryzyka trzeba uniknąć
Treść listu ośmioro szefów państw, w tym Donalda Tuska został ujawniony w miniony piątek (13 marca). Według polityków potencjalny napływ byłych i obecnych żołnierzy do strefy Schengen stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego Wspólnoty.
– Osoby, które brały udział w wojnie w ramach sił zbrojnych państwa-agresora, stanowią poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego, m.in. poprzez przestępstwa z użyciem przemocy, zorganizowane sieci przestępcze, ruchy ekstremistyczne lub wrogie działania państwowe w szerszym kontekście działań hybrydowych Rosji – ostrzegli przywódcy i dodali, że w grupie tej znajduje się m.in. ponad 18 tys. wcześniej skazanych przestępców, którzy zostali zwerbowani na front z rosyjskich więzień.
Premierzy i szefowie państw zauważyli, że w związku z rotacją w rosyjskiej armii oraz potencjalną demobilizacją liczba osób posiadających niedawne doświadczenie w walkach zbrojnych, ale chcących wjechać do UE, prawdopodobnie wzrośnie.
– Liczba wiz Schengen, wydanych obywatelom Rosji, już teraz szybko rośnie – zauważyli sygnatariusze pisma. Jak dodali, biorąc pod uwagę swobodę poruszania się w strefie Schengen, stwarza to zagrożenie dla wszystkich należących do niej państw.
Zdaniem polityków, tego ryzyka można jednak zawczasu uniknąć. Dlatego przywódcy zaapelowali do szefów KE i Rady o podjęcie działań ograniczających napływ rosyjskich wojskowych do UE. Mowa tu o odmowie wydawania wiz i zezwoleń na pobyt oraz nałożenie długoterminowych zakazów wjazdu do całego obszaru Schengen.
– Arabowie dotychczas nie postrzegali Ukrainy jako gracza, który może coś wnieść. Teraz widzimy zmianę – mówi Serhij Danyłow – zastępca dyrektora kijowskiego Centrum Badań Bliskowschodnich w rozmowie z Wyborcza.pl.












