Śledząc przedmeczowe studio, zaproponowane przez Apple TV, nie było ważniejszego tematu, aniżeli przeprowadzka Roberta Lewandowskiego do Chicago Fire. Jeszcze na długo przed spotkaniem z Polakiem przeprowadzono wywiad. RL9 komplementował to, co zastał w Stanach Zjednoczonych, z nadziejami spoglądając na swoją przyszłość.


Jak sam przyznał, nie tylko sam wynik sportowy, ale też życie w USA, będzie dla niego i jego bliskich, bardzo ważnym doświadczeniem. Polak nie ukrywał ekscytacji rozpoczęciem swojego etapu w barwach klubu z Chicago.


Oczywiście nie mogło zabraknąć deklaracji względem goli, które dla Fire chce strzelać polski supersnajper.

Robert Lewandowski bez błysku w debiucie w MLS. Kuriozalny gol z udziałem Polaka


Na swojego pierwszego gola w amerykańsko-kanadyjskiej lidze kapitan reprezentacji Polski będzie musiał jeszcze trochę poczekać. Lewandowski rozpoczął mecz w wyjściowym składzie i ostatecznie na boisku przebywał przez nieco ponad godzinę gry.


Gola na terenie aktualnych mistrzów MLS, czyli Interu Miami, nie udało się zdobyć. Trzeba jednak przyznać, że otwarcie wyniku przez Fire (1:0), było… absolutnie kuriozalnym golem. W całej akcji mocno zamieszany był Lewandowski, choć najwięcej zarzucić może sobie bramkarz gospodarzy. Nawet mając polskiego napastnika przed oczami, golkiper powinien się zachować zupełnie inaczej.


Lewandowski starał się, próbował, cofał się również po piłkę, próbując wspomóc kolegów w ofensywie jakimś kluczowym podaniem. Najlepsze takie przytrafiło się Polakowi w 28. minucie, ale Jonathan Bamba fatalnie przestrzelił nad bramką.


Polski napastnik oddał też jeden strzał, w pierwszych 45. minutach, ale piłka została zablokowana. I to tak właściwie… byłoby na tyle, jeśli mowa o debiucie Lewandowskiego, pod kątem sportowym.


Tego dnia dużo lepiej bawił się na boisku inny były napastnik FC Barcelony, występujący w roli kapitana Interu (pod nieobecność Lionela Messiego, odpoczywającego po MŚ 2026), czyli Luis Suarez.


Urugwajczyk ustrzelił dublet, a wyjątkowej urody było zwłaszcza drugie trafienie, po ładnej akcji ze strony gospodarzy.


Warto docenić, że choć zespół z Chicago najpierw stracił prowadzenie (1:1), a następnie musiał gonić wynik (1:2), to Fire ostatecznie zdołali wyrównać w starciu z mistrzem. Gol na 2:2 wpadł dokładnie cztery minuty po… ściągnięciu z boiska Lewandowskiego.


Cóż jednak z tego, skoro w ostatecznym rozrachunku, Inter ponownie wyprowadził cios. Tym razem był to gol zamykający wynik (3:2 dla gospodarzy z Miami) i dający ważne trzy punkty dla mistrzów MLS.


Poza wydarzeniami boiskowymi, trzeba odnotować sporo polskich flag na trybunach stadionu w Miami. Nie zabrakoło również koszulek FC Barcelony z nazwiskiem Lewandowskiego. Polak mógł liczyć na wsparcie wiernych kibiców podczas debiutu w dalekich – z perspektywy europejskiej – Stanach Zjednoczonych.


A na debiutanckie trafienie w MLS i pierwsze punkty RL9 będzie musiał jeszcze trochę poczekać…

Udział
Exit mobile version