Lwowska Rada Obwodowa, która jest odpowiednikiem polskiego sejmiku województwa, ogłosiła we wtorek 20 października, że rok 2027 zostanie rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii, jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów Ołeha Olżycza.
Uchwałę rady Lwowa skrytykowali przedstawiciele polskich władz. Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podpisał wniosek o wpisanie radnego obwodu lwowskiego Swiatosława Szeremety na listę osób niepożądanych w Polsce. Szeremeta był inicjatorem pomysłu uczczenia UPA. Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński poinformował potem, że Szeremeta został wpisany do tego rejestru. Ukrainiec otrzymał zakaz wjazdu i pobytu w państwach strefy Schengen do 20 października 2031 roku.
„Nie wstrzymuję współpracy, którą nawiązaliśmy ze stroną polską”
Prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) Ołeksandr Ałfiorow zapewnił w czwartek 22 października, że strona polska będzie mogła kontynuować prace poszukiwawcze i ekshumacyjne w jego kraju, mimo zakazu wjazdu do Polski dla Szeremety.
– Jako prezes UINP nie wstrzymuję współpracy, którą nawiązaliśmy ze stroną polską w sprawie zezwoleń na prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. (…) Bardzo nie chciałbym, żeby po tylu krokach wykonanych w kierunku zbliżenia, poszukiwania i ekshumacje wiązane były z polityką – oświadczył w rozmowie z PAP.
– Jestem także przekonany, że pan Swiatosław Szeremeta, który jest wysokiej klasy specjalistą w dziedzinie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych, również będzie kontynuował tę pracę, niezależnie od kwestii politycznych – dodał Ałfiorow.
Szeremeta jest sekretarzem ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień i w tej roli obecny był podczas wszystkich prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych, prowadzonych w ostatnim czasie przez stronę polską w Ukrainie. Kieruje też przedsiębiorstwem komunalnym Lwowskiej Rady Obwodowej „Dola”, które formalnie prowadziło po stronie ukraińskiej poszukiwania polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów w Ugłach na Wołyniu.
Szef ukraińskiego IPN zaskoczony decyzją rady Lwowa ws. UPA
– Rozumiem, że pan Swiatosław jest radnym Lwowskiej Rady Obwodowej. Rozumiem, że decyzja rady miała dla nich (deputowanych – red.), powiedzmy, charakter powtarzanej od 1996 roku praktyki upamiętniania rocznic UPA. Jednocześnie chcę jednak podkreślić, że ani z mojej strony, ani ze strony państwa ukraińskiego nie będzie politycznych ingerencji w ten proces – powiedział PAP szef ukraińskiego IPN.
Pytany, czy ukraińskie organy samorządowe konsultują się w kwestiach historycznych z jego instytucją, odpowiedział, że nie mają one takiego obowiązku. – To są procesy demokratyczne. Mówimy przecież o deputowanych wybranych w wyborach. Rozumiem też, że ani w Ukrainie, ani w Polsce nikt nie może kontrolować radnych różnych szczebli – podkreślił.
Przyznał jednak, że decyzja Lwowskiej Rady Obwodowej była dla niego zaskoczeniem. – Dla mnie ta decyzja była nieoczekiwana, ponieważ każdą taką decyzję rzeczywiście powinny poprzedzać przynajmniej konsultacje eksperckie. Nie mówię o państwie, o strukturach władzy czy urzędnikach państwowych, ale przynajmniej o konsultacjach eksperckich, które uwzględniałyby interesy Ukrainy zarówno wewnątrz kraju, jak i za granicą – powiedział Ałfiorow.
Współpraca z polskim IPN
Dopytywany o współpracę z polskim Instytutem Pamięci Narodowej Ałfiorow ocenił, że układa się ona coraz lepiej. – Cieszy, że obie instytucje po wielu latach, powiedzmy, braku kontaktów na szczeblu oficjalnym, wreszcie nawiązały współpracę. Bardzo się cieszę, że działamy jak dojrzałe instytucje i dojrzali naukowcy – zaznaczył.
Poinformował również o rozmowach, które toczą się wokół ponownego pochówku szczątków 115 żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 r., którzy zostali ekshumowani w tym roku podczas prac we Lwowie-Hołosku. Polski IPN chce, by do pochówku doszło w listopadzie w Mościskach w obwodzie lwowskim.
– Jest to zadanie, które postawił sobie Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej podczas oficjalnego spotkania z (kierującym Instytutem Pamięci Narodowej – red.) Karolem Polejowskim 14 października we Lwowie – powiedział.
– Musimy dołożyć wszelkich starań, by strona ukraińska – i ja sam postawiłem sobie takie zadanie – doprowadziła do tego, żeby zgodnie z tradycją w listopadzie odbyły się ponowne pochówki żołnierzy armii II Rzeczypospolitej w Mościskach – podkreślił Ałfiorow.
Udział UPA w rzezi wołyńskiej
Ukraińska Powstańcza Armia, w tym postać Szuchewycza – jednego z jej liderów – pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. Według polskich historyków w lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako ludobójstwo wołyńskie. Za sprawców uznawani są członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Stepana Bandery oraz podporządkowanej jej UPA.
Polska uznaje zbrodnie popełnione na ludności polskiej za ludobójstwo, natomiast wielu ukraińskich historyków i polityków interpretuje je jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, za który odpowiedzialność ponosiły obie strony. Jednocześnie w ukraińskiej pamięci historycznej OUN i UPA są często postrzegane jako symbole walki o niepodległość oraz powojennego oporu przeciw Związkowi Sowieckiemu.
Źródło: Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)












