Sierpień. W Olsztynie straż graniczna zatrzymuje dwóch Ukraińców, którzy mimo wydanych decyzji zobowiązujących do powrotu, nie opuścili Polski. Obaj wcześniej odsiadywali wyroki. Jeden za kradzież auta i jazdę po pijanemu, drugi za kradzież z włamaniem oraz posiadanie nielegalnych substancji. Cudzoziemcy zostają przymusowo doprowadzeni do granicy i przekazani stronie ukraińskiej.
Także sierpień. Trzech Kolumbijczyków wychodzi z radomskiego aresztu, gdzie trafili za bójki i pobicia. Komendant Straży Granicznej w Radomiu wydaje wobec nich decyzje nakazujące przymusowe opuszczenie terytorium Polski, uznając że stwarzają zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego. Mężczyźni dostają też 10-letni zakaz ponownego wjazdu do państw strefy Schengen.
W podobnym okresie straż graniczna wraz z policją zatrzymują 20 cudzoziemców na terenie Gniewkowa i Ciechocinka. Wobec wszystkich zapadają decyzje zobowiązujące do powrotu. Powód? Osoby te nie posiadają ważnych dokumentów uprawniających do legalnego pobytu.
Deportacje z Polski. Statystyki skokowo w górę
Statystyki w ostatnim czasie wystrzeliły. Jak informowaliśmy w Interii – w 2023 zobowiązania do powrotu zrealizowano w przypadku 3 tys. osób, dwa lata później, w roku 2025 liczba ta wzrosła ponad trzykrotnie – odesłano bowiem 10 tys. cudzoziemców.
Najnowsze dane – przekazane nam przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji – wskazują, że w tym roku suma deportacji (przymusowych i dobrowolnych powrotów) może być jeszcze większa. Tylko w pierwszej połowie 2026 roku odnotowano ich 6 tys. czyli o ponad 1,5 tys. więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej.
– Należy podkreślić, że obecne dane mówią o liczbie zrealizowanych decyzji o powrocie, czyli o osobach, które faktycznie opuściły terytorium naszego kraju, a nie jedynie otrzymały dokument zobowiązujący ich do wyjazdu. Natomiast liczba odsyłanych cudzoziemców rośnie, bo rośnie ogólna liczba cudzoziemców w Polsce, jednak nie jest to jedyne wytłuczenie – mówi Interii dr Mateusz Krępa z Ośrodka Badań nad Migracjami.
– Kluczowym czynnikiem wydaje się intensyfikacja polityki państwa w tym zakresie – mówi ekspert.
System do „skanowania migrantów”. Na koniec pojawia się alert
Skąd ten wzrost? Według rządzących jest to przede wszystkim efekt uszczelniania polityki migracyjnej i większej aktywności służb. Istotnym element było wdrożenie w 2025 roku systemu Wjazdu/Wyjazdu (EES).
Dotyczy on osób z państw trzecich, czyli tych, które nie należą do Unii Europejskiej ani do Europejskiego Obszaru Gospodarczego. Kiedy cudzoziemiec z państwa trzeciego chce wjechać do Polski na krótki pobyt (do 90 dni), zostaje zarejestrowany w systemie. Dzięki wykorzystaniu danych biometrycznych – skanowania twarzy i pobierania odcisków palców – EES praktycznie uniemożliwia wjazd do Unii Europejskiej osobom posługującym się fałszywymi dokumentami.
– EES porządkuje i ułatwia pracę służb oraz zastępuje tradycyjne stemplowanie paszportów. Co istotne, kiedy dana osoba przekroczy dozwolony termin pobytu w naszym kraju, system ten automatycznie wysyła alert. To ułatwia wykrywanie nielegalnie przebywających migrantów, a także ich identyfikacje np. podczas rutynowej kontroli policji – tłumaczy dr Mateusz Krępa.
Jak dodaje, w skutecznym realizowaniu deportacji wyzwaniem jest współpraca z krajami pochodzenia i podpisywanie umów o readmisji. – Formalna procedura wymaga zgody państwa przyjmującego. Bez niej przewoźnik lotniczy nie przyjmie takiej osoby na pokład – zaznacza.
Migranci. „Więcej powrotów, Europa zaostrza kurs”
Ekspert nie ma wątpliwości, polityka rządu wobec migrantów wpisuje się w nastroje panujące obecnie w Europie. Jest nie tylko odpowiedzią na zagrożenia płynące z nielegalnej migracji, ale i reagowaniem na nastroje wyborców.
Wskazuje wprost, że błędy w polityce migracyjnej i społecznej z przeszłości doprowadziły do problemów, które dziś trudno rozwiązać, jak np. powstanie dzielnic wykluczenia w krajach takich jak Francja czy Belgia, gdzie przestępczość kwitnie, a obywatele czują się realnie zagrożeni.
Dodatkowo dochodzi do kryzysów, jak ten w Ceucie.
– Nastroje w Europie stają się coraz bardziej antyimigracyjne. Reagując na nie, partie głównego nurtu zaostrzają kurs. Dziś w UE dominuje trend zmierzający do zwiększenia liczby powrotów. A w tej kwestii liczy się skuteczność, bo jeśli państwo wydaje decyzje, które nie są wykonywane, oznacza to, że prawo nie działa należycie – kwituje dr Mateusz Krępa.
Jak przekazał Interii wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Duszczyk: „najliczniejszą grupę wśród deportowanych stanowią Ukraińcy, co wynika po prostu z faktu, że jest ich w Polsce najwięcej”. Poza tym procedury powrotowe dotyczyły głównie obywateli: Gruzji, Białorusi, Mołdawii oraz Kolumbii.
Jolanta Kamińska-Samolej (kontakt do autorki: jolanta.kaminska@firma.interia.pl)
-
Migranci do pilnego odesłania daleko w świat
-
Bolesna lekcja brexitu. „Suwerenności nie wzmacnia się przez izolację”












