-
W ostatnim czasie pojawiły się dyskusje na temat zmian w menu szkolnych stołówek.
-
Wprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia nowe standardy żywienia dotyczą zwiększenia ilości warzyw, ograniczenia mięsa, cukru i soli oraz promowania produktów pełnoziarnistych.
-
Nie wszystkie placówki wprowadziły jeszcze nowe zasady, a eksperci podkreślają, że rozporządzenie ma zapewnić lepsze ramy żywienia dzieci, ale efekty będą zależały od realizacji w praktyce.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W mediach społecznościowych pojawiło się zdjęcie menu jednego z przedszkoli, któremu towarzyszył ostry komentarz. „Nikt nie pytał rodziców, nie było jeszcze spotkania, a już wjechała ideologia – dieta planetarna – na talerze naszych dzieci. Czas powiedzieć stop”” – napisał Łukasz Pergoł, rolnik i przewodniczący stowarzyszenia PTR na platformie X.
Rolnicy nie chcą, aby dzieci jadły więcej warzyw i owoców
Większość komentujących nie zgodziła się z negatywną oceną nowego menu w szkołach, ale pojawiły się też kolejne głosy krytyki. „Dzięki chorym ideologiom dzieci będą chodzić głodne” – napisał jeden z internautów.
Podobne opinie od początku roku szkolnego można znaleźć w wielu miejscach w sieci. Mimo ograniczenia np. liczby smażonych potraw oraz zmniejszenia udziału mięsa w jadłospisach przedszkolnych i szkolnych, niektórym rodzicom zmiana się nie podoba. Określenie „dieta planetarna” jest przedstawiane negatywnie, jako ideologiczna ingerencja w żywienie dzieci.
Czym właściwie jest dieta planetarna? Jej założenia nie oznaczają całkowitej rezygnacji z mięsa, lecz przede wszystkim przesunięcie proporcji w stronę produktów pochodzenia roślinnego. Istotną część posiłków powinny stanowić warzywa i owoce, a w jadłospisie powinny znaleźć się również produkty pełnoziarniste oraz źródła zdrowych tłuszczów. Jednocześnie zaleca się ograniczenie ilości mięsa, zwłaszcza czerwonego i przetworzonego.
Nie jest to więc dieta oparta na całkowitym wyeliminowaniu produktów zwierzęcych, lecz zrównoważony model żywienia, który ma jednocześnie sprzyjać zdrowiu i ograniczać wpływ produkcji żywności na środowisko. Warto przy tym pamiętać, że zalecenia dotyczące zwiększenia spożycia m.in. warzyw nie są nowością. Dietetycy od lat zwracają uwagę, że przeciętny Polak je ich zdecydowanie za mało.
Reakcja alergiczna na tofu
Na udostępnionym w sieci zdjęciu widnieje jadłospis jednej ze szkół na pierwszy tydzień nauki. Nazwy placówki nie podano – nie ma więc pewności, że jest to prawdziwa rozpiska. Menu obejmuje śniadania, drugie śniadania oraz obiady. Poranne posiłki nie są jednak całkowicie roślinne – codziennie pojawia się pieczywo z masłem, któremu towarzyszą m.in. nabiał, jajka, ogórki lub pomidory.
To istotne, ponieważ dzieci, które wcześniej wybierały posiłki bez produktów odzwierzęcych, nie zawsze miały w szkolnych stołówkach dostęp do odpowiednio zbilansowanych dań roślinnych. Wprowadzone od 1 września zmiany mają zwiększyć wybór takich posiłków, w tym dań zawierających rośliny strączkowe, takie jak fasola, ciecierzyca czy soja.
Również obiady nie oznaczają rezygnacji z mięsa. Jadłospis jest zróżnicowany – znalazły się w nim m.in. zupy na bazie warzyw, makarony, fasola i ziemniaki, a w czwartek – danie z kurczakiem, natomiast w piątek – ryba.
Mimo to właśnie taki jadłospis stał się przedmiotem krytyki w internecie. Autor posta sugerował, że zmiany wprowadzono bez konsultacji z rodzicami. Opinie internautów są jednak podzielone. Jedni dziwią się skali oburzenia i zwracają uwagę, że mięso nadal znajduje się w menu, inni popierają krytykę nowych zasad.
„Spokojnie, schabowy nie został jeszcze zdelegalizowany” – ironizuje jedna z komentujących. Inna osoba przypomina natomiast, że w jej szkolnej stołówce piątki od zawsze były dniami bez mięsa, co wiązało się z tradycją religijną.
Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że nowe standardy żywienia to inwestycja w zdrową przyszłość dzieci. Więcej warzyw, owoców i produktów pełnoziarnistych, mniej cukru, ograniczenie wysoko przetworzonej żywności i woda jako podstawowy napój – to najważniejsze zmiany, które towarzyszą reformie na stołówkach.
„Szkoła i przedszkole to miejsca, w których dzieci spędzają znaczną część dnia. Dlatego to właśnie tam możemy nie tylko zapewnić im wartościowy posiłek, ale także pomóc budować nawyki, które pozostaną z nimi na lata. Nowe standardy żywienia to inwestycja w przyszłość – w zdrowsze dzieci i zdrowsze społeczeństwo. Zdrowe nawyki nie powinny być przywilejem, ale codziennością dostępną dla każdego dziecka” – podkreślała wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
Bulion warzywny i soczewica w polskich szkołach. To przełom
Nie wszystkie polskie szkoły wprowadziły już nowe menu, mimo że miały kilka miesięcy na przygotowania. Zapytane przez nas placówki w Krakowie tłumaczą, że nie mają jeszcze menu, a żywieniem zajmują się zewnętrzne firmy. Z kolei w innych miejscach, np. we Wrocławiu, przeprowadzono już szkolenia z nowej diety planetarnej – dowiedziała się nasza redakcja.
Wiadomo, że w jadłospisach obok mięsa będą musiały regularnie pojawiać się warzywa i strączki, a ograniczane będą cukier i sól. Dietetycy mówią zgodnie, że jednym z głównych problemów żywieniowych dzieci i młodzieży w Polsce jest niska jakość posiłków. Ich kaloryczność jest często wystarczająca, a nawet zbyt wysoka, ale nie zawsze odpowiada wartości odżywczej. Zmiana diety wyjdzie więc uczniom na dobre.
Dietetyczka Iwona Kibil w rozmowie z Zieloną Interią oceniła, że to bardzo dobrze, iż soczewica, ciecierzyca, fasola, pełne ziarna czy dania bez mięsa stają się normalną częścią szkolnego obiadu. Ekspertka zastrzegła jednak, że placówkom wdrożenie zmian może zająć kilka miesięcy. – Samo rozporządzenie tworzy lepsze ramy żywienia dzieci, ale nie zagwarantuje jeszcze, że każdy posiłek podany w szkole będzie dobrze skomponowany – mówi.
– Zmienia się kilka rzeczy, które uważam za istotne: większy nacisk na produkty roślinne, wprowadzenie co najmniej raz w tygodniu potrawy na bazie strączków, produkty pełnoziarniste, ograniczenie częstotliwości obiadów z mięsem i bardziej konkretne wymagania dotyczące wartości energetycznej posiłków. Nowością są też alternatywne potrawy roślinne dla dzieci, które nie jedzą produktów odzwierzęcych – mówi dietetyczka i dodaje, że ostatecznie wszystko rozstrzygnie się na talerzu. – Sam zapis w jadłospisie, że jest potrawa ze strączków, jeszcze nie mówi nam, jaka będzie jej receptura, porcja ani jak będzie wyglądał cały posiłek – konkluduje Iwona Kibil.


