-
W stanie Kolorado w Castle Rock wiewiórka dostała się do stacji elektroenergetycznej, wywołując zwarcie i pozbawiając prądu około 4400 odbiorców, a kolejnego dnia podobne zdarzenie spowodowało przerwę dla około 1300 osób.
-
Wiewiórki są jedną z głównych przyczyn przerw w dostawie prądu w USA i odpowiadają za wiele zgłaszanych awarii w statystykach operatorów.
-
Operator sieci stosuje różne zabezpieczenia przed zwierzętami, ale niewielkie gryzonie mogą nadal powodować zwarcia i wyłączenia sieci.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W USA, w stanie Colorado, doszło do nietypowej awarii prądu. Jej sprawcą okazała się wiewiórka, która przedostała się na teren stacji elektroenergetycznej i zetknęła z urządzeniami znajdującymi się pod napięciem. Wystarczyło jedno zwarcie, aby zabezpieczenia zadziałały i odłączyły część sieci. W efekcie około 4400 odbiorców straciło zasilanie, a przywrócenie prądu trwało ponad dwie godziny. Historia mogłaby być tylko ciekawostką, gdyby nie fakt, że dzień później wydarzyło się niemal dokładnie to samo. Tym razem bez prądu zostało około 1300 odbiorców.
Wiewiórka wyłączyła prąd w Castle Rock
Jak donosi portal Globenergia do pierwszej awarii doszło 15 września 2026 roku w Castle Rock w stanie Colorado. Wiewiórka dostała się do stacji należącej do CORE Electric Cooperative. Zwierzę zetknęło się z elementami instalacji pod napięciem, powodując zwarcie. Zadziałały zabezpieczenia, które odłączyły uszkodzony fragment sieci. Około 4400 odbiorców zostało bez energii elektrycznej, a usuwanie skutków awarii trwało ponad dwie godziny.
Na tym jednak nie skończyła się nietypowa historia. 16 września, czyli następnego dnia, do tej samej stacji przedostała się kolejna wiewiórka. Tym razem uszkodzeniu uległy urządzenia dystrybucyjne. Przerwa w dostawie prądu objęła około 1300 odbiorców, ale trwała około 40 minut. Dwie podobne awarie w dwóch kolejnych dniach pokazały operatorowi, że zabezpieczenia infrastruktury przed zwierzętami muszą uwzględniać także bardzo małe zwierzęta.
Wiewiórki naprawdę powodują awarie sieci
Choć sytuacja z Colorado brzmi jak nietypowa anegdota, wiewiórki od lat pojawiają się w statystykach amerykańskich operatorów. Jak donosi portal wsaz.com Yi Joon Lee z American Public Power Association powiedział, że wiewiórki są jedną z głównych przyczyn przerw w dostawie prądu w całym kraju.
Przez cały rok można zobaczyć wiewiórki wspinające się na słupy, szukające schronienia w transformatorach, co może powodować wiele przerw w dostawie prądu, a także wpływać na wielu klientów
Dane American Public Power Association pokazują skalę problemu. W 2023 r. ponad 320 przedsiębiorstw uczestniczących w systemie eReliability Tracker zgłosiło łącznie 73 694 długotrwałe przerwy w dostawie energii. Wiewiórkom przypisano 7196 takich awarii. Więcej przypadków wiązano jedynie z drzewami, bo 8503 oraz uszkodzeniami urządzeń – 8205. W tej bazie wiewiórki były trzecią najczęściej raportowaną przyczyną awarii.
Zwierzęta odpowiadają nawet za 10 proc. awarii operatora. CORE Electric Cooperative podaje, że dzikie zwierzęta, przede wszystkim ptaki i gryzonie, powodują około 5-10 proc. wszystkich awarii w jego sieci w skali roku. Problem nie dotyczy więc wyłącznie pojedynczych, spektakularnych przypadków. Dla operatorów jest to stałe wyzwanie związane z utrzymaniem infrastruktury i ograniczaniem dostępu zwierząt do urządzeń elektrycznych.
Jak wiewiórka może odciąć prąd?
Mechanizm takiej awarii jest prosty. Wiewiórka poruszająca się po konstrukcji stacji może jednocześnie zetknąć się z elementami znajdującymi się na różnych potencjałach elektrycznych. Może też stworzyć drogę przepływu prądu pomiędzy częścią czynną instalacji a uziemioną konstrukcją.
W takiej sytuacji dochodzi do zwarcia, czyli gwałtownego wzrostu prądu. System zabezpieczeń wykrywa nieprawidłowość i automatycznie odłącza fragment sieci, w którym wystąpił problem. To ogranicza ryzyko poważniejszego uszkodzenia urządzeń, pożaru albo zagrożenia dla ludzi. Jeżeli zwarcie nastąpi w stacji obsługującej duży obszar, pojedyncze zdarzenie może pozbawić energii setki, a nawet tysiące odbiorców.
Operator chce zabezpieczyć sieć przed zwierzętami
CORE Electric Cooperative podkreśla, że stacja w Castle Rock nie była pozbawiona zabezpieczeń. Większość urządzeń znajdujących się pod napięciem jest osłonięta, a infrastruktura jest regularnie kontrolowana i modernizowana. Mimo to nie wszystkie elementy stacji można całkowicie odizolować od otoczenia. Zwierzęta potrafią znaleźć drogę przez miejsca, które mają ograniczać ich dostęp.
Operatorzy wykorzystują różne sposoby ochrony infrastruktury przed dzikimi zwierzętami. Stosowane są osłony urządzeń, bariery, klatki oraz tak zwane squirrel guards, czyli zabezpieczenia utrudniające wiewiórkom i innym gryzoniom dotarcie do transformatorów, przewodów i części znajdujących się pod napięciem. Analizowanie wcześniejszych awarii pozwala ustalić, które miejsca sieci są szczególnie narażone i gdzie dodatkowe zabezpieczenia mogą być najbardziej potrzebne.
Mała wiewiórka, duża awaria
Przypadek z Castle Rock jest nietypowy przede wszystkim dlatego, że dwie wiewiórki spowodowały awarie tej samej stacji w ciągu dwóch dni. Jedna pozbawiła prądu około 4400 odbiorców, druga około 1300. Pokazuje to szerszy problem, z którym mierzą się operatorzy sieci w USA. Niewielkie zwierzę może przypadkowo doprowadzić do zwarcia, uruchomić zabezpieczenia i przerwać dostawy energii na dużym obszarze.
Historia z Kolorado może wydawać się zabawna, ale jej techniczne konsekwencje są poważne. Wiewiórka nie musi przegryźć przewodu ani uszkodzić dużego transformatora. Wystarczy, że znajdzie się w niewłaściwym miejscu i stworzy warunki do powstania zwarcia. Wtedy o wyłączeniu prądu decydują automatyczne zabezpieczenia sieci.



