
Właściciele zniszczonego domu wybrali już projekt nowego budynku, wydane zostało także pozwolenie na budowę. „Nowy budynek zostanie w całości sfinansowany z funduszy rządowych, rodzina mieszka tymczasowo w lokum zastępczym” – wskazuje Radio ZET.
Jak informowała we wrześniu Prokuratura Okręgowa w Lublinie, „niezidentyfikowany obiekt latający spowodował zniszczenia m.in. domu mieszkalnego” w Wyrykach-Woli w powiecie włodawskim. „Obiekt nie został na chwilę obecną zidentyfikowany ani jako dron ani jako jego fragmenty” – wskazywano. Dziennik „Rzeczpospolita” podawał nieoficjalnie, że mógł być to pocisk AIM-120 AMRAAM wystrzelony w kierunku drona przez polski myśliwiec F-16. Pocisk miał mieć jednak „dysfunkcję układu naprowadzania”.
Zniszczony dron w Wyrykach. Tusk we wrześniu: Łapy precz od polskich żołnierzy
„Cała odpowiedzialność za uszkodzenia domu w Wyrykach spada na autorów dronowej prowokacji, czyli Rosję. O wszystkich okolicznościach incydentu odpowiednie służby poinformują opinię publiczną, rząd i prezydenta po zakończeniu postępowania. Łapy precz od polskich żołnierzy” – komentował we wrześniu na portalu X premier Donald Tusk.
W grudniu prok. Anna Adamiak z Prokuratury Krajowej informowała w przesłanym Gazeta.pl oświadczeniu, że kluczowa będzie m.in. kompleksowa opinia przygotowywana przez Laboratorium Kryminalistyczne Komendy Głównej Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim. „Do opracowania opinii konieczne jest przeprowadzenie przez biegłych szeregu badań i innych niezbędnych czynności” – tłumaczyła przedstawicielka PK.
Czytaj także: Orbánowi udało się zrujnować reputację Ukrainy i Zełenskiego do poziomu Putina – opowiada w rozmowie z „Wyborczą” András Biró-Nagy, węgierski politolog, dyrektor instytutu naukowego Policy Solutions.
Rosyjskie drony w Polsce
W polską przestrzeń powietrzną kraju w nocy z 9 na 10 września ub.r. wleciało ok. 20 dronów. Część z nich została zestrzelona przez polskie lotnictwo przy wsparciu sojuszników z NATO. Przez kolejne tygodnie wojsko i służby szukały dronów i ich szczątków; wiele z nich zostało znalezionych na terenie województwa lubelskiego, a także – w pojedynczych przypadkach – w woj. świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.










