
-
Wołodymyr Zełenski oświadczył, że podczas negocjacji pokojowych dotyczących Ukrainy używane są wyłącznie oficjalne nazwy terytoriów.
-
Prezydent Ukrainy nie potwierdził informacji dziennika „New York Times” o rzekomej propozycji nazwania części Donbasu „Donnyland”, aby uhonorować Donalda Trumpa.
-
Według „New York Times” ukraińscy negocjatorzy mieli zaproponować utworzenie „Donnylandu”, przygotować flagę i hymn, oraz sugerować, by Rada Pokoju Trumpa odegrała rolę w administrowaniu tym obszarem.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Wołodymyr Zełenski, odpowiadając na pytanie dziennikarzy, oświadczył, że w trakcie negocjacji pokojowych w celu zakończenia wojny w Ukrainie, w których pośredniczą Stany Zjednoczone, w odniesieniu do ukraińskich terytoriów wykorzystywane są wyłącznie oficjalne nazwy.
W ten sposób prezydent Ukrainy odniósł się do doniesień dziennika „New York Times”, który podawał, że strona ukraińska rzekomo zaproponowała przemianowanie Donbasu na „Donnyland”, by uhonorować Donalda Trumpa.
„Donnyland” zamiast Donbasu? „Najważniejsze, żeby nie było Putinlandu”
– W trakcie moich rozmów nie padają żadne inne terminy poza obwodem donieckim, obwodem ługańskim, Donbasem i terytorium Ukrainy. Istnieją odpowiednie dokumenty, w których wszystko to zostało zapisane – podkreślił Zełenski.
– Jeśli chodzi o inne nazwy, nie mogę komentować żadnych rozmów o różnym charakterze między stronami. Moim zdaniem najważniejsze jest, aby obwody doniecki i ługański pozostały ziemią ukraińską. I tak właśnie jest. Aby nie było „Putinlandu”. To, jak mi się wydaje, jest najważniejsze – zaznaczył prezydent Ukrainy.
„Odwołują się do próżności”. Tak mieli zabiegać o przychylność Trumpa
Według „New York Times” w ostatnich miesiącach przedstawiciele ukraińskich władz mieli zaproponować podczas negocjacji, by część Donbasu nosiła nazwę „Donnyland”. Miałoby to uhonorować prezydenta USA Donalda Trumpa oraz przekonać go do większego sprzeciwu wobec roszczeń terytorialnych Rosji.
Dziennik podawał, że termin „Donnyland” jest rzekomo wykorzystywany w rozmowach, ale nie wiadomo, czy pojawił się w oficjalnych dokumentach. Negocjatorzy mieli też sugerować, by Rada Pokoju Trumpa odegrała rolę w administrowaniu tym obszarem.
Według źródła gazety ukraiński negocjator zaprojektował nawet flagę (zielono-złotą) i hymn „Donnylandu”, wykorzystując do tego ChatGPT.
W ocenie „NYT” mowa o fragmencie obwodu donieckiego, który jest pod kontrolą sił ukraińskich – ta część Donbasu ma pozostawać jednym z głównych punktów spornych w negocjacjach. Według gazety Zełenski zapowiedział, że nie odda tego obszaru Rosjanom. Miał jednak zadeklarować, że jest otwarty na pomysł utworzenia tam strefy zdemilitaryzowanej albo wolnej strefy ekonomicznej – czytamy.
Dziennik ocenił, że nazwanie części Donbasu w ten sposób odzwierciedla rzeczywistość, w której rządy „odwołują się do próżności Trumpa, aby zyskać poparcie Ameryki”.











