
-
Kiriłł Dmitrijew skrytykował Ursulę von der Leyen i Kaję Kallas w mediach społecznościowych, wyrażając poparcie dla polityki Donalda Trumpa wobec Grenlandii i ceł na Europę.
-
Donald Trump zapowiedział nałożenie 10-procentowych ceł na osiem europejskich państw sprzeciwiających się jego roszczeniom dotyczącym Grenlandii, z możliwością ich podniesienia do 25 procent w czerwcu.
-
Przedstawiciele Unii Europejskiej oraz państw Europy wyrazili sprzeciw wobec decyzji USA, deklarując poparcie dla Danii i obronę europejskiej suwerenności.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
„Droga Ursulo 'Pfizer’ von der Leyen nie prowokuj tatusia. Zabierz z powrotem tych 13 żołnierzy wysłanych na Grenlandię. Za każdego wysłanego żołnierza możesz dostać cła wyższe o 1 proc.” – napisał Dmitrijew.
Doradca Putina skrytykował również szefową unijnej dyplomacji Kaję Kallas, która stwierdziła, że cła nałożone przez Donalda Trumpa sprawią, że zarówno Europa jak i Stany Zjednoczone „staną się biedniejsze”.
„Droga Kaju – może nie pij przed wrzucaniem postów. Grożenie USA tym, że 'staną się biedniejsze’ nie jest tak mocnym ruchem, jak ci się wydaje. Nie jesteś już w świecie Bidena w Kansas” – stwierdził Dmitrijew.
Rosyjski polityk odniósł się również do wpisu jednego z internautów, który stwierdził, że „UE przekazała całą swoją broń Ukrainie. Teraz musi więc kupować broń od USA, by bronić Grenlandii przed USA. UE kupuje też energię od USA, po tym jak wysadziła Nord Stream. UE płaci też cła USA”. Internauta pytał kto rządzi Unią Europejską. „Odważne i nieustępliwe przywódczynie – Ursula i Kaja – żyjące w świecie Bidena” – odpowiedział mu Dmitrijew.
Kiryłł Dmitrijew jest doradcą prezydenta Rosji Władimira Putina i jedną z osób, która bierze udział w negocjacjach pokojowych z USA. W ostatnich miesiącach wielokrotnie odwiedzał Stany Zjednoczone, w tym Florydę w grudniu ubiegłego roku, gdzie spotykał się z przedstawicielami amerykańskiej administracji, by rozmawiać na temat sposobów zakończenia wojny w Ukrainie.
Spór o Grenlandię. Trump grozi cłami
Prezydent USA w ostatnich dniach zaczął coraz głośniej mówić o tym, że Stany Zjednoczone zamierzają przejąć Grenlandię od Danii. Nie wykluczył nawet użycia w tym celu wojska, jeśli Kopenhaga nie zechce sprzedać wyspy.
Naciski Donalda Trumpa spotkały się ze sprzeciwem ze strony Danii, Grenlandii oraz państw europejskich, które zapowiedziały pełne wsparcie dla rządu w Kopenhadze.
Nie spodobało się to prezydentowi USA, który zapowiedział w sobotę, że od 1 lutego nałoży 10-proc. cła na osiem państw, które najgłośniej protestują przeciwko jego roszczeniom dotyczącym Grenlandii. Te państwa to: Dania, Norwegia, Szwecja, Finlandia, Francja, Niemcy, Holandia i Wielka Brytania. Zaznaczył również, że jeśli nie zmienią one swojego podejścia, to cła w czerwcu wzrosną do 25 proc.
Europa odpowiada Trumpowi. „Nie damy się zastraszyć”
Decyzja Trumpa spotkała się z odpowiedzią ze strony państw europejskich oraz Unii Europejskiej. „Chiny i Rosją mają dobry dzień. To one czerpią korzyści z podziałów wśród sojuszników” – stwierdziła szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas.
Z kolei przewodnicząca KE Ursula von der Leyen wyraziła poparcie dla Danii oraz zapowiedziała, że Europa „pozostanie zjednoczona i będzie bronić swojej suwerenności”. Skrytykowała również groźby ceł, podobnie jak premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, który określił je jako „całkowicie złe”.
Krytycznie o polityce Trumpa wypowiedział się również prezydent Francji Emmanuel Macron. „Nie damy się zastraszyć ani w Ukrainie, ani na Grenlandii, ani nigdzie indziej na świecie, gdzie będzie miała miejsce taka sytuacja. Grożenie cłami jest nieakceptowalne i nie ma na nie miejsca w tej sytuacji. Europa odpowie w zjednoczony i skoordynowany sposób, jeśli groźby się sprawdzą. Suwerenność europejska zostanie utrzymana” – stwierdził.
-
Eskalacja w sprawie Grenlandii. Trump zdecydował, zadaje nowy cios
-
Biorą groźby Trumpa na poważnie. W UE pilnie zwołują nadzwyczajne spotkanie












