
-
W rezerwacie biosfery Askania Nowa na Ukrainie, pod rosyjską okupacją, giną rzadkie gatunki zwierząt, takie jak konie Przewalskiego, kułany i suhaki.
-
Przyczyną śmierci zwierząt nie są działania wojenne, lecz niewłaściwa opieka polegająca m.in. na podawaniu im niestrawnego siana z wiskozą.
-
Populacje zagrożonych gatunków, w tym sushaka i kułana turkmeńskiego, znacząco się zmniejszyły od początku okupacji terenu przez Rosjan.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Tam właśnie, pod Chersoniem mieści się rezerwat biosfery Askania Nowa – miejsce absolutnie unikalne na przyrodniczej mapie Ukrainy. Rezerwat biosfery Askania Nowa założony został na północ od Krymu jeszcze w XIX w. przez niemieckich przyrodników. Friedrich von Falz-Fein gromadził tam zwierzęta z fauny afrykańskiej, ale także unikalne mongolskie konie Przewalskiego.
Sto lat później, pod koniec istnienia Związku Radzieckiego, rezerwat znalazł się na liście dziedzictwa UNESCO. Słynął chociażby z hodowli kułanów turkmeńskich, żubrów, muflonów i wielu innych zwierząt.
W czasie wojny Askania Nowa znalazła się w rękach rosyjskich. Jak informowaliśmy w Zielonej Interii, w sierpniu zeszłego roku Ołeksandr Prokudin, szef regionalnej administracji wojskowej w Chersoniu, poinformował, że Rosjanie go zdewastowali i że rezerwatu już nie ma. Te informacje nie zostały jednak potwierdzone. Rosjanie np. utrzymują, że rezerwat jest i działa.
Giną kułany i suhaki. Sytuacja w rezerwacie jest trudna
Agencja MOCT monitująca wydarzenia w rejonie Chersonia donosi jednak teraz o fatalnych efektach pseudoopieki Rosjan nad zwierzętami rezerwatu. Ma ona prowadzić wprost do ich śmierci. Zdjęcia satelitarne zdradziły, że rosyjscy okupanci karmią pozostałe na tym terenie zwierzęta kopytne belami zwożonego siana, które po prostu rozrzucają niedbale na terenie rezerwatu. Nie zabezpieczają paśników i na dodatek zostawiają bele związane sznurkami. A one zrobione są z wiskozy, zatem drzewnej celulozy, która jest niestrawna dla zwierząt. „To śmierć dla zwierząt kopytnych. Giną rzadkie zwierzęta jak suhak i kułan turkmeński. Populacja suhaków na tym terenie zmniejszyła się trzykrotnie w porównaniu z okresem sprzed okupacji. Kiedyś mieszkało tu 700 osobników” – mówi kierownik laboratorium rezerwatu biosfery „Askania Nowa” Wiktor Hawryłenko.
Wśród ofiar rosyjskich postępków są też konie Przewalskiego – ostatni naturalni i dziko żyjący przodkowie koni. Te rzadkie zwierzęta zamieszkują naturalnie głównie pustynię Gobi na pograniczu Chin i Mongolii, ale wprowadzono je w wiele innych miejsc na świecie, np. okolice Czarnobyla czy właśnie do Askanii Nowej. Utrata tych koni jest szczególnie dotkliwa.
Suhaki żyły kiedyś w Rzeczpospolitej
Suhaki zwane sajgami to stepowe antylopy, które niegdyś zamieszkiwały tereny Azji Środkowej tak jak bizony zamieszkiwały prerie Ameryki Północnej. Do czasów rozbiorów były jedyną współczesną antylopą żyjącą na terytoriach Rzeczpospolitej – na jej kresach i Dzikich Polach. Stanowiły latami podstawę wyżywienia i polowań wielu ludów azjatyckich, w tym Tatarów i innych koczowników, którzy podążali za nimi. Suhaki to bowiem relikt epoki lodowcowej. Żyły współcześnie z mamutami i przeżyły je, dotrwały do dzisiaj, po czym okazało się, że w czasach obecnych grozi im wymarcie. Na przełomie XIX i XX wieku suhaki znalazły się na krawędzi i trwa akcja ich ratowania w Kazachstanie, Mongolii czy Uzbekistanie.
Kułan turkmeński to podgatunek kułana azjatyckiego, niegdyś zaliczanego do półosłów. Nieco podobne do osłów, nieco do koni są coraz rzadsze w środkowej Azji i rezerwaty takie jak Askania Nowa były szansą na ich uratowanie.
Wojska rosyjskie weszły na teren rezerwatu już na początku wojny, w lutym 2022 r. Nie było szans na ich ewakuację czy ratunek.












