Dron na terenie kopalni węgla w Wielkopolsce. Jest reakcja szefa MON

„Po godzinie 11 wpłynęło zgłoszenie do CPR, że na terenie pow. konińskiego, miejscowość Gałczyce na terenie Kopalni Węgla Brunatnego, pracownik kopalni ujawnił Bezzałogowy Statek Powietrzny typu Dron” – podała w czwartek Komenda Wojewódzka Policji w Poznaniu. „Na miejscu teren zabezpieczają policjanci z Konina i Poznania” – dodano. 

„O zdarzeniu powiadomiona została Prokuratura w Koninie i Kole. W związku z upadkiem drona na chwilę obecną nie ujawniono zdarzeń skutkujących narażeniem życia lub zdrowia ludzi” – zaznaczyli funkcjonariusze. 


Zobacz wideo

Stany Zjednoczone nie chronią swoich sojuszników na Bliskim Wschodzie, bo bronią głównie Izraela

Wielkopolska. Dron na terenie kopalni w Gałczycach

Żandarmeria Wojskowa przekazała, że czynności prowadzi Wydział ŻW w Poznaniu, pod nadzorem prokuratora z Działu ds. Wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald.  

Do incydentu odniósł się w czwartek podczas briefingu w Gdańsku szef MON Władysław Kosiniak Kamysz. Podkreślił, że meldunek w tej sprawie złożył mu już Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.

– Żandarmeria Wojskowa wspólnie z policją wyjaśnia sprawę. Przed chwilą minister Szwecji Pal Jonson mówił mi o naruszeniu szwedzkiej przestrzeni przez dron, najprawdopodobniej realizujący misje na rzecz naszych adwersarzy ze wschodu. Ta sprawa [z kopalni w Gałczycach – red.] podlega wyjaśnieniu – dodał minister obrony.

Nieoficjalnie: Dron wleciał do Polski we wrześniu

Piotr Żytnicki z „Gazety Wyborczej” ustalił nieoficjalnie, że maszyna przypomina wyglądem rosyjskie drony o nazwie Gerbera. „To prymitywne wabiki, których celem jest mylenie obrony przeciwlotniczej. Są bardzo lekkie, wykonane z pianki i sklejki. Właśnie takie wabiki spadły na Polskę w nocy z 9 na 10 września 2025 roku” – czytamy na Wyborcza.pl. 

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do resortu obrony, znaleziony dron to najprawdopodobniej jeden z tych, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną kraju w nocy z 9 na 10 września ub.r. Nad Polskę wtargnęło wtedy kilkanaście rosyjskich dronów, z których wiele spadło na terenie kraju, w niektórych przypadkach po zestrzeleniu przez lotnictwo NATO. 

Przez kolejne tygodnie wojsko i służby szukały dronów i ich szczątków; wiele z nich zostało znalezionych na terenie województwa lubelskiego, a także – w pojedynczych przypadkach – w woj. świętokrzyskim, mazowieckim, łódzkim i warmińsko-mazurskim.

Redagowała Kamila Cieślik

Udział