3 listopada w wyborach połówkowych w Stanach Zjednoczonych zostanie wybranych wszystkich 435 przedstawicieli w Izbie Reprezentantów oraz 35 ze 100 parlamentarzystów w Senacie. Obecnie w Izbie Reprezentantów, czyli izbie niższej amerykańskiego Kongresu, zasiada 218 przedstawicieli Partii Republikańskiej i 214 z Partii Demokratycznej.
We wniosku złożonym w czwartek w sądzie federalnym na Alasce Ministerstwo Sprawiedliwości argumentuje, że obecność niezależnego kandydata o nazwisku Dan J. Sullivan stanowi celowe działanie mające na celu wprowadzenie w błąd wyborców obecnego republikańskiego senatora Dana S. Sullivana.
Trump: Dan J. Sullivan nie ma nic wspólnego z polityką. To hańba
Rządowi prawnicy stwierdzili, że istnieje „znaczne prawdopodobieństwo”, że kandydatura niezależnego Sullivana „zniekształci wolę wyborców”. Administracja Trumpa dąży do opóźnienia certyfikacji wyników, jeśli urzędujący senator przegra, do czasu ustalenia, „czy głosy oddane na Daniela J. Sullivana miały być oddane na senatora Sullivana”.
Prezydent Donald Trump przyznał, że to on osobiście polecił złożyć ten pozew. – On (Dan J. Sullivan – red.) nie ma nic wspólnego z polityką. To hańba – orzekł podczas rozmowy z dziennikarzami na Florydzie.
Sąd Najwyższy Alaski już w czerwcu zezwolił na pozostawienie drugiego Sullivana na liście kandydatów. Kandydat ten, były leśniczy, zarejestrowany jako republikanin, brał już udział w prawyborach i przeszedł do ostatecznej rundy głosowania, razem z senatorem Sullivanem i kandydatką demokratów, byłą kongresmenką Mary Peltolą. Zdobył w prawyborach 3. miejsce, gromadząc 2 proc. głosów. Na kartach wyborczych będzie widniał jako kandydat niezależny.
Wyścig na Alasce jest jednym z kluczowych pojedynków
Alaska jest tradycyjnie stanem zdominowanym przez republikanów, lecz w tym roku sondaże sugerują, że Peltola ma znaczące szanse na wygraną. Wyścig na Alasce jest jednym z kluczowych pojedynków, które przesądzą o tym, kto zdobędzie większość w Senacie.
Do wniosku o potencjalne zablokowanie certyfikacji wyników dochodzi na tle obaw o możliwe próby nieuznania przez prezydenta Trumpa niekorzystnych dla partii rządzącej wyników wyborów.
Pytany, czy kierowany przez niego resort może nie uznać ważności wyborów, prokurator generalny Todd Blanche odparł, że nie może tego wykluczyć. Zaznaczył jednak, że nie ma takich planów i że może tak się stać tylko w wyjątkowych okolicznościach.
Źródło: PAP


