
W środę (18 marca) radny warszawskiej dzielnicy Ursus Krzysztof Daukszewicz poprowadził debatę na temat obowiązujących w Polsce przepisów ruchu drogowego. Wzięli w niej udział prezeska fundacji „Kulawa Warszawa” Izabela Sopalska-Rybak oraz dziennikarze motoryzacyjni Tymon „Złomnik” Grabowski i Maksym „Konfitura” Szewczuk.
Izabela Sopalska-Rybak stwierdziła, że dobrym pomysłem byłoby wprowadzenie ograniczeń prędkości na małych uliczkach i w centrach miast do 30 km/h, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Aktywistka nawiązała do Stref Tempo 30. To obszary miast, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h. – Naprawdę marzy mi się, żeby Strefa Tempo 30 nie była czymś wyjątkowym – powiedziała.
Prezeska fundacji „Kulawa Warszawa” odniosła się do swoich doświadczeń z jazdy po Skandynawii. – Wjeżdżając do małej miejscowości, zawsze mam świadomość, że będzie ograniczenie do 30 km/h i wszyscy jadą 30 km/h. Tam nikt nie ma wątpliwości, że człowiek może wyskoczyć, że dziecko może się zagapić, wyjechać rowerkiem, może iść osoba z niepełnosprawnością albo osoba starsza – powiedziała.
Reakcja Tymona Grabowskiego
– Jeśli dziecko wyjeżdża rowerkiem pod samochód, to eliminuje się z puli genetycznej, być może w ten sposób unikamy powstania nieodpowiedzialnego dorosłego – powiedział Tymon Grabowski. – Mam dwójkę dzieci, nie wyjechały jeszcze rowerkiem przed samochód, chyba już na to za późno, są dorosłe, więc nie ma problemu – dodał.
Więcej: Przeczytaj też artykuł na Wyborcza.pl „’Porażające statystyki i blokowanie rozwoju Polski’. Pozwolenia na budowę dróg i kolei po 660 dniach. Jak to usprawnić?”.
Tę wypowiedź skomentował m.in. działacz społeczny Jan Śpiewak. „Znany aktywista samochodowy o tym, że jak dziecko wyjedzie na ulice rowerkiem i ktoś je zabije, to jest to korzystne dla społeczeństwa. Z takimi pozbawionymi empatii socjopatami dzielimy drogi” – napisał na X.
Ekspert o Strefach Tempo 30: Widać, że to działa i poprawia bezpieczeństwo pieszych
Łukasz Zboralski zauważył w rozmowie z Gazeta.pl, że Strefy Tempo 30 nie są nowością. – W Europie funkcjonują od lat 80., w Polsce pojawiły się trochę później, ale polskie miasta mają z nimi dobre doświadczenia. Widać, że to działa i poprawia bezpieczeństwo pieszych. Natomiast jeśli chodzi o to, żeby po prostu ograniczyć prędkość np. w mniejszych miejscowościach, to nie powinno się tego robić tylko za pomocą zmian w prawie, ustawiając znaki. Mamy doświadczenia ze świata, które pokazują, że postawienie samych znaków ograniczających prędkość, bez odpowiedniego ukształtowania infrastruktury, po prostu nie działa, a czasami może prowadzić do gorszych rezultatów – powiedział.
Zboralski podał przykład Wielkiej Brytanii, gdzie postawiono oznakowanie, ale nie ukształtowano infrastruktury Strefy Tempo 30. – Liczba wypadków wzrosła, bo piesi poczuli się bezpieczni, natomiast fizycznie kierowcy mogli nadal się rozpędzać i to robili – wyjaśnił.
Ograniczenie prędkości w obszarze zabudowanym do 30 km/h
Ekspert dodał, że dobrym rozwiązaniem może być również wprowadzenie ograniczenia prędkości w obszarze zabudowanym do 30 km/h, tak jak ma to miejsce w wielu miastach w Europie, przy jednoczesnym ustaleniu wyższych limitów prędkości na większych ulicach. Obecnie w Polsce samochody mogą jeździć 50 km/h w obszarze zabudowanym. – Natomiast uważam, że postawienie tylko na zmniejszenie limitu prędkości, bez zwracania uwagi na to, jak ukształtowane są ulice w różnych miejscowościach, to nie byłby dobry pomysł – powiedział Łukasz Zboralski.












