Fake newsy wywołały panikę w Przemyślu. Ludzie bali się wyjść z domu
  • Początkowo anonimowe wpisy i materiały bez potwierdzenia rozprzestrzeniały się w internecie, tworząc obraz chaosu w Przemyślu – polskim mieście przy granicy podczas pierwszych dni wojny w Ukrainie.

  • Media społecznościowe i politycy podsycali narrację o zagrożeniu, mimo braku potwierdzonych przypadków przestępczości związanej z uchodźcami, a w rzeczywistości życie mieszkańców toczyło się względnie normalnie.

  • Dane Instytutu Badań Internetu i Mediów Społecznościowych wykazały wzrost liczby prób dezinformacji w polskich mediach społecznościowych, a podobne mechanizmy były wcześniej stosowane przez rosyjskie farmy trolli.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
  1. Konfederacja zaapelowała o działania. Ostrzegała przed atakami i „imigrantami z Białorusi”

  2. Patrole obywatelskie wyruszyły na ulice. W sieci chwalono się „oczyszczaniem miasta”

  3. „Może uda ci się nagłośnić sprawę…”. Już kilka dni rozsyłano podejrzane wiadomości

  4. Władze zaprzeczały o atakach w Przemyślu. Dezinformacja była jednak szybsza

  5. Trop wiedzie do Rosji. Podobnie działają farmy trolli i botów

Konfederacja zaapelowała o działania. Ostrzegała przed atakami i „imigrantami z Białorusi”

Patrole obywatelskie wyruszyły na ulice. W sieci chwalono się „oczyszczaniem miasta”

„Może uda ci się nagłośnić sprawę…”. Już kilka dni rozsyłano podejrzane wiadomości

Władze zaprzeczały o atakach w Przemyślu. Dezinformacja była jednak szybsza

Trop wiedzie do Rosji. Podobnie działają farmy trolli i botów

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Udział