Fenomen skoków narciarskich w Polsce. Skąd sukcesy na igrzyskach? – Włochy 2026 – Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 – Sport Wprost


Statystycznie od 2021 roku, z jednym sezonem przerwy, polskie skoki narciarskie są w kryzysie. W kraju, który był w stanie wyprodukować Adama Małysza, a później jego naturalnych następców – i to aż trzech – czyli Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i Piotra Żyłę, dzisiaj jest po prostu źle. Olimpijski sukces Kacpra Tomasiaka, rewelacyjnego nastolatka, który został wicemistrzem olimpijskim, to tylko chwilowe pudrowanie nosa.

Skoki narciarskie olimpijskim obowiązkiem. Polska w prestiżowym gronie


Od rzeczonego sezonu 2021/22 z sukcesami Polaków w Pucharze Świata jest krucho. Nadzieję w narodzie tchnęły igrzyska w Pekinie (2022), które przyniosły zupełnie niespodziewany medal Dawida Kubackiego. Na normalnej skoczni skończyło się dla Polaka na brązowym krążku, który w ostatecznym rozrachunku był jedyną olimpijską zdobyczą, która do Polski przyjechała. I to spośród wszystkich zimowych sportów, w których braliśmy udział.


Co tu kryć, trudno o Polsce mówić w kategoriach zimowego giganta.


Skoki narciarskie po prostu nas nie zawodzą w olimpijskich realiach. Nawet Franciszek Gąsienica-Groń zdobywając historyczny, pierwszy medal zimowych igrzysk dla Polski, musiał oddać swój skok. W 1956 roku w Cortinie d’Ampezzo była to jednak olimpijska próba zaliczana do łącznej klasyfikacji w kombinacji norweskiej. Co więcej, Gąsienica-Groń musiał nadrabiać straty po kiepskim skoku na trasie biegu na 15 km. Skończyło się jednak szczęśliwie dla samego zainteresowanego. A w kolejnych latach jeszcze lepiej było ze skokami.


Najcenniejszy medal XX wieku dla Polski na ZIO zdobył Wojciech Fortuna, w 1972 roku złoto w Sapporo. Na kolejne krążki zimowych igrzysk reprezentacja Polski czekała niemal równo trzy dekady. W 2002 roku z letargu rodaczki i rodaków wyciągnął Adam Małysz. „Małyszomania” stała się zresztą zjawiskiem, które do dzisiaj tak właściwie trudno racjonalnie wytłumaczyć. „Orzeł z Wisły” po prostu skakał, deklasując konkurencję. Będąc z zupełnie innego świata względem kolegów z reprezentacji.


W tamtych czasach (przełom i początek XXI wieku) konkursy PŚ były obowiązkowym elementem rodzinnych obiadów w całym kraju, a nazwanie „życiem zastępczem” śledzenia sukcesów pana Adama z wąsem, w legendarnej przemowie Włodzimierza Szaranowicza, była w stduprocentach trafiona i nadal brzęczy w uszach.


Sam Małysz zdobył na ZIO cztery medale – tak samo jak jego następca – Kamil Stoch. Ten drugi przebił jednak mistrza, aż trzykrotnie sięgając po mistrzostwo olimpijskie. Łącznie skoki narciarskie przyniosły Polsce 11 medali.


  • 4 złote (Wojciech Fortuna – 1, Kamil Stoch – 3)

  • 4 srebrne (Adam Małysz – 3, Kacper Tomasiak – 1)

  • 3 brązowe (Adam Małysz 1, konkurs drużynowy – 1, Dawid Kubacki – 1)


Gwoli ścisłości, w brązowej drużynie z ZIO 2018 byli: Stoch, Kubacki, Stefan Hula i Maciej Kot. W rezerwie pozostał Żyła, który jako jedyny z „wielkiej trójki” polskich skoków ostatniej dekady nie ma medalu olimpijskiego. Na pocieszenie pozostały „Wiewiórowi” dwa indywidualne tytuły mistrza świata (2021 i 2023).


Jak informował Adam Bucholz, jeden z najlepszych specjalistów od skoków w kraju, Polska to jeden z czterech krajów, który rywalizował w skokach narciarskich na wszystkich ZIO w dziejach. Poczynając od Chamonix (1924), a kończąc historią najnowszą, czyli włoską imprezą Mediolan/Cortina d’Ampezzo (2026), ze skocznią w Predazzo. Takim osiągnięciem mogą się poszczycić jeszcze tylko Norwegia, Stany Zjednoczone i Szwajcaria. Ta ostatnia wyjątkowo źle kojarzona przez polskich kibiców ery Małysza. Wówczas obecnemu szefowi Polskiego Związku Narciarskiemu czterokrotnie(!) olimpijskie złota sprzed nosa zgarniał bowiem szwajcarski Harry Potter. Simon Ammann, obecnie 44 letni – ciągle czynny zawodnik, choć bez olimpijskiej nominacji na ZIO 2026.

Medale olimpijskie bez działających skoczni. Zatrważająca rzeczywistość


Skoro statystycznie czy też historycznie, pod względem polskich występów olimpijskich w skokach, jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? Spójrzmy na kilka faktów.

Udział